Trener dodatkowym atutem Pniówka Pawłowice

Doświadczony obrońca trzecioligowca z Pawłowic Śląskich Sławomir Szary uważa, że szkoleniowiec jego zespołu Jan Woś jest wartością dodaną. Piłkarz jest pewien, że Pniówkowi nie grozi degradacja do IV ligi. - Zdaję sobie sprawę z tego, że mam swój udział w słabym wyniku zespołu w rundzie jesiennej - twierdzi "Szarik".

Sławomir Szary
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

BOGDAN NATHER: Gdyby pan był trenerem Pniówka, którego z siedmiu piłkarzy zwolnionych po rundzie jesiennej, nie pozbyłby się pan za żadne skarby świata i dlaczego?
SŁAWOMIR SZARY: - Nie będę oryginalny, mimo wszystko zostawiłbym Kamila Kosteckiego i Arka Lalkę. Rezygnując z nich wzmocniliśmy rywala, z którym będziemy walczyć o utrzymanie. Wiem, że „Kostek” jesienią ze względu na dwie kontuzje wiele nie pograł, ale przez prawie cztery sezony był pewniakiem i kapitanem drużyny. W przypadku Lalki doszło do paradoksu - w poprzednich latach był tylko zmiennikiem, grał sporadycznie. Tej jesieni był pewniakiem, strzelił dwa bardzo ważne gole, opuścił tylko jeden mecz z powodu żółtych kartek, a mimo to dostał wilczy bilet.

 

Wiceprezes klubu Rafał Wadas powiedział, że rozpoczął się proces odmładzania kadry Pniówka. Odebrał to pan jako sygnał, że pańskie dni w zespole z Pawłowic Śląskich są policzone?
SŁAWOMIR SZARY: - W piłce nożnej swoje już zrobiłem, ale nikt nie będzie za mnie decydował, kiedy skończę grać w piłkę nożną. Z nieoficjalnych przecieków wiem, że moje nazwisko pojawiło się na liście tych, z którymi Pniówek chciał się rozstać po zakończeniu rundy jesiennej. Najszybciej skończę przygodę z futbolem za półtora roku - w lipcu 2019 roku, gdy stuknie mi 40 lat.

 

Nie obawia się pan, że Pniówek może zostać w bieżącym sezonie zdegradowany do IV ligi?
SŁAWOMIR SZARY: - Nie mogę się obawiać, bo gdybym to zrobił, to oznaczałoby, że nie wierzę w siebie i kolegów z drużyny. Poza tym mamy dodatkowy atut na ławce rezerwowych, myślę o trenerze Janie Wosiu. On ma pomysł na ten zespół i jeżeli działacze pozwolą mu go wdrożyć w życie, to będzie to z pożytkiem dla drużyny. Mówi się, że trener na ławce ma 8-15 procent wpływu na postawę zespołu. To wystarczający procent, by pomóc drużynie. Z trenerem Wosiem jako głównodowodzącym będzie nam łatwiej, chociaż na pewno nie będzie łatwo. Działacze znaleźli środki na organizację zgrupowania, więc widać wyraźnie, że im też zależy na utrzymaniu zespołu w III lidze.

 

Zimowe transfery to przede wszystkim obrońcy. Ta formacja w rundzie jesiennej rzeczywiście była najsłabsza w Pniówku i wymaga świeżej krwi?
SŁAWOMIR SZARY: - Cokolwiek powiem, nie jestem w stanie odeprzeć zarzutów, bo sucha statystyka jest porażająca. Straciliśmy aż 30 goli, więc coś szwankowało w grze obronnej. Nie jestem wycięty z „Panoramy” i zdaję sobie sprawę z tego, że mam swój udział w tym słabym wyniku. Nie byłem bezbłędny. Moi koledzy również, więc nowe twarze nie zaszkodzą.

 

Niektórzy uśmiechają się pod nosem, że ściągacie zawodników z niższych lig. Mogą być rzeczywistym wzmocnieniem drużyny?
SŁAWOMIR SZARY: - Nowi dostaną szansę w sparingach, będą mogli udowodnić swoją wartość i przydatność do drużyny. Nie spisywałbym ich więc na straty. Jesień mieliśmy słabą, wynik był poniżej oczekiwań, ale wiosna na pewno będzie lepsza.

 

Macie duże kłopoty z zatrudnieniem drugiego bramkarza, który musi się pogodzić z tym, że wejdzie między słupki w sytuacjach awaryjnych, tzn. wtedy, gdy Bartosz Gocyk zostanie ukarany czerwona kartką lub złapie - czego oczywiście mu nie życzymy - kontuzję. To utrudnia poszukiwania kandydata?
SŁAWOMIR SZARY: - Bartek Gocyk, z którym trenowałem w ROW-ie Rybnik, ma na tyle wysokie umiejętności, że sobie poradzi w III lidze. To ambitny bramkarz, zaangażowany, zawsze daje z siebie sto procent. Na pewno będzie bramkarzem numer jeden. Numer drugi, który do nas przyjdzie - obojętnie, kto to będzie - ma 10 sparingów i dużo czasu, by pokazać swój potencjał. Oczekuję od niego, że nie pogodzi się z rolą zmiennika i będzie walczył o miejsce w podstawowej jedenastce.

 

Czekają was wybory nowego kapitana drużyny. Którego kolegę widziałby pan w tej roli?
SŁAWOMIR SZARY: - Ja nie jestem zainteresowany kapitańską opaską, ale mam jednego faworyta. Nie podam jednak nazwiska mojego kandydata, bo wiem, że nie spotka się z aprobatą wszystkich działaczy Pniówka.

Z tej samej kategorii