Robert Trznadel: Czekam na lody od Krychowiaka

POLONIA BYTOM - ROW 1964 RYBNIK
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl
18-03-2016 | 09:09

Autor: Maciej Grygierczyk

Jechałem do klubu potrenować - i tyle. Jak większość piłkarzy w naszym kraju. A to za mało. Dobrze, że zrozumiałem to jeszcze w czasach, w których gram – mówi jeden z największych polskich talentów rocznika 1990.

Jako nastolatek trenował z pierwszą drużyną Górnika Zabrze, w reprezentacji rocznika 1990, której był najlepszym strzelcem, trzymał się z Wojciechem Szczęsnym, Grzegorzem Krychowiakiem i Michałem Janotą, w Parmie każdy dzień spędzał z Aleksandarem Prijoviciem. Wiosną powalczy o II ligę z Odrą Opole, do której przeniósł się z Polonii Bytom.

MACIEJ GRYGIERCZYK: Gdyby ktoś 10 lat temu powiedział ci, że w 2016 roku wylądujesz w III lidze, to…?
ROBERT TRZNADEL: - Na pewno bym nie pomyślał. Patrząc jednak na to, co się działo, to widzę, ilu rzeczy nie zrobiłem, by się w tej III lidze nie znaleźć. Teraz wszystko w moim życiu jest dostosowane do piłki. Dieta, dodatkowe treningi… Mam nadzieję, że jeszcze choć w małym stopniu ten stracony czas da się nadrobić i ktoś to doceni.


Brakło podejścia?
ROBERT TRZNADEL: - Młoda głowa nie nadążyła. Sukces za sukcesem w kadrach juniorskich, klubie, transfer zagranicę… Człowiek myślał, że pójdzie z górki, że samo przyjdzie. Byłem bez pomocy, nie miałem menedżera, który by to mądrze poprowadził. Powiedzmy szczerze - nie poradziłem sobie.

Nie było nikogo obok?
ROBERT TRZNADEL: - Kogoś znającego temat, kto powiedziałby, co robić, skierować do dodatkowych zajęć, treningów. Nie mówię, że byłem leniem – to, co na treningu, wykonywałem na 100 procent, ale nic poza tym. Dziś widzę, że to nie wystarcza.

Będąc w Parmie mówiłeś: „na trening przychodzę pierwszy, a wychodzę ostatni”.
ROBERT TRZNADEL: - To była dla mnie duża szansa. Wyjechałem zagranicę, oczy w Polsce były na mnie skierowane. Kilku chłopaków z mojego rocznika też wyjechało, więc na przyjeżdżając na kadrę trzeba było udowadniać, że są umiejętności i nie ma przypadku w tym, że nie ma nas w kraju.


Mówisz o sukcesach. A więc…
ROBERT TRZNADEL: - W klubie, w Górniku, grałem w starszych rocznikach. W pewnym momencie znalazłem się w trzy lata starszym, bo 1987. Jako 15-latek! To była nobilitacja. Dwa razy zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski z kadrą województwa, zostałem najlepszym zawodnikiem tych mistrzostw, strzelałem bardzo dużo bramek, w wieku 16, 17 lat ocierałem się o pierwszą drużynę Górnika. To było coś.

A w reprezentacji?
ROBERT TRZNADEL: - O dziwo, przy takim potencjale ludzkim nie udało nam się ani razu awansować na mistrzostwa Europy. Być może było to spowodowane tymi zagranicznymi transferami. Na większości zgrupowań nie było tych najlepszych, by się zgrywać. Dojeżdżali dopiero na najważniejsze mecze. To widocznie za mało, by coś osiągnąć.


Szczęsny, Janota, Krychowiak… Mocne nazwiska.
ROBERT TRZNADEL: - Zaskoczenie to Sobiech i Olkowski. Nie byli wiodącymi zawodnikami, a dziś są w Bundeslidze.

A ty między nimi – jak równy z równym.
ROBERT TRZNADEL: - Ostatnio gdzieś przeczytałem, że miałem w tej kadrze najwięcej zdobytych bramek. Nie liczyłem tego, ale grałem we wszystkich meczach, strzelałem. Nie czułem się od nikogo gorszy.

Waszym zdaniem
Czy Robert Trznadel zagra jeszcze kiedyś w ekstraklasie?
Fantasy Ekstraklasa



Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~loliUżytkownik anonimowy
~loli :
No photo~loliUżytkownik anonimowy
czekalismy na ten wywiad my ,,Chłopcy z Górnika,,.Niech ten wywiad bedzie przestrogą dla nastepnych.
27 mar 13:52
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza: