Sygnał alarmowy w Pawłowicach Śląskich

Kamil Glenc
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

W sobotę drużyna Pniówka podejmuje na własnym boisku rezerwy Miedzi Legnica i musi wygrać, jeżeli chce oddalić od siebie widmo degradacji do IV ligi. Trener Jan Woś wciąż ma mnóstwo problemów kadrowych, chociaż są one mniejsze niż przed ostatnim meczem z Polonią Głubczyce. Niepewny jest występ Mateusza Szatkowskiego i Kamila Kosteckiego.

Sytuacja Pniówka w III-ligowej tabeli jest bardzo nieciekawa – drużyna trenera Jana Wosia zajmuje w niej dopiero 15 miejsce, gromadząc w 8 meczach zaledwie 9 punktów. Równie mizerny jest bilans bramkowy - 8:11. Równie nieciekawa jest sytuacja kadrowa ekipy z Pawłowic Śląskich.

 

We wtorkowym meczu Pucharu Polski z rezerwami GKS-u Tychy trener Woś miał do dyspozycji… 12 zawodników, w tym dwóch bramkarzy. W I połowie bronił Jakub Świerczek (wynik 0:0), który po przerwie został… przesunięty do ataku, a między słupkami stanął Tomasz Michalik. Końcowy wynik 4:0 dla tyszan chluby Pniówkowi nie przynosi, mimo że w zespole rywali grali między innymi Łukasz Grzeszczyk, czy Seweryn Gancarczyk.

 

W sobotnim spotkaniu z rezerwami Miedzi Legnica nie zagrają na pewno Kamil Glenc, Dawid Morcinek i Kamil Witkowski, pod znakiem zapytania stoi występ Mateusza Szatkowskiego i Kamila Kosteckiego. A na horyzoncie dwie wyjazdowe potyczki z BKS-em Bielsko-Biała i Rekordem oraz pojedynek u siebie z Polkowicami. Oj, będzie ciężko…

 

Pętla zaciska się nie tylko wokół drużyny z Pawłowic, ale również wokół szyi trenera Jana Wosia. Wprawdzie działacze na razie głośno o tym nie mówią, ale szkoleniowiec czuje to podskórnie.

 

Z tej samej kategorii