Snajper Unii Turza Śląska odzyskał skuteczność

Dawid Hanzel
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Napastnik III-ligowca Dawid Hanzel w końcu przełamał się - w ostatnim meczu z Falubazem Zielona Góra zdobył pierwsze gole w tym sezonie i nie zamierza na tym poprzestać, chociaż najważniejsze dla niego są zwycięstwa i punkty zdobywane przez drużynę. W najbliższą niedzielę Unia zmierzy się z Gwarkiem Tarnowskie Góry, którego półtora roku temu pozbawiła awansu do III ligi.

BOGDAN NATHER: Pańska drużyna fatalnie wystartowała w rozgrywkach III ligi, pięć porażek z rzędu mówi zresztą samo za siebie. Wie pan, co było przyczyną zapaści?
DAWID HANZEL: - Szczerze powiedziawszy ta fatalna seria dała nam wszystkim do myślenia. Złożyło się na to wiele przyczyn, lecz nie zamierzam się nad nimi rozwodzić. Było - minęło, ten okres odcinamy grubą kreską. Na pewno nie tak to sobie wszystko wyobrażałem, lecz teraz nie oglądam się za siebie, tylko patrzę przed siebie.


Dawid Hanzel też nie grał na miarę oczekiwań i możliwości. W pięciu meczach pańskie konto bramkowe było puste. Dlaczego?
DAWID HANZEL: - Graliśmy średnio i nie stwarzaliśmy zbyt wielu sytuacji do zdobycia gola, no, może poza meczem ze Stalą Brzeg. Trudno było w tej sytuacji oczekiwać ode mnie fajerwerków, choć przyznaję - byłem mało skuteczny. Napastnicy już tak jednak mają, jak nie idzie, to nie idzie. Nie ma się nad czym rozwodzić.

 

Duża sztuka

Przełom nastąpił w 6 kolejce, w potyczce z Falubazem Zielona Góra, który wygraliście na wyjeździe 3:1. To był wasz najlepszy mecz w bieżących rozgrywkach?
DAWID HANZEL: - Na pewno jeden z lepszych, biorąc pod uwagę wynik i liczbę strzelonych bramek. W naszym przypadku trzy gole zdobyte na wyjeździe to duża sztuka, chociaż zdarzały się mecze, w których zdobywając dwa-trzy gole traciliśmy tyle samo, albo nawet więcej. W ostatnim meczu z Falubazem przegrywaliśmy do przerwy, lecz nie spuściliśmy głów i nie zwątpiliśmy w korzystny dla nas wynik.


Zdobył pan we wspomnianym meczu dwa gole. Blokada została zdjęta na dobre?
DAWID HANZEL: - Fajnie by było, gdybym znowu zaczął regularnie zdobywać bramki. Ale najważniejsze są wyniki drużyny - nie muszę trafiać piłką do siatki, wystarczy, że będą to robili moi koledzy z drużyny.


W poprzednim sezonie zdobył pan 14 goli w 28 meczach ligowych. Może pan skopiować ten wynik w bieżących rozgrywkach?
DAWID HANZEL: - Wszystko jest możliwe, ale powtarzam, że najważniejsze są punkty zdobywane przez drużynę. Potrzebujemy zwycięstw, bo mamy duże straty do innych. Gdyby udało się połączyć wygrane zespołu ze strzelaniem bramek - byłoby idealnie. Styl schodzi w takich momentach na dalszy plan.

 

„Kombinacje” trenera
Łatwiej by się panu grało, gdyby miał partnera w ataku? Nominalny napastnik, Marek Gładkowski w ostatnim meczu grał na boku pomocy…
DAWID HANZEL: - Jest mi obojętne, czy gramy z „9” i „10”, czy dwiema „9”. Obie opcje odpowiadają mi, chociaż nie będę zaprzeczał, że łatwiej i wygodniej gra mi się, gdy mam partnera obok siebie, a nie za plecami. W ostatnim meczu Marek Gładkowski rzeczywiście grał na skrzydle, Darek Pawlusiński chyba po raz pierwszy w życiu na środku pomocy, natomiast w ataku jako „10” wspierał mnie Tomek Okraszewski. Nie wiem , czy ten układ będzie obowiązywał w następnym meczu, bo mamy w zespole trochę kontuzji i trener Dankowski musiał kombinować ze składem.


Kogo zabraknie w najbliższym spotkaniu ligowym?
DAWID HANZEL: - Na pewno trzech kolegów, którzy mają urazy kolana. Są to Paweł Polak, Krystian Dudała i Bartek Setlak.


W najbliższej kolejce zmierzycie się z Gwarkiem Tarnowskie Góry, które jest o wiele wyżej od was w tabeli. Jest pan zaskoczony postawą beniaminka?
DAWID HANZEL: - Z tymi beniaminkami bywa różnie, ale dorobek punktowy Gwarka jest bardzo solidny. Mimo wszystko jestem pozytywnie zaskoczony ich postawą, bo punktują regularnie. Są w czołówce tabeli, mają w składzie kilku doświadczonych zawodników, więc na pewno będą groźni.

 

Rewanż za baraże

Półtora roku temu Unia Turza okazała się lepsza od Gwarka w barażach o awans do III ligi, wygrywając oba mecze. Jak pan wspomina tamte pojedynki?
DAWID HANZEL: - Są to miłe wspomnienia, bo przecież awansowaliśmy do III ligi. W Tarnowskich Górach wygraliśmy w dramatycznych okolicznościach, bo gospodarze wypracowali mnóstwo dogodnych okazji do zdobycia gola, których jednak nie wykorzystali. A nam po prostu dopisało szczęście. Rewanż w Turzy był już inny, zwycięstwo zapewniły nam dwa gole Pawła Polaka, którego jednak w niedzielę zabraknie. Podobnie jak zdobywcy bramek w pierwszym meczu barażowym - Pawła Kulczyka, który odszedł do Dębu Gaszowice. Rywale będę chcieli zrewanżować się za przegrane baraże, lecz my nie zamierzamy ułatwiać im zadania. Zagramy swoje i nie położymy się przed przeciwnikiem. Poza tym chcemy przełamać się na własnym boisku, bo do tej pory w Turzy nie zdobyliśmy nawet jednego punktu!

 

Z tej samej kategorii