Trener rezerw Miedzi zapewnia, że porażki jego drużyny nie mogą być normą

Trener rezerw Miedzi Legnica Radosław Bella w meczowej „18” zawsze ma kilkunastu młodzieżowców. - Mam młody zespół, ale fakt, że jesteśmy rezerwami nie może być wymówką, że porażki są dopuszczalne. Nie możemy przegrywać! Musimy wygrywać, w każdym meczu walczyć o trzy punkty - zapewnia szkoleniowiec.

Radosław Bella
 /  fot. akademia.miedźlegnica.eu  /  źródło: własne

BOGDAN NATHER: Czego zabrakło pańskiej drużynie, by wygrać ostatni mecz z Pniówkiem Pawłowice? Prowadziliście 2:0, ale pozwoliliście rywalowi wrócić o gry i w efekcie zeszliście z boiska pokonani.
RADOSŁAW BELLA: - Zabrakło nam przede wszystkim konsekwencji , którą prezentowaliśmy w pierwszych 30 minutach spotkania. Do momentu straty pierwszej bramki graliśmy bardzo dobrze, ale potem wprowadziliśmy nerwowość do kontrolowanego meczu.


W porównaniu o poprzedniego sezonu, zmieniła się filozofia „montowania” drużyny rezerw. W Pawłowicach Śląskich w meczowej „18” było aż trzynastu młodzieżowców, wcześniej te proporcje były zupełnie inne. Pańskim zadaniem jest przygotowywanie tych młodych adeptów futbolu do gry w pierwszym zespole Miedzi?
RADOSŁAW BELLA: - Rezerwy są zapleczem pierwszej drużyny i poligonem doświadczalnym dla młodych zawodników, którzy już są w pierwszym zespole i wchodzą na boisko, by „łapać” minuty. Mamy w kadrze wielu utalentowanych juniorów z naszego regionu, których ogrywamy. Filozofia klubu się zmieniła, bo rezerwy powinny w pierwszej kolejności dostarczać piłkarzy do pierwszego zespołu, a dopiero później robić wynik. Stąd ta zmiana, ale jest to sezon przejściowy. Gramy praktycznie samymi młodzieżowcami, ale w wielu meczach pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę i nie poddajemy się. Zdobywamy punkty, ale często - niestety - brakuje nam dojrzałości, typowej dla seniorów.


Przeciwko Pniówkowi zagrało trzech zawodników, którzy występują w pierwszym zespole prowadzonym przez Dominika Nowaka. Mam na myśli Michała Bartkowiaka, Kornela Osyrę i Tomasza Żylińskiego. W każdym meczu może pan liczyć na odsiecz „spadochroniarzy”?
RADOSŁAW BELLA: - To zależy od tego, co się dzieje w tygodniu w pierwszym zespole. Jestem w ścisłym kontakcie z trenerem Nowakiem, wszystko zależy od potrzeb i do nich dostosowujemy plany. Michał Bartkowiak nie zagrał z Ruchem Chorzów, bo miał 4 żółte kartki, a nie chcieliśmy, by wypał z rytmu meczowego, stąd jego obecność w Pawłowicach.


Właściciel klubu dopuszcza możliwość spadku drużyny rezerw o IV ligi?
RADOSŁAW BELLA: - To nie wchodzi w rachubę. Jakość bez wyników jest bezcelowa. Mam młody zespół, ale fakt, że jesteśmy rezerwami nie może być wymówką, że porażki są dopuszczalne. Nie możemy przegrywać! Musimy wygrywać, w każdym meczu walczyć o trzy punkty. Nikt przecież nie spojrzy na tych zawodników poważnie, jeżeli będziemy przegrywać.

 

Z tej samej kategorii