Barometr I-ligowca. Od wiadra witamin do wpisania w klimat

Rakow Czestochowa - Podbeskidzie Bielsko Biala
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Katowickisport.pl rozdaje plusy i minusy za rozegraną ostatnią kolejkę I ligi. Zobacz, kto zasłużył na pochwałę, a kto zagrał poniżej oczekiwań.

PLUS. Zjadł wiadro witamin? Przeszedł drogę od antybohatera inaugurującego sezon meczu ze Stalą Mielec do jednego z bohaterów arcyważnych prestiżowych derbów Śląska z GKS-em Katowice. Miłosz Trojak zagrał w niedzielę przy Bukowej jako defensywny pomocnik, czyli na pozycji, z której kibice Ruchu Chorzów pamiętają go z ekstraklasowych epizodów. Trener Juan Ramon Rocha przesunął 23-latka ze środka obrony i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Trojak był wszędzie. Odbierał, rozgrywał (to jego prostopadłe podanie zapoczątkowało akcję, po której padł drugi gol), a nawet… prowokował trybuny. Kazimierz Węgrzyn rzekłby pewnie, że przed meczem rosły gracz (191 cm) musiał zjeść wiadro witamin… Nic dziwnego, że gdy w 76 minucie opuścił boisko, gra „Niebieskich” nie była tak dobra, jak wcześniej.

 

PLUS. Użytek z wieżowca. Taki defensor to prawdziwy skarb. Tomasz Petraszek ze swoimi dwoma metrami wzrostu sieje postrach wśród rywali Rakowa Częstochowa. Zarówno w ofensywie, jak i defensywie – można by rzecz za „klasykiem” Adamem Nawałką. W sobotę dobitnie przekonali się o tym zawodnicy GKS-u Tychy. Czeski wieżowiec po stałych fragmentach gry strzelił im dwa gole. Gdy drużyna spod Jasnej Góry występowała w II lidze, Petraszek zdobył 8 goli. Tej jesieni już zgromadził 4, a przecież niemało czasu stracił wskutek kontuzji. To dorobek, jakiego mógłby pozazdrościć niejeden napastnik!

 

PLUS. „Radza”, czyli derby blisko… Ten to ma patent na mecze z zespołami z województwa śląskiego. Odkąd GKS Tychy wrócił do I ligi, Marcin Radzewicz zdobył trzy bramki. W poprzednim sezonie trafił do siatki GKS-u Katowice i Zagłębia Sosnowiec, z kolei minionej soboty uratował tyszanom remis 2:2 w Częstochowie. Mimo 37 lat na karku, rudowłosy skrzydłowy wciąż jest ważnym punktem drużyny z ul. Edukacji 7. Warto w tym miejscu przypomnieć, że w sobotę tyszanie podejmą… derbowego rywala, czyli GKS Katowice.

 

PLUS. Czas pochwalić. Jak puściło – to na całego. Zagłębie Sosnowiec długo w meczu ze Stomilem Olsztyn waliło głową w mur, przegrywało nawet 0:1, ale w ostatnich dwóch kwadransach zdemolowało rywala z Warmii, aplikując mu aż 5 goli. W środowisku nie brakuje głosów komplementujących pracę Dariusza Dudka. Tu i ówdzie mówi się, że w poczynaniach sosnowiczan po prostu widać rękę trenera. Wcześniejsze mecze – fakt faktem że trudne, wyjazdowe – ze Stalą Mielec czy Drutex-Bytovią, Zagłębie dość pechowo remisowało. Miniony tydzień spędzony na Stadionie Ludowym przyniósł 6 punktów, co wreszcie pozwoliło opuścić niechlubną miejscówkę w strefie spadkowej tabeli.

 

MINUS. Wpisali się w klimat. Derbowa porażka przy komplecie ponad 7 tysięcy publiczności – czy kogoś to jeszcze dziwi? Zawodnicy GKS-u Katowice w ostatnich latach przyzwyczaili do pasma niepowodzeń, a wydarzenia z niedzielnego meczu z Ruchem Chorzów tylko w ten klimat się wpisały. Przegrane boje o ekstraklasę, niepowodzenia w innych prestiżowych meczach, jak chociażby z Zagłębiem Sosnowiec. Trudno być w dzisiejszych czasach kibicem „GieKSy”. I aż strach pomyśleć, jak kolejny zawód, który sprawił fanom zespół, przełoży się w najbliższym czasie na frekwencję przy Bukowej.

 

MINUS. Za dużo tego! Doliczony czas gry – i strata gola na 1:2 z GKS-em Katowice. Ostatnie 11 minut – i strata gola na 1:1 z Rakowem Częstochowa. 86 minuta – i strata gola na 2:2 z Odrą Opole. No, panowie z Podbeskidzia, więcej koncentracji w końcówkach! Za dużo tych pogubionych ostatnio punktów. Zmartwienia tym faktem po remisie w Opolu nie krył zresztą trener Adam Nocoń.

 

LICZBA

6750

Po tylu dniach kibice Ruchu mogli świętować wygraną swojego zespołu w Katowicach. Poprzednio „Niebiescy” wywieźli 3 punkty z Bukowej w sezonie 1998/99.

Z tej samej kategorii