Potrzebny jest impuls za trzy punkty

Po odejściu Adama Noconia, BKS Stal Bielsko-Biała, drużyna prowadzona przez Dariusza Mrózka, nie zdobyła jeszcze punktu, co znajduje odzwierciedlenie w tabeli. - Nasza gra wygląda naprawdę dobrze - zapewnia szkoleniowiec III-ligowca.

Damian Zdolski
 /  fot. Dorota Dusik  /  źródło: newspix.pl

Po trzech kolejkach BKS był liderem tabeli. Na starcie sezonu imponował konsekwencją zarówno na wyjazdach w Głubczycach (2:1) oraz Zdzieszowicach (1:0), jak i na swoim boisku, na którym pokonał Miedź II Legnica (2:0). Po trzecim zwycięstwie z zespołem pożegnał się jednak trener Adam Nocoń, który przeszedł do I-ligowego Podbeskidzia, a zastąpił go Dariusz Mrózek, szkoleniowiec zespołu rezerw sąsiada zza miedzy i nadal czeka na swój pierwszy punkt. - W meczu z Rekordem nie dość, że w pierwszej połowie straciliśmy dwóch zawodników, bo kontuzji doznali Marcin Wróbel i Damian Zdolski, to w 85 minucie nie zdołaliśmy zatrzymać solowej akcji Dawida Nagiego, choć trzech zawodników mogło to zrobić, zanim padł decydujący o naszej porażce 0:1 strzał - mówi Dariusz Mrózek. - W spotkaniu z polkowiczanami mieliśmy swoje okazje, ale nie wykorzystaliśmy ich, a rywal trafił raz i wygrał. W Brzegu z kolei byliśmy drużyną lepszą, dyktującą warunki gry oraz wyprowadzającą groźne kontry, a przegraliśmy mecz, w którym nawet remis moglibyśmy uznać za stratę punktów.

 

Jaka po tych trzech porażkach jest atmosfera w szatni?
Dariusz MRÓZEK: - W zawodnikach widać sportową złość, bo nie podtrzymaliśmy dobrej passy z pierwszych kolejek. W dodatku zdajemy sobie sprawę, że te ostatnie wyniki nie oddają naszych umiejętności. Dlatego czekamy na najbliższy mecz zmotywowani do walki o zwycięstwo. Trenowaliśmy normalnym cyklem. Na początku tygodnia trochę mocniej, a pod koniec zwracając szczególną uwagę na finalizowanie akcji. Przypomnę, że w 1. kolejce gol decydujący o zwycięstwie padł w ostatnich sekundach, a tydzień później w Zdzieszowicach wygraną zapewniła zabójcza kontra. My natomiast w meczu z Rekordem w końcówce nadzialiśmy się na kontrę, a w Brzegu bramkę decydującą o porażce 1:2 straciliśmy w ostatnich sekundach. Mam nadzieję, że ten bilans szczęścia, które drużyna miała w pierwszych trzech meczach oraz pecha, który nas prześladował w następnych trzech spotkaniach, już „wyszedł na zero” i w sobotę wynik będzie odzwierciedleniem naszych umiejętności.

Ma pan do dyspozycji wszystkich zawodników?
Dariusz MRÓZEK: - Niestety nie. Marcin Wróbel czeka na zabieg, a Damian Zdolski dopiero zaczyna trenować indywidualnie. Mamy jednak w kadrze 16 zawodników i 2 bramkarzy, więc protokół będzie pełny. Do dyspozycji mam też Krzyśka Kozika, który przed meczem w Brzegu zgłosił niedyspozycję i dlatego między słupkami zastąpił go Damian Ziarko. Nasz młodzieżowiec spisał się jednak na tyle dobrze, że udowodnił swoją gotowość do gry i tym samym sprawił, że mam większe pole manewru taktycznego.

A myślał pan o zmianie stylu gry?
Dariusz MRÓZEK: - Nie, bo nasza gra wygląda naprawdę dobrze. Mamy swój system, którym nadal chcemy grać. Polega on na średnim pressingu z przejściem do wysokiego pressingu oraz wyjścia do kontrataków w odpowiednich momentach. To wszystko będzie nam przynosić punkty, jeśli będziemy skuteczni. Uważam, że mimo braku kontuzjowanych zawodników mamy odpowiednich wykonawców, którzy są w stanie sprawić, że znowu rozpoczniemy dobrą passę. Potrzebujemy tylko impulsu, który daje zwycięstwo.

Miał pan okazję widzieć w akcji Lechię Dzierżoniów?
Dariusz MRÓZEK: - Analizowałem mecze naszego najbliższego rywala, oglądając materiały z wideo. To niewygodny przeciwnik, szczególnie na swoim boisku, na którym wygrał trzy mecze, a trzy spotkania wyjazdowe przegrał. Bilans bramkowy 10:9 świadczy o tym, że Lechia dużo goli strzela, ale i sporo traci. Starałem się znaleźć słabsze punkty przeciwnika i wierzę, że wykorzystamy tę wiedzę do odniesienia zwycięstwa, które jest nam w tej chwili bardzo potrzebne.

 

Z tej samej kategorii