Były prezes Podbeskidzia: Ten zespół stać na więcej

Ta drużyna, jak na I ligę, ma taki potencjał, że powinna walczyć o awans – mówi Wojciech Borecki, wspominając jednocześnie czas Dariusza Kubickiego pod Klimczokiem.

Wojciech Borecki
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

JAKUB KUBIELAS: Podbeskidzie zagra jutro ze Zniczem Pruszków, który prowadzi Dariusz Kubicki. Za pańskiej prezesury dwa razy był zatrudniany i dwukrotnie odchodził z klubu.
WOJCIECH BORECKI: Decyzja o jego zatrudnieniu była jedną z pierwszych, jakie podjąłem zostając prezesem. Z perspektywy czasu uważam ją za dobrą. Wbrew temu, co się mówiło, nie było między nami żadnej umowy o tym, że jeżeli dostanie lepszą propozycję, to odejdzie. Podpisaliśmy kontrakt na czas określony. Po meczu ze Śląskiem Wrocław, zremisowanym 1:1, cieszyliśmy się, choć straciliśmy gola w doliczonym czasie. Kubicki przyszedł do mnie i powiedział, że ma propozycję z Sibiru Nowosybirsk. Przedstawił, że to lepsza oferta, a ja uznałem, że z niewolnika nie ma pracownika. Na pewno to był dla nas trudny moment, bo drużyna, po fatalnej wiośnie, zaczęła rundę dobrze. Postanowiłem przystać jednak na prośbę trenera i się rozstaliśmy.

 

Mówiło się później, że Kubicki dobrze przygotował zespół do rozgrywek, ale drużynę w ekstraklasie utrzymał Czesław Michniewicz.
WOJCIECH BORECKI: Bez dwóch zdań wykonał znakomitą robotę. Pamiętam tę niesamowitą końcówkę, a mecz w ostatniej kolejce na Widzewie, to był już istny horror. Bełchatów prowadził w Gliwicach, musieliśmy wygrać. Udało się. Myślę, że obaj trenerzy wnieśli swój wkład w utrzymanie.

 

Za drugim razem zatrudnił pan tego samego szkoleniowca, kiedy Leszek Ojrzyński nie zdołał wprowadzić zespołu do grupy mistrzowskiej.
WOJCIECH BORECKI: To nie tak. Przyczyną zwolnienia Ojrzyńskiego nie było to, że nie weszliśmy do pierwszej ósemki. Jasne, byliśmy zawiedzeni, bo było bardzo blisko, ale powodem była przede wszystkim atmosfera. Widziałem, co się dzieje w drużynie. Było bardzo nerwowo i czułem, że to się może źle skończyć. Postawiłem ponownie na trenera Kubickiego, aby to wszystko uspokoić. Utrzymaliśmy się w ekstraklasie.

 

A latem przebudowaliście drużynę, która fatalnie zaczęła rundę...
WOJCIECH BORECKI: Zgadza się, ale spojrzałbym na to, co działo się później. Okazało się bowiem, że ten zespół wcale nie został źle zbudowany, był w nim potencjał. W końcu trener Podoliński zakończył sezon zasadniczy na 9. pozycji. Wszyscy pamiętamy, że przez kilkadziesiąt godzin Podbeskidzie było w grupie mistrzowskiej. Wracając jednak do zwolnienia Kubickiego po pamiętnym 0:6 z Wisłą, trzeba było działać bardzo szybko. Tamta decyzja była zrozumiała i trafna.

 

Ostatecznie jednak Dariusz Kubicki okazał się „współtwórcą” spadku Podbeskidzia z ekstraklasy.
WOJCIECH BORECKI: Nie było mnie już w klubie, kiedy do tego wszystkiego doszło i nie wiem, co tam się działo. Muszę przyznać, że jest to dla mnie zupełnie niepojęte, aby w grupie spadkowej, startując w niej z pierwszego miejsca, zdobyć tylko jeden punkt i spaść z ekstraklasy.

 

Gdyby został pan kiedykolwiek jeszcze prezesem klubu piłkarskiego zatrudniłby pan Dariusza Kubickiego?
WOJCIECH BORECKI: Wszystko zależy od okoliczności. Czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają. Generalnie oceniam jednak współpracę z tym trenerem pozytywnie. Myślę, że działaliśmy ze zrozumieniem. Nie było autokratycznych rządów. Dogadywaliśmy się bez zarzutu.

 

Śledzi pan poczynania Podbeskidzia w tym sezonie? Miejsce i dorobek punktowy jest poniżej oczekiwań kibiców.
WOJCIECH BORECKI: Dla mnie również. Ta drużyna, jak na I ligę, ma taki potencjał, że powinna walczyć o awans. Oglądałem mecz z GKS-em Katowice i uważam, że „górale” wygrali go zasłużenie. Mieli pomysł na to spotkanie i potrafili narzucić go rywalowi. Każdy popełnia błędy, ale uważam, że Podbeskidzie – z tym zespołem i z tym trenerem – stać na zdecydowanie więcej.

 

Często słychać na Stadionie Miejskim pytanie co porabia teraz Wojciech Borecki?
WOJCIECH BORECKI: Niezmiennie mieszkam na Podlasiu, a w Bielsku-Białej nadal prowadzę działalność gospodarczą. Generalnie zajmuję się biznesem, poczyniłem określone kroki inwestycyjne. Rozgrywki, oczywiście, śledzę. Ze szczególnym ukierunkowaniem na Podbeskidzie. Bardzo przeżywam ich mecze, bo uważam, że ten klub i to miasto zasługuje na ekstraklasę. Tam jest jego miejsce i tego wszystkim związanym z klubem życzę.

 

Z tej samej kategorii