Bramkarz Odry Opole chce na Bukowej powtórki ze sparingu

Tobiasz Weinzettel
 /  fot. Mirosław Szozda  /  źródło: 400mm

Tobiasz Weinzettel nastawia się na twardy pojedynek na Bukowej z GKS-em Katowice, ale marzy o wyniku 4:1 dla swojej drużyny. Taki wynik padł latem w trakcie okresu przygotowawczego podczas meczu kontrolnego tych zespołów. Bramkarz Odry nie spodziewał się, że jego zespół tak udanie wystartuje w I lidze.

BOGDAN NATHER: Gdybym przed rozgrywkami zaproponował panu 10 punktów w 5 meczach, wziąłby pan je w ciemno?
TOBIASZ WEINZETTEL: - Oczywiście, że wziąłbym je w ciemno. Przed sezonem nie spodziewaliśmy się, że zdobędziemy aż tyle punktów, ile mamy w tej chwili. Cieszymy się z tego, lecz nie zamierzamy osiąść na laurach, tylko walczyć o kolejne zwycięstwa i punkty.


Jesteście w tej chwili na miejscu premiowanym awansem do ekstraklasy. Taki cel sobie założyliście w tym sezonie?
TOBIASZ WEINZETTEL: - Trzeci awans z rzędu to byłaby fajna sprawa, ale za nami dopiero kilka spotkań w I lidze. Naszym celem jest spokojne utrzymanie, interesuje nas tylko najbliższy mecz. Za daleko nie wybiegamy w przyszłość, a poza tym infrastruktura nie pozwala nam na razie planować awansu. Po prostu nie mamy na stadionie sztucznego oświetlenia.


Najlepszy mecz, jaki do tej pory rozegraliście?
TOBIASZ WEINZETTEL: - Myślę, że możemy być zadowoleni z dwóch meczów - z Górnikiem Łęczna, który wygraliśmy 3:0 oraz z Pogonią Siedlce. W mniejszym stopniu, ale też postawiłbym przy nim plus, ostatnie spotkanie z Rakowem Częstochowa.


Pan z którego swojegowystępu jest najbardziej zadowolony?
TOBIASZ WEINZETTEL: - Postawiłbym na mecz z Rakowem. Miałem w nim trochę pracy, ale ani razu nie dałem się zaskoczyć i chyba trochę pomogłem zdobyć drużynie komplet punktów.


Nasz sprawozdawca uznał pana, obok Mateusza Bodziocha, za najlepszego aktora tego spotkania, więc na pewno dołożył pan swoją cegiełkę do wygranej. Ale z innej beczki - najbardziej panu żal punktów straconych w meczu z….
TOBIASZ WEINZETTEL: - Były dwa takie mecze. Z Miedzią Legnica zagraliśmy słabo w II połowie i przeciwnik nas wypunktował, a była szansa przynajmniej na remis. Ja natomiast najbardziej żałuję remisu w Niepołomicach z Puszczą. Po przerwie mieliśmy mega kontrolę nad tym meczem i powinniśmy byli coś jeszcze strzelić. Ale z drugiej strony każdy zdobyty punkt jest ważny.


Przed wami wyprawa do Katowic. W okresie przygotowawczym w spotkaniu sparingowym wysoko, bo aż 4:1, pokonaliście tego przeciwnika. Wierzy pan w powtórkę na Bukowej?
TOBIASZ WEINZETTEL: - Nie grałem w tym spotkaniu, zresztą w Katowicach chyba nie ma połowy składu z tego meczu, więc nie ma sensu wyciągać z tego zbyt daleko idących wniosków. Oczywiście ucieszyłbym się z powtórki tego wyniku, ale w niedzielę będzie w Katowicach bardzo ciężki mecz. GKS wygrał dwa ostatnie mecze w lidze i powoli się rozpędza.


Znowu wypadł wam ze składu Szymon Skrzypczak. Trudno się gra bez niego?
TOBIASZ WEINZETTEL: - Jakoś dajemy radę bez niego. Dobrze radzi sobie na „9” Marek Gancarczyk, ostatnio bardzo dobrze spisał się Paweł Wojciechowski – dużo biegał, walczył. Mamy wyrównana kadrę i nie ma u nas ludzi niezastąpionych. Gdy któryś z kolegów wchodzi na boisko z ławki rezerwowych, to nie osłabia drużyny, tylko ją wzmacnia. Mam nadzieję, że udowodnimy to w najbliższym meczu.

 

 

Z tej samej kategorii