Lider z nocnej zmiany, czyli o częstochowskiej niespodziance

- Chcemy się rozwijać - mówi Jakub Dziółka, trener rewelacji III ligi, Skry Częstochowa, która zimę spędzi na fotelu lidera III ligi.

Jakub Dziółka
 fot. Dorota Dusik  /  źródło: własne

O tym, że drużyna spod Jasnej Góry została mistrzem półmetka w III lidze, nie zadecydował przypadek. Podopieczni 37-letniego Jakuba Dziółki, który ma 32 występy w ekstraklasie, w 17 jesiennych spotkaniach 10 razy wygrali, 6 razy zremisowali i tylko raz musieli uznać wyższość rywala, przegrywając w Brzegu z tamtejszą Stalą 0:1. Mimo to nawet kibice Skry - patrząc na tabelę - mówią, że to niespodzianka.

 

Spotkał pan trenera, na którego... nie patrzył z góry?

JAKUB DZIÓŁKA: - Dariusz Mrózek, szkoleniowiec BKS-u, też mierzy 202 centymetry, więc w Bielsku-Białej - podczas meczu ostatniej tegorocznej kolejki - mogliśmy sobie popatrzeć prosto w oczy. Przyzwyczaiłem się już jednak, że ludzie są niżsi. Żona Magda ma na przykład 165 centymetrów wzrostu. Mamy małe dzieci, bo Kubuś ma 7 lat, a Majka 3 latka, więc potrafię się pochylić (śmiech).

 

Był pan już kiedyś trenerem lidera przez całą zimę?

JAKUB DZIÓŁKA: - To mój pierwszy raz, ale zaczynałem niedawno, bo w styczniu 2013 roku w MKS-ie Myszków, który był wiceliderem klasy A. Prezes Tadeusz Bartnik zadzwonił wtedy z propozycją funkcji grającego trenera. Zgodziłem się i wiosną wprowadziłem zespół do „okręgówki”, w której w następnym sezonie wywalczyliśmy 5. miejsce. I wtedy Piotr Mrozek, który przejął Skrę, zaproponował mi rolę II trenera, a po roku kierownictwo klubu zaufało, stawiając za sterami.

 

Czy 20 lipca 2015 roku był pan gotowy na III-ligowe wyzwanie?

JAKUB DZIÓŁKA: - Miałem licencję UEFA B i dopiero rozpoczynałem kurs UEFA A, który ukończyłem w sierpniu ubiegłego roku. Zaczynałem więc mając „warunkową zgodę”, ale wydaje mi się, że byłem gotowy, żeby... zbierać doświadczenia. Co prawda katowicką AWF ukończyłem jako fizjoterapeuta, ale lata grania i analizy tego co robiłem, stanowiły dobry fundament. Dlatego zamknąłem gabinet, w którym pomagałem ludziom po problemach neurologicznych i skoncentrowałem się na pracy trenera drużyny, która trenuje na „nocnej zmianie”. Zajęcia zaczynamy bowiem o 19.00, czyli po grupach młodzieżowych.

 

Który mecz z trenerskiego punktu widzenia był dla pana najtrudniejszy?

JAKUB DZIÓŁKA: - Mój pierwszy rok pracy w Skrze przypadł na sezon reorganizacji. Żeby się utrzymać, trzeba było być w strasznie ściśniętej czołówce. Rozgrywki kończyliśmy w Opolu z Odrą. Graliśmy dzień wcześniej niż nasi bezpośredni rywale, więc o żadnej kalkulacji nie mogło być mowy. Wygraliśmy 1:0, zapewniliśmy sobie 5. miejsce i zagwarantowaliśmy sobie utrzymanie.

 

Kiedy poczuł pan, że nadaje się do roli trenera?

JAKUB DZIÓŁKA: - Żeby odpowiedzieć na to pytanie potrzeba chyba kilkunastu lat. Robię to co lubię i coraz bardziej mnie to wciąga. Jesienią zeszłego roku, grając 5-6 młodzieżowcami, uczyliśmy się nowej III ligi. Zajmowaliśmy 5. miejsce, mając 7 zwycięstw, 7 remisów i 3 porażki, z bilansem bramkowym 25:18. Wiosnę zaczęliśmy jednak słabo i po trzech przegranych z rzędu wstrząsnąłem zespołem, który w dwa tygodnie stracił 8 goli. Po porażce 0:2 z Falubazem Zielona Góra oznajmiłem, że oddaję się do dyspozycji zarządu, a później to samo zakomunikowałem prezesom.

 

Jak na to zareagowali?

JAKUB DZIÓŁKA: - Rada drużyny stawiała się za mną, a pozostali zawodnicy stanęli za mną murem. Reszta sztabu szkoleniowego też, a prezesi poprosili o czas. Gdy spotkaliśmy się dwa dni później, usłyszałem, że mam przygotowywać zespół do kolejnego meczu. Nie postawiono mi ultimatum, ale nie wiem, co by się stało, gdybyśmy przegrali... Wygraliśmy jednak 2:0 w Wałbrzychu i wróciliśmy na dobre tory, plasując się na 7. pozycji.

 

Które ze spotkań pana drużyny uważa pan za najlepsze?

JAKUB DZIÓŁKA: - Jestem zadowolony z całej rundy jesiennej, ale najlepszy mecz rozegraliśmy... rok temu. 19 listopada pokonaliśmy Piasta Żmigród 6:0, grając efektownie i efektywnie. To jest mój - jak na razie - wzorcowy mecz. Gdybyśmy tak skutecznie grali tej jesieni, mielibyśmy dzisiaj przynajmniej 4 punkty więcej.

 

Czy waszą siłą jest defensywa?

JAKUB DZIÓŁKA: - W 17 kolejkach straciliśmy 6 bramek, bo stawiam na uważną grę obronną całego zespołu. Zimą sprawdzimy co się stanie, jeżeli zagramy bardziej ofensywnie, zostawiając rywalom więcej miejsca. Obrońcy będą zmuszeni do gry jeden na jednego, a ponieważ czekają nas sparingi z: Garbarnią Kraków, GKS-em Bełchatów, Legią II Warszawa, Rozwojem Katowice, Polonią Poraj, Ruchem Radzionków, Odrą Opole i Rakowem Częstochowa, przekonamy się czy takie przestawienie da nam poprawę. Chcemy się rozwijać.

 

Kto jest liderem zespołu?

JAKUB DZIÓŁKA: - Nie wykrystalizował się. Na dobrej drodze był Mateusz Woldan, ale choroba spowodowała, że na pół roku wypadł z zespołu, do którego wrócił i znowu gra bardzo dobrze. Jest Piotrek Mastalerz, którego podziwiam, bo pracuje na trzy etaty. Od 3.00 ma 8-godzinną dniówkę w firmie prezesa. Następnie melduje się w Decathlonie, a wieczorem jest przygotowany do zajęć. Jako najstarszy w zespole stanowi wzór zaangażowania. Mówi mało, ale jak już powie to tak dosadnie, że idzie w pięty. Czasem żałuję, że nie ma typowego lidera, a czasem się zastanawiam, czy to nie jest akurat siła tej drużyny.

 

Macie już plany transferowe na zimę?

JAKUB DZIÓŁKA: - Spektakularnych ruchów nie przewidujemy. Na pewno potrzebujemy młodzieżowców, bo mieliśmy tylko Daniela Rumina, Oktawiana Obuchowskiego i Łukasza Krzczuka. Czwarty Adrian Błaszkiewicz w drugim meczu doznał kontuzji stawu skokowego i mieliśmy bardzo ograniczone pole manewru, bo wychowankowie Skry z rocznika 1999 i 2000, a nawet 2002 - choć trenują z nami - jeszcze nie są gotowi. Do zespołu po kontuzji kolana powinien też wrócić doświadczony Konrad Gerega. Rezerwy ma Piotrek Nocoń, który po kontuzji odniesionej w maju, wrócił we wrześniu, ale nie grał tak jak przed kontuzją. Rezerwy mają też pozostali ofensywni zawodnicy: Damian Nowak, Marcin Kowalski oraz nasz najlepszy strzelec, Daniel Rumin. I to jest nasza odpowiedź na pytanie, czy wiosną będziemy walczyć o mistrzostwo...

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~mirrUżytkownik anonimowy
~mirr :
No photo~mirrUżytkownik anonimowy
życzyć awansu
26 lis 17 21:44
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii