Trener z rurką w boku - zdrowotne problemy szkoleniowca Gwarka Tarnowskie Góry

Po sześciu wyjazdowych meczach, z których beniaminek III ligi wracał z punktami, prowadzący go Krzysztof Górecko musiał przełknąć gorzką pigułkę.

Krzysztof Górecko
 /  fot. Dorota Dusik  /  źródło: własne

To apteczno-lekarskie określenie do meczu w Brzegu, gdzie liderująca Stal, pokonała Gwarka 4:2, nabierze dodatkowego sensu, jeśli dodamy, iż szkoleniowiec tarnogórzan niemal cały miniony tydzień spędził w szpitalu.

 

- Po poniedziałkowej odnowie biologicznej na basenie ledwo dotarłem do domu - mówi Krzysztof Górecko. - Poczułem się tak źle, że już w trakcie jazdy wezwałem do domu pogotowie i po doraźnej pomocy wylądowałem w szpitalu. Lekarze zdiagnozowali kamicę nerkową. Bez wgłębiania się w szczegóły powiem tylko, że w środę przeszedłem zabieg, po którym w boku została mi rurka. Dzięki niej mogę funkcjonować, ale za miesiąc muszę się zgłosić do szpitala. Może skończy się na usunięciu drenu, a być może trzeba będzie rozbijać kamień laserem...

 

Kto prowadził zajęcia pod pańską nieobecność?
Krzysztof GÓRECKO: - Drugi trener, którym jest Sebastian Gawełczyk. Mnie w piątek udało się opuścić szpital. W sobotę przyjechałem do Tarnowskich Gór, by poprowadzić przedmeczową odprawę, a następnie pojechałem do Brzegu. Nie wsiadłem jednak do autokaru z drużyną. Nie chciałem bowiem - w przypadku jakichś problemów - odwracać uwagi zawodników od tego, co ich czeka na boisku, a po drugie, gdybym poczuł się źle, to - zamiast myśleć o meczu - poganiałbym kierowcę, by mnie wiózł do szpitala. Wolałem tego uniknąć, więc pojechałem swoim samochodem. Dojechałem i wróciłem do domu bez problemów.

 

Problemy były za to... na boisku?
Krzysztof GÓRECKO: - Byliśmy bardzo blisko remisu, bo w 90 minucie - przy wyniku 3:2 dla Stali - Dawid Jarka ustawił piłkę 11 metrów od bramki gospodarzy. Od kiedy gra w Gwarku, ani razu nie pomylił się z karnego. Trafiał zarówno w IV lidze, jak i po awansie, bo przecież do soboty 6-krotnie okazał się skutecznym egzekutorem. Tym razem jednak, choć zmylił bramkarza, posłał piłkę nad poprzeczką. W dodatku w doliczonym czasie gry, gdy przy rzucie wolnym wykonywanym z połowy boiska cała nasza drużyna z wyjątkiem wrzucającego piłkę Grzegorza Fonfary i bramkarza Andrzeja Wiśniewskiego była w polu karnym rywali, nadzialiśmy się na kontrę. Powiem jednak szczerze, że Stal bardziej zasłużyła na tę czwartą bramkę niż my na remis.

 

Czy to znaczy, że drużyna z Brzegu jest faworytem rozgrywek?
Krzysztof GÓRECKO: - Byłem pod wrażeniem... obiektu. Boisko główne i treningowe, zaplecze, szatnie... Tam gdzie się przebieraliśmy były nie tylko prysznice, ale i gabinet odnowy, a nawet siłownia. To są warunki godne klubu szczebla centralnego. Do tego dodajmy bardzo dobrą drużynę, której miejsce na szczycie tabeli nie jest dziełem przypadku. Ale to nie znaczy, że... my rezygnujemy z walki o jak najwyższe miejsce. Przed nami jeszcze dwa mecze w rundzie jesiennej, bo w sobotę podejmiemy Lechię Dzierżoniów, a 19 listopada zmierzymy się w Zabrzu z Górnikiem II. Koncentrujemy na nich wszystkie swoje siły, bo w dobrych humorach chcemy zakończyć ten udany dla nas rok.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~StefanTGUżytkownik anonimowy
~StefanTG :
No photo~StefanTGUżytkownik anonimowy
trenerowi zyczymy powrotu do zdrowia a drużynie dziekujemy za swietne wyniki w rundzie jesiennej
8 lis 17 08:05 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii