Barometr I-ligowca. Od uratowanego remisu, po japońskie „nie”

Podbeskidzie Bielsko Biala - GKS Katowice
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Katowickisport.pl rozdaje plusy i minusy za rozegraną ostatnią kolejkę I ligi. Zobacz, kto zasłużył na pochwałę, a kto zagrał poniżej oczekiwań.

PLUS. A mogło być 3:7! Wigrom Suwałki do Śląska co prawda daleko, ale jako że prowadzone są przez dwóch trenerów pochodzących z naszego regionu – Artura Skowronka i Dawida Szulczka – nie możemy w „Barometrze” przemilczeć tego, co stało się w sobotni wieczór w Głogowie. Chrobry prowadził już 3:0, ale w dwa kwadranse suwalczanie odrobili straty i uratowali punkt, z którego – patrząc na przebieg gry – i tak byli… niezadowoleni. Skończyło się 3:3, a obserwatorzy przekonywali, że mogło… 3:7. W sześciu ostatnich meczach „skowronkowe” Wigry zgarnęły 13 punktów. Zważywszy na to, jak wielka kadrowa rewolucja dokonała się w Suwałkach latem – szacunek.

 

PLUS. Na złość… prezydentowi? Odkąd Marcin Krupa, prezydent Katowic, przyznał na naszych łamach, że ten sezon jest już raczej w kontekście walki GKS-u o ekstraklasę stracony, drużyna nie przegrała meczu! Najpierw było 2:2 z Chrobrym (mimo prowadzenia 2:0), potem – wyjazdowe wygrane z Drutex-Bytovią i Podbeskidziem. Bytów i Bielsko-Biała nie należą do najprzyjemniejszych w tej lidze dla gości terenów, dlatego takie 6 punktów robi wrażenie. Zwłaszcza że sobotni mecz pod Klimczokiem odbywał się przy rekordowej tam frekwencji. W takich okolicznościach wyjście ze stanu 0:1 i wygrana zawsze robi wrażenie. Jakby na przekór słowom prezydenta Krupy, które – przyznajmy jednak – może nie były superpoprawne politycznie, a raczej w duchu kibicowskiego rozsądku oceniały rzeczywistość. Ta jednak w futbolu bywa przewrotna.

 

PLUS. Bośniak robi wrażenie. Ruch Chorzów w trzech ostatnich meczach zdobył 9 punktów i stracił tylko jednego gola. Spora w tym zasługa Bojana Markovicia. Może przesadzamy, ale śmiemy twierdzić, że w ostatnich latach za wielu środkowych obrońców pokroju 31-latka z Bośni i Hercegowiny na zapleczu ekstraklasy nie było. „Wieżowiec” – mierzy blisko 200 cm – wygrywa w powietrzu niemal każdą piłkę, a w piątkowym meczu z Rakowem Częstochowa udowodnił, że może być też niezwykle cenny z przodu. Zdobył jedyną bramkę – głową, oczywiście! Aż dziw, że po letnich sparingach, w których „Niebiescy” męczyli się z IV-ligowcami, były takie obawy wobec postawy Markovicia, choć ciekawi jesteśmy jak spisze się, gdy któryś z napastników rywali okaże się typowym szybkościowcem.

 

MINUS. Japońskie „nie”. Sobotnie spotkanie Podbeskidzia z Katowcami sędziował – w ramach współpracy polsko-japońskiej – Yusuke Araki. Sytuacja, po której GKS strzelił w ostatniej akcji meczu zwycięskiego gola, była bardzo trudna do oceny, ale – co tu kryć – był w niej spalony. Jakoś łatwiej byłoby nam przełknąć to, gdyby w gwizdek dmuchali jednak i chorągiewki machali Polacy. Błądzić jest rzeczą ludzką, ale skoro już sprowadzamy „stranierich w czerni”, to niech świecą przykładem. A coś takiego? Dajcie spokój.

 

MINUS. Gdzie ta ofensywa? Łukasz Grzeszczyk. Piotr Ćwielong. Kamil Zapolnik. Do tego dobrze spisujący się tej jesieni młodzieżowiec Dawid Błanik. Personalia tyskiej ofensywy na mecz z Puszczą Niepołomice w realiach I-ligowych musiały robić wrażenie. Papier jednak – to jedno, a rzeczywistość – drugie. Beniaminek z Małopolski stanął nisko, nastawił się na obronę i niewiele brakowało, by wygrałby w Tychach 1:0. Zabrakło mu kilku minut i skończyło się remisem, ale debiut Ryszarda Tarasiewicza i tak można było uznać za nieudany. Tyszanie, pora wreszcie się obudzić!

 

MINUS. Najsłabsi. Minusik jeszcze dla Zagłębia Sosnowiec. Trzeba zauważyć, że gdyby nie kara pięciu ujemnych punktów dla Ruchu Chorzów, to na Stadionie Ludowym świeciłaby się dziś „czerwona latarnia” tabeli zaplecza ekstraklasy. Sosnowiczanie na boisku zdobyli najmniej punktów. I choć za swoją grę przez fachowców są chwaleni, to cóż z tego? Niezła postawa w Mielcu czy Bytowie nie przełożyła się na wygrane, a remisy. A w takich przypadkach zawsze rodzi się dylemat: cieszyć się, że jakoś to wygląda, że wszystko zdaje się wracać na dobre tory? A może martwić, skoro właściwa forma nie jest przekuwana na 3-punktowe zdobycze? Bo co będzie wtedy, gdy będzie obniżka? Kilka następnych tygodni podsunie z pewnością odpowiedzi…

Z tej samej kategorii