Barometr I-ligowca. Od szczerzenia kłów, po nieproszonych gości!

Gornik Leczna - GKS Katowice
 fot. Adam Starszynski  /  źródło: Pressfocus

Katowickisport.pl rozdaje plusy i minusy za rozegraną ostatnią kolejkę I ligi. Zobacz, kto zasłużył na pochwałę, a kto zagrał poniżej oczekiwań.

PLUS - Beniaminek szczerzy kły
Piłkarze Rakowa nic sobie nie robią z perturbacji pozaboiskowych, jakie mogłyby w nich trafić bolesnym rykoszetem. Po wygranej w Siedlcach mogą się pochwalić serią pięciu potyczek bez porażki. Trzy ostatnie zakończyli triumfem. Od strefy premiowanej awansem dzielą ich już tylko dwa punkty. Co na to prezydent Częstochowy, Krzysztof Matyjaszczyk? W ostatnich dniach odebrał dwa pisma w formie apelu. Pierwsze od prezesa PZPN, Zbigniewa Bońka. Drugie od władz Nice 1. Ligi. W obu korespondencjach proszony jest o ponowne przemyślenie kwestii umowy promocyjnej między miastem a klubem. Dokument został anulowany z powodu burd, jakie kibice Rakowa wywołali na stadionie Ruchu Chorzów. Z tego względu na klubowe konto nie wpłynie 500 tysięcy złotych, a dodatkowo trzeba będzie zapłacić karę umowną. To może zachwiać płynnością finansową beniaminka. Drużyna szturmująca ekstraklasę z nieopłacanymi zawodnikami i trenerami? Taki scenariusz pod Jasną Górą wcale nie jest dzisiaj czymś z gatunku science-fiction.

 

PLUS - Taniec rannego lwa
Katowiczanie po raz drugi w tym sezonie strzelili na wyjeździe trzy gole i zadbali o to, by bez trudu można było dostrzec wspólny mianownik obu wiktorii. Otóż za każdym razem kończyli mecz w dziesiątkę. Tyle tylko, że gdy w 4. kolejce tego sezonu z boiska w Częstochowie wyrzucany był Łukasz Zejdler, GieKSa prowadziła już z Rakowem 3:1. Tym razem było zupełnie inaczej. Kiedy o opuszczenie placu gry poproszony został Bartłomiej Kalinkowski, ekipa z Bukowej przegrywała w Łęcznej 0:1. I taki wynik utrzymywał się jeszcze w 85 minucie spotkania. Ale zaraz potem zobaczyliśmy… taniec rannego lwa. Wszystkie trzy gole dla katowickiego zespołu zaliczyli byli zawodnicy Zagłębia Lubin – Dawid Plizga, Wojciech Kędziora i Adrian Błąd. Rany zadane na przestrzeni sześciu minut okazały się dla Górnika zabójcze. Ofiary mamy wprawdzie tylko jedną, ale o tym w dalszej części barometru.

 

PLUS - Lider czyha za murem
Zaledwie tuzin goli straciła w bieżących rozgrywkach liderująca Chojniczanka Chojnice. Pod tym względem nie ma sobie równych nie tylko w I lidze, ale również w ekstraklasie, mimo że tam rozegrane jak na razie o dwie kolejki mniej. W trzech ostatnich potyczkach podopieczni Krzysztofa Brede zachowali czyste konto, a w sumie bramki nie dali sobie strzelić już od 298 minut. Pytanie tylko, jak to będzie wyglądało na mecie rywalizacji. Na półmetku poprzedniego sezonu ekipa z Chojnic również otwierała tabelę i pozostawała na własnym terenie niepokonana. Z awansu do elity cieszyli się jednak inni.

 

MINUS - Trio, czyli skolioza
Jest ich trzech. Łukasz Matusiak, Michał Fidziukiewicz i Łukasz Bogusławski – jeszcze wiosną w komplecie reprezentowali barwy Zagłębia Sosnowiec. Latem zostali zwerbowani przez tyski GKS z cokolwiek brawurowym założeniem. Mieli oto tworzyć kręgosłup drużyny. Tymczasem w minionej kolejce przypominali co najwyżej zaawansowaną skoliozę. Żaden z nich nie miał powodów do zadowolenia. Matusiak wyleciał z boiska za kartkową recydywę w asyście lecących z trybun inwektyw, Fidziukiewicz najefektowniej prezentował się w meczowym protokole, a Bogusławski wszedł na samą końcówkę – chyba tylko po to, żeby sprawdzić, który z niedawnych kolegów przyjmie przeprosiny za Głogów. Jak widać, przeprowadzka za miedzę nie wygląda na udaną. W niedzielne popołudnie to był bardzo smutny tercet.

 

MINUS - Panie Sławku, teraz pan
I jeszcze tylko ofiara tańczącego lwa. Wczoraj ogłoszono, że został nią Tomasz Kafarski, któremu w Łęcznej podziękowano za dotychczasową pracę i życzono powodzenia na kolejnych etapach trenerskiej kariery. Jego następcą - najpewniej tymczasowym – został Sławomir Nazaruk, do tej pory paradujący przy linii bocznej w randze asystenta. Postać wszechstronna – swego czasu sprawował obowiązki kierownika drużyny, a w szaty głównodowodzącego przebrał się już na moment w grudniu ubiegłego roku, gdy z posady pogoniono Andrzeja Rybarskiego. Kiedyś zresztą sam kopał piłkę na najwyższym szczeblu rozgrywek. W Górniku tak już mają, że przypadkowych ludzi nie zatrudniają. A jeśli, to nie na długo…

 

MINUS - Nieproszeni goście
Na obcym terenie w rundzie jesiennej wygrywali już prawie wszyscy. Słabi, tacy sobie i mocni. Osobną kategorię stworzyli jednak piłkarze Zagłębia Sosnowiec, którzy na wyjazdowy triumf wciąż czekają. Dokładnie od 17 maja 2017 roku. Ograli wtedy 3:0 Wigry w Suwałkach.

 

LICZBA – 0
Tyle razy w minionej kolejce triumfowali gospodarze. Mimo dwóch spotkań przełożonych na inny termin to jednak incydent zjawiskowy. Najmniej gościnnie było w Legnicy i Tychach – stamtąd goście wywieźli tylko punkt.

 

CYTAT
„Wydaje mi się, że był to bardzo ciężki mecz. Z powodu boiska. Dzień wcześniej grali tu rugbiści”.
Hubert Tomalski, pomocnik Rakowa Częstochowa, o z pozoru łatwym zwycięstwie 3:0 nad Pogonią w Siedlcach.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~To YaUżytkownik anonimowy
~To Ya :
No photo~To YaUżytkownik anonimowy
A Ruch od 1 kolejki dalej liderem obróconej tabeli :D:D:D
14 lis 08:52 | ocena:100%
Liczba głosów:6
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii