Zwycięzca bierze... fotel lidera

Zaległy mecz z 23 września nabiera szczególnego znaczenia. Spotkają się drużyny notujące ostatnio bardzo dobre wyniki: Skra Częstochowa podejmuje dziś (godz. 18.00) Gwarka Tarnowskie Góry.

Jakub Dziółka wierzy w swoją drużynę.
 /  fot. Dorota Dusik  /  źródło: własne

Przyjemnie się patrzy w tabelę, w której moja drużyna jest tak wysoko - mówi szkoleniowiec częstochowian, Jakub Dziółka. - Nie podniecamy się tym jednak, choć oczywiście zdajemy sobie sprawę, o co zagramy z Gwarkiem. O to samo, co w każdym meczu. Zawsze wychodzimy na boisko, żeby wygrać i tak będzie także tym razem. O tym, jaka jest mentalność zespołu, najlepiej świadczył obrazek z naszego ostatniego meczu we Wrocławiu. Gdy w 2 minucie doliczonego czasu gry po strzale Piotra Noconia z karnego piłka wylądowała w siatce Ślęzy, błyskawicznie złapał ją Mariusz Holik i zaniósł na środek boiska. Chcieliśmy jeszcze wykorzystać tę ostatnią minutę, by spróbować strzelić zwycięskiego gola.

Godni siebie rywale
Patrząc na dorobek strzelecki Skry, można powiedzieć, że najlepszym strzelcem zespołu jest Daniel Rumin, ale jego strzelba ostatni raz wypaliła 31 sierpnia, gdy w meczu z Górnikiem II Zabrze ustrzelił hat trick. - Nie mamy jednego zawodnika, na którym opiera się nasza gra - dodaje trener Dziółka. - Jesteśmy zespołem. W meczu z Gwarkiem zabraknie kontuzjowanego Damiana Nowaka i pauzującego za 4. żółtą kartkę Piotra Mastalerza. Razem z młodzieżą, która śmiało rywalizuje o miejsce w wyjściowej jedenastce, mam jednak 18 ludzi gotowych do gry. Niewiele brakowało, a już wspomnianym meczu ze Ślęzą zostalibyśmy samodzielnymi liderami. Niestety, boisko we Wrocławiu było w takim stanie, że nie pozwalało na grę. Jego ofiarą padł nasz 19-letni bramkarz Łukasz Krzczuk, który po strzale rywala miał piłkę na rękach i gdyby murawa była w dobrym stanie, to obroniłby uderzenie. Ale w ostatniej chwili futbolówka odbiła się od nierówności i na reakcję nie było już szans. Nasze boisko jest równe. Możemy się nastawić na płynną grę, ale zdajemy sobie sprawę, że rywal jest bardzo trudny. Świadczy o tym zresztą nasz dorobek. I Skra, i Gwarek w 11 meczach zdobyły po 24 punkty, a ich bilanse bramkowe świadczą o tym, że spotykają się godni siebie rywale. Sporo wiemy o przeciwnikach, bo graliśmy sparingi i analizowaliśmy jego występy na wideo. Wiem, że ma atuty w osobach doświadczonych ligowców - Fonfary, Jarki i Pacha. Uważam także, że organizacyjnie Gwarek - choć to beniaminek - jest gotowy na grę wyżej. To wszystko sprawia, że kibice mogą się spodziewać bardzo dobrego meczu.

Pozytywny stres
Liczy na to także szkoleniowiec gości, Krzysztof Górecko. - Na tabelę patrzę z satysfakcją, że to, co robimy, nie idzie na marne - wyjaśnia trener Gwarka. - Chciałoby się powiedzieć, że czeka nas mecz jeden z wielu, ale świadomość, że zwycięzca zostanie liderem, powoduje, że czujemy pozytywny stres. Gdyby po trzech kolejkach, po których mieliśmy 2 punkty, ktoś powiedział mi, że w połowie października będziemy grali mecz na szczycie jako pretendent do 1. miejsca, pewnie bym nie uwierzył. Owszem, wierzyłem w zespół i w to, że będziemy wygrywać, ale takiej passy się nie spodziewałem. To jest zasługa drużyny, w której wszyscy są zdrowi i palą się do gry. Jedynie Dominik Konieczny po meczu z Miedzią II Legnica narzeka na uraz. Przygotowując się do spotkania w Częstochowie, we wtorek trenowaliśmy na sztucznej trawie, by przyzwyczaić się do nawierzchni, na jakiej przyjdzie nam grać z trudnym, bardzo dobrze zorganizowanym w obronie rywalem. Mamy też jednak swoje ofensywne atuty i o 15.30 - wsiadając do autokaru - będziemy już myśleli tylko o tym, by jak najlepiej się zaprezentować. Zawodnicy, którzy pracują wzięli sobie wolne, bo chcą powalczyć o to, co daje największą satysfakcję.

Liczby
7 - od tylu kolejek niepokonana jest Skra, która w sześciu meczach u siebie nie straciła punktu
8 - od tylu kolejek goryczy porażki nie zaznał Gwarek.

Z tej samej kategorii