Niespotykana plaga kontuzji w Pniówku Pawłowice

Kamil Kostecki
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Trener III-ligowca z Pawłowic Śląskich Jan Woś przyznaje, że jeszcze nigdy - jako trener - takiej plagi kontuzji w swoim zespole nie przeżył. W sobotnim meczu ze Stilonem Gorzów kolejnych dwóch piłkarzy doznało kontuzji - Kamil Glenc skręcił staw skokowy, natomiast Szymon Gałecki doznał urazu mięśniowego.

Trener III-ligowca z Pawłowic Śląskich Jan Woś przyznaje, że jeszcze nigdy - jako trener - takiej plagi kontuzji w swoim zespole nie przeżył. Od początku bieżącego sezonu na liście kontuzjowanych znaleźli się Szymon Ciuberek (nie zagrał ani jednego meczu), Rafał Adamek, Kamil Kostecki, Michał Szczyrba i Maciej Gaszka.


Przed meczem ze Stilonem Gorzów sytuacja kadrowa Pniówka nieznacznie poprawiła się, bo na ławce rezerwowych usiedli już Adamek i Kostecki. Szybko okazało się, że nie siedzą na niej w roli straszaków… W 15 minucie kontuzji stawu skokowego doznał Kamil Glenc i jego miejsce po kilku minutach zajął „Adams”, a potem pech dopadł Szymona Gałeckiego i musiał zastąpić go „Kostek”.


- „Gleniu” ma uraz typowo mechaniczny, skręcił staw skokowy - powiedział JanWoś. - Natomiast „Gała” doznał kontuzji mięśniowej, z którą zmagał się dwa tygodnie wcześniej, ale na mecz z Unią Turza „wyprostował się”. W tygodniu nic go nie bolało, tymczasem na początku spotkania ze Stilonem poczuł ból i nie był w stanie kontynuować gry. Dodatkowo Mateusz Szatkowski przez cały tydzień miał problem z Achillesem, praktycznie nie trenował, ale chciał pomóc kolegom na boisku. Zdjąłem go z boiska w końcówce spotkania, bo narzekał, że go boli.


Wymienionych przez trener Wosia zawodników (oprócz „Szato”) może zabraknąć w najbliższym spotkaniu ligowym przeciwko Skrze Częstochowa. Na pewno nie zagrają Szymon Ciuberek (uraz palca) i Michał Szczyrba, który zmaga się z kontuzją barku. W ubiegły czwartek zaliczył pierwszy trening, ale gotowy do gry w meczu ligowym będzie dopiero za dwa tygodnie. Być może wykuruje się już Gaszka, co rozwiązałoby trenerowi Wosiowi problem w ataku. - Mam nadzieję, że nasza sytuacja kadrowa powoli będzie się stabilizować - powiedział Jan Woś. - To znaczy chodzi mi o to, że będę miał do dyspozycji większą liczbę piłkarzy.


W sobotę na boisko powrócił Kamil Kostecki, który grał w masce ochronnej na twarzy i na trybunach żartowano, że Pniówek dokonał transferu last minute - kupił Batmana! - Jak mi się grało w masce? Bez problemu - powiedział po zakończeniu meczu „Kostek”. - Szkoda tylko, że nie wykorzystałem żadnej z trzech sytuacji do zdobycia gola.

 

Z tej samej kategorii