Trener Polonii Głubczyce wierzy, że karta się odwróciła

Wojciech Lasota
 /  fot. Mirosław Szozda  /  źródło: własne

Po siedmiu kolejnych porażkach beniaminek III ligi z Głubczyc zdobył komplet punktów w Pawłowicach Śląskich. Trener Polonii Wojciech Lasota cieszy się, że jego drużynie udało się przetrwać ten trudny okres i zdobyć pierwsze punkty. - Będziemy walczyć, dopóki starczy sił, zapału i… ochoty. Zaręczam, że tego nam nie brakuje - mówi szkoleniowiec.

BOGDAN NATHER: W Pawłowicach zdobyliście pierwsze punkty w tym sezonie. Trochę późno, bo to już ósma kolejka, ale przysłowie mówi, że lepiej późno niż wcale
WOJCIECH LASOTA: - Rzeczywiście, bardzo długo czekaliśmy na te punkty. W wielu spotkaniach zaprezentowaliśmy się dobrze, ale kilka razy zapłaciliśmy frycowe. Taki mecz, zwycięski, musiał nadejść, a my robiliśmy wszystko, by nadszedł jak najszybciej. Cieszę się, że w końcu mamy pełną pulę, bo chłopcy zapracowali na to sumienną pracą i zaangażowaniem.


Po pierwszym zwycięstwie pełna satysfakcja, czy są jakieś „rysy”?
WOJCIECH LASOTA: - Trudno nie być zadowolonym po wygranej. Mogliśmy w Pawłowicach nic nie grać, ale wygrać i też byłbym zadowolony. Zdobycz punktowa była najważniejsza. Moi zawodnicy pokazali tym spotkaniu charakter, walkę i zimną krew.


To prawda stara jak świat, że w drużynach są piłkarze, którzy robią różnicę. W pańskim zespole tę różnicę w meczu z Pniówkiem zrobił Łukasz Bawół. To zawodnik, bez którego w tej chwili nie wyobraża pan swojego zespołu?
WOJCIECH LASOTA: - Z całą pewnością jest to kluczowy gracz w moim zespole. Do tej pory Łukaszowi brakowało odrobiny szczęścia, albo bardzo dobra dyspozycja bramkarza drużyny przeciwnej powodowała, że Łukasz nie zdobywał tylu bramek, ile byśmy chcieli. W meczu chociażby z rezerwami Górnika Zabrze miał doskonałe sytuacje i zrobił wszystko jak trzeba, ale fenomenalnymi interwencjami popisał się bramkarz zabrzan, Grzegorz Kasprzik. Ale najważniejsze jest to, że w meczu z Pniówkiem na zwycięstwo zapracowała całą drużyna.


Po kilku kolejnych porażkach zauważył pan w swoim zespole zwątpienie, brak wiary w możliwość odwrócenia karty?
WOJCIECH LASOTA: - Dostaliśmy pełne poparcie od prezesa i zarządu klubu, mimo dramatycznej, wręcz katastrofalnej sytuacji zespołu w rozgrywkach III ligi. Dla mnie, trenera oraz zawodników, nie było to proste przegrać siedem meczów z rzędu i w każdym tygodniu pracować w kolejnym mikrocyklu, szukając pozytywów. Ale przetrzymaliśmy ten trudny okres i mam nadzieję, że teraz będzie to procentowało w kolejnych spotkaniach ligowych.


Planem maksimum nakreślonym przed sezonem było utrzymanie w III lidze?
WOJCIECH LASOTA: - Wiedzieliśmy od samego początku, że to będzie bardzo trudne zadanie. Nadal jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, bo zajmujemy w tabeli ostatnie miejsce i tracimy kilka punktów do bezpiecznej strefy. Ale będziemy walczyć, dopóki starczy sił, zapału i ochoty. Zaręczam, że tego nam nie brakuje.

 

 

 

Z tej samej kategorii