Kartkowa „rotacja” w Pniówku Pawłowice

Drużyna Jana Wosia odniosła sensacyjne zwycięstwo w Zabrzu z rezerwami Górnika. W spotkaniu tym zabrakło chorego Rafała Adamka oraz pauzującego za kartki Arkadiusza Lalki. "Lalo" wróci do składu w meczu z Ruchem Zdzieszowice, ale zabraknie Arkadiusza Przybyły, który po raz czwarty w bieżących rozgrywkach został ukarany "żółtkiem".

Arkadiusz Przybyła
 /  fot. Paweł Berek  /  źródło: Pressfocus

Po wiktorii z rezerwami Górnika Zabrze trener Pniówka Jan Woś zewsząd zbierał gratulacje. Zaczęto zastanawiać się, czy to szkoleniowiec jest wybitnym strategiem, czy też ma genialnych piłkarzy? - Raczej to drugie - zażartował trener Woś. - Myślę, że nasz sukces był możliwy dlatego, że przeciwnik wystąpił w bardzo silnym składzie. Gdyby w Górniku grali młodzi, wybiegani chłopcy, mielibyśmy kłopoty, jak to bywało wcześniej. W moim zespole występują przecież doświadczeni zawodnicy, również z ekstraklasową przeszłością, którzy chcą coś innym udowodnić.
W niedzielnym spotkaniu w Zabrzu w składzie gości zabrakło Rafała Adamka. - Cały tydzień nie trenował, bo był chory - wyjaśnił Jan Woś. - W sobotę o godz. 21.00 przysłał mi sms-a, że nie da rady, więc musieliśmy radzić sobie bez niego. Czy „Adams” zagra w najbliższej kolejce? W tej chwili nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
Z powodu żółtych kartek nie zagrał Arek Lalko, a w trakcie meczu odnowiła się kontuzja Szymonowi Gałeckiemu. Myślę, że ten zawodnik w rundzie jesiennej już nie pojawi się na boisku. W najbliższym spotkaniu wyjazdowym z Ruchem Zdzieszowice nie zagra również Arek Przybyła (na zdjęciu), który po raz czwarty w tej rundzie został upomniany żółtą kartką i musi pauzować w jednej kolejce. Pozostali piłkarze są do mojej dyspozycji, ważny był zwłaszcza powrót do zespołu Mateusza Szatkowskiego. Odpokutował winę za czerwoną kartkę w meczu z Polkowicami, strzelając z Górnikiem gola z rzutu karnego, który dał nam zwycięstwo.

 

Z tej samej kategorii