Bielska katapulta dla trenerów

Działacze klubu ze stolicy Podbeskidzia od lat znani są z tego, że stawiają na trenerów, którzy po pracy dla BKS-u idą w górę.

Adam Nocoń, trener Nadwiślana Góra
 fot. Dorota Dusik  /  źródło: własne

Największą karierę zrobił bez wątpienia Antoni Piechniczek, który od szkoleniowego debiutu w BKS-ie (1973) rozpoczął marsz na stadiony całego świata. Po drodze miał jeszcze „przystanki” w Odrze Opole i Ruchu Chorzów, a później były już międzynarodowe sukcesy na czele z brązowym medalem mistrzostw świata, zdobytym z reprezentacją Polski w 1982 roku.

 

„Porwany” przez sąsiada
Do reprezentacji Polski - prosto z ławki trenerskiej bialskiego klubu - przeszedł także Robert Góralczyk, który rolę asystenta Rafała Góraka w 2015 roku zamienił na obowiązki współpracownika selekcjonera Adama Nawałki. Jeżeli do tego dodamy Jana Furlepę, który - choć nie bezpośrednio - po pracy w BKS-ie Stali przeszedł do Odry Opole, z którą rok po roku wywalczył awanse do II i I ligi, to będziemy mieli kolejny dowód, że klub z dzielnicy Biała uchodzi za katapultę dla trenerów. Najświeższym przykładem jest Adam Nocoń. Po pożegnaniu z Ruchem Zdzieszowice trafił do Stali, zaś po miesiącu został „porwany” do I-ligowego sąsiada, Podbeskidzia. Jeszcze we wtorek na Stadionie Miejskim prowadził BKS Stal do trzeciego w tym sezonie zwycięstwa w III lidze, a w czwartek - na tym samym obiekcie - poprowadził rozruch zespołu, który wyjeżdżał na mecz do Chojnic z nadzieją, że za czwartym podejściem wreszcie wywalczy komplet punktów.

 

Pożegnanie w planach
- Nawet nie zdążyłem się pożegnać z drużyną... - wyjaśnia Adam Nocoń. - Gdy rozstawaliśmy się po wtorkowym meczu, jeszcze nic nie było przesądzone, więc nic zawodnikom nie mówiłem. Od środowego poranka jestem jednak cały czas w „galopie”, bo już w piątek gramy na wyjeździe z Chojniczanką, we wtorek podejmiemy Ruch Chorzów, a za tydzień pojedziemy na mecz z GKS-em Tychy. Muszę jednak znaleźć czas i spotkać się z zespołem, który rodził się w bólach, ale dzięki zaangażowaniu piłkarzy w szybkim tempie zbudowaliśmy kolektyw. Dowodem na to są nasze wyniki, czyli komplet zwycięstw, ale także atmosfera w drużynie. Opuściłem ją, bo dostałem propozycję z wyższej ligi i mam nadzieję, że wszyscy to zrozumieją, tak jak zrozumieli to działacze, którzy zachowali się w porządku.

 

Poprzeczka wisi bardzo wysoko
Puste miejsce, które zostawił Adam Nocoń szybko zostało zajęte. Nowym trenerem lidera III grupy III ligi został Dariusz Mrózek. - Mogę powiedzieć, że wracam do klubu, z którego ruszyłem w piłkarski świat - wyjaśnia nowy szkoleniowiec. - W sezonie 1996/97 byłem zawodnikiem BKS-u, skąd na 7 lat przeszedłem do Ceramiki Opoczno. Wówczas grała ona na zapleczu ekstraklasy, czyli w obecnej II lidze, w której występowałem jeszcze w sezonie 2004/05 w Ruchu Chorzów. Później byłem trenerem grup młodzieżowych Podbeskidzia. Bielską młodzież, jako zespół rezerw, prowadziłem dwa sezony w III lidze, a zeszłych rozgrywkach byłem w sztabie szkoleniowym Górnika Łęczna. Po powrocie do Bielska-Białej znowu przejąłem rezerwy Podbeskidzia, ale dane mi było poprowadzić drużynę tylko w jednym meczu i znów jestem w BKS-ie Stali. Sentyment na pewno pozostał, ale pracę w tym klubie traktuję przede wszystkim jako wyzwanie. Nie miałem okazji zobaczyć swojego nowego zespołu w akcji na żywo, bo we wtorek - gdy grał z Miedzią II Legnica - prowadziłem zajęcia swojej ówczesnej drużyny, nie wiedząc jeszcze, że nastąpi zmiana. Zobaczyłem już jednak na wideo mecz z Ruchem Zdzieszowice. Widać, że trener Adam Nocoń zbudował ciekawą mieszankę młodości z rutyną. Na czwartkowym treningu miałem okazję spotkać się z piłkarzami i mogę powiedzieć, że są ambitni i pracowici, a atmosfera w szatni jest wręcz znakomita. Nie ma więc co zmieniać, tylko trzeba iść dalej tą drogą. Rzadko się zdarza, że trener odchodzi z drużyny lidera, a ja na taki właśnie moment trafiłem. Poprzeczka wisi więc bardzo wysoko, a w dodatku przed nami derby miasta, bo w sobotę zagramy na wyjeździe z trzecim w tabeli Rekordem...

 

Z tej samej kategorii