Nie widać końca koszmaru z ulicy Kresowej

Zaglebie Sosnowiec - Odra Opole
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Jutro w Strasburgu pod nóż położy się Terence Makengo. Przed nim w tym sezonie krojono już czterech innych piłkarzy Zagłębia.

Na przestrzeni ośmiu ostatnich miesięcy pod skalpel skierowano aż pięciu zawodników pierwszego zespołu, w tym trzech tylko w tym roku. Biodro, kolano, jeszcze raz kolano, szyja i stopa – tak układa się „harmonogram” chirurgicznych interwencji w przypadku piłkarzy Zagłębia. Takiego wysypu pacjentów, wymagających zabiegu z użyciem skalpela, próżno obecnie szukać w innych zespołach zaplecza ekstraklasy. A wszystko to na przestrzeni niespełna trzech kwartałów…

Gong na dzień dobry
Pierwszy mocny cios spadł na Zagłębie ostatniego lata i mocno zmącił powitanie nowo zatrudnionego szkoleniowca, Jacka Magiery. Na inauguracyjnej konferencji prasowej najpierw przedstawiono trenera, a zaraz potem poinformowano, że jesienią będzie sobie musiał radzić bez najlepszego strzelca zespołu w poprzednim sezonie – Michała Fidziukiewicza. U snajpera zdiagnozowano problemy ze stawem biodrowym. Na tyle poważne, że leczenie zachowawcze nie wchodziło w grę.
Operacji dokonano w lipcu w Warszawie. Potem przez pół roku zawodnik mieszkał w rodzinnym Białymstoku, a na zabiegi rehabilitacyjne dojeżdżał do stolicy. Zajęcia z piłką wznowił dopiero pod koniec roku. Rozpoczął z Zagłębiem okres przygotowawczy, ale w początkowej jego fazie był jeszcze oszczędzany. Pierwszą bramkę po powrocie do zdrowia zdobył w lutowym sparingu. W miniony weekend podczas towarzyskiej potyczki z Legią trafił raz, a równie dobrze mógł wpisać się na listę strzelców czterokrotnie. Jaki dorobek punktowy mieliby dzisiaj sosnowiczanie, gdyby był zdrowy w pierwszej części sezonu? To pytanie pozostanie bez odpowiedzi.

Pomocna dłoń
Kiedy „Fidelowi” goiła się pooperacyjna blizna, już w trakcie rundy jesiennej na stół położył się Jovan Ninković. Trzeba jednak zaznaczyć, że jego problemy z kolanem zaczęły się jeszcze poprzedniej wiosny. Serb nie był już wtedy jednak zawodnikiem pierwszej jedenastki, więc jego kontuzja nie była dla sztabu szkoleniowego problemem nie do rozwiązania. Na lewej obronie wyborem numer jeden był i pozostaje Żarko Udoviczić.
Niedawno minął rok od dnia, w którym Ninković otrzymał polskie obywatelstwo. Nie tak wyobrażał sobie jednak pierwsze miesiące egzystencji z nowym paszportem. Ma ważny kontrakt, ale do rozgrywek w ogóle nie został zgłoszony. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek zobaczymy go jeszcze w barwach Zagłębia. – Wiele nam w ostatnim czasie pomógł, dlatego teraz my pomagamy jemu i nie zostawiamy go na lodzie – wytłumaczył Robert Stanek, dyrektor sportowy klubu.

Mistrzowie wzywają
Bieżący rok też zaczął się od elektryzującego newsa. Oto w styczniu ujrzała światło dzienne sensacyjna informacja z Vamarą Sanogo w roli głównej – piłkarz, który został wyłowiony gdzieś na peryferiach angielskiego pejzażu ligowego i spędził w Polsce raptem jedną rundę, okazał się potrzebny w broniącej tytułu Legii! Chodziło o zawodnika mogącego się pochwalić pięcioma trafieniami na zapleczu ekstraklasy, co nikogo na kolana nie rzucało. W Warszawie uparli się jednak na pozyskanie Francuza, mimo że podczas rutynowych badań lekarskich zdiagnozowano u niego problem ze stawem kolanowym, również wymagający operacji.
Pierwotny scenariusz zakładał, że Sanogo zostanie do Legii sprzedany, ale rundę wiosenną spędzi na wypożyczeniu w Zagłębiu. Kłopoty zdrowotne pokrzyżowały jednak te plany. Efekt? Na nadmiar napastników nie narzekają dzisiaj ani przy Łazienkowskiej, ani przy Kresowej.

Batalia sekretna
Historia najnowsza to tajemnicza choroba Jakuba Szumskiego. Po ligowym meczu z Sandecją Nowy Sącz bramkarz poczuł się źle, a w kolejnych dniach nie był w stanie trenować. Nikt nie chciał się na ten temat oficjalnie wypowiadać. Stwierdzono u niego niepokojące powiększenie węzłów chłonnych i skierowano na specjalistyczne badania do Warszawy. Tam chirurgicznie usunięto zawodnikowi narośl, która pojawiła się w obrębie szyi i przesłano materiał do dalszych analiz laboratoryjnych. Zawodnik czeka na wyniki, a klub – dmuchając na zimne – zatrudnił w tym czasie kolejnego golkipera, Wojciecha Skabę. Wszyscy mają jednak nadzieję, że Kuba szybko wróci do zdrowia i będzie mógł kontynuować przygodę z piłką w Zagłębiu.

Francuskie cięcie
I kiedy wydawało się, że w Sosnowcu to koniec medycznych thrillerów, podczas wtorkowego treningu ścięgno Achillesa zerwał Terence Makengo. To oznacza, że w jego przypadku też bez skalpela się nie obejdzie. Francuski snajper jest już w klinice w Strasburgu. Dzisiaj czeka go konsultacja, a jutro przejdzie tam zabieg operacyjny. Jego kontrakt z Zagłębiem pozostaje ważny do połowy 2018 roku. Czy obie strony będą chciały, by zawodnik wrócił po półrocznej rehabilitacji do Polski? Decyzja w tej sprawie podjęta zostanie w ciągu najbliższych 2-3 tygodni.
Pozostałym podopiecznym Dariusza Banasika wypada życzyć zdrowia. Koszmar z ulicy Kresowej kiedyś musi się skończyć…

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~hahaUżytkownik anonimowy
~haha :
No photo~hahaUżytkownik anonimowy
Zróbcie sobie grilla na majówkę z tych łamag, hahahahahaha
30 mar 19:33 | ocena:57%
Liczba głosów:14
57%
43%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii