Trener ROW-u 1964 Rybnik chce odrobić to, co stracił w Jastrzębiu.

Roland Buchała w meczu ze Zniczem Pruszków nie zamierza zmieniać ustawienia drużyny, mimo absencji „żelaznego” stopera, Dawida Bobera. - Staram się być wobec moich piłkarzy szczery, uczciwy i sprawiedliwy. Na każdą pozycję mam przygotowanych dwóch zawodników i jeżeli jeden nich wypada ze składu, jego miejsce zajmuje drugi, wytypowany wcześniej - mówi szkoleniowiec.

Roland Buchała
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

BOGDAN NATHER: Po meczu z GKS-em 1962 Jastrzębie powiedział pan, że interwencja bramkarza rywali po główce Sebastiana Musiolika będzie się panu śniła przez tydzień. Nie sądzę, by to siedziało panu w głowie dłużej niż dwa dni, bo przecież na horyzoncie jest mecz ze Zniczem Pruszków.
ROLAND BUCHAŁA: - Jeszcze we wtorek odbijała mi się ta sytuacja czkawką. Tego dnia mieliśmy bowiem analizę meczu w Jastrzębiu i musiałem patrzeć, jak bramkarz GKS-u frunie do tego okienka, w który zmierzała piłka po uderzona przez Sebastiana. Zagraliśmy z liderem dobry mecz, otarliśmy się o pełną pulę. Może powinienem wprowadzić dwie zmiany defensywne i wtedy mielibyśmy przynajmniej punkt? To jednak nie leży w moim charakterze, dążyliśmy do zwycięstwa, w II połowie byliśmy lepszą drużyną. Pogrążył nas Kamil Adamek, który jest lisem pola karnego. Z powodu ostatniej porażki nie zamierzam jednak przejmować się, ani tym bardziej biczować. Weszliśmy na wysoki poziom i jeżeli w najbliższym meczu ze Zniczem zaprezentujemy więcej agresji, to jestem dobrej myśli.


W sobotnim meczu z powodu nadmiaru żółtych kartek nie może zagrać Dawid Bober. Z tego powodu raczej nie zmieni pan ustawienia drużyny, tylko poszuka zastępcy. Mój tok myślenia jest prawidłowy?
ROLAND BUCHAŁA: - Za dobrze wyglądamy w tym ustawieniu, żebym robił zmiany. Staram się być wobec moich piłkarzy szczery, uczciwy i sprawiedliwy. Na każdą pozycję mam przygotowanych dwóch zawodników i jeżeli jeden nich wypada ze składu, to jego miejsce zajmuje ten drugi, wytypowany wcześniej. To działa na zasadzie automatu. Od poniedziałku zmiennik Dawida Bobera wie, że w sobotę zagra ze Zniczem. W Jastrzębiu nie mógł zagrać z powodu kartek Krzysiek Koch i jego miejsce zajął Piotrek Dudzik, który wcześniej spędził na boisku kilkanaście minut. Nie mogłem go zostawić na ławce, bo pracował solidnie i zasłużył na szansę. Każdy piłkarz z kadry musi cały czas być „pod parą”, bo w każdej chwili może wyjść na boisko.


Wprawdzie najbliższy przeciwnik jest wyżej od was w tabeli, ale moim zdaniem to wy przystąpicie do tego spotkania w roli faworyta. Postawiłem właściwą tezę?
ROLAND BUCHAŁA: - Nie patrzę na najbliższy mecz z tej perspektywy, nie zastanawiam się, kto potencjalnie jest lepszy. O wszystkim decyduje dyspozycja w danym dniu. W sobotę spodziewam się dobrego i ciekawego meczu, bo Znicz gra w podobnym stylu co my, czyli piątką obrońców. Jestem optymistycznie nastawiony i liczę, że odrobimy to, co straciliśmy w Jastrzębiu. Od wtorku jesteśmy drużyną pazerną na zwycięstwo. Interesują nas trzy punkty, zwycięstwo i dobre widowisko.


Znicz jest wyżej od was w tabeli, ale stracił w 16 meczach aż 22 gole. Gra defensywna tego zespołu to jego pięta Achillesowa?
ROLAND BUCHAŁA: - Ostatnie mecze w ich wykonaniu tego nie potwierdzają. W ostatnich czterech meczach w trzech zachowali czyste konto, stracili trzy gole tylko z Siarką Tarnobrzeg. Od połowy rundy jesiennej zmienili ustawienie i nie tracą tylu goli, co wcześniej. Obrona Znicza jest zgrana, dobrze dysponowana, nasi rywale strzelają dużo bramek z kontrataku. Liczę jednak na stałe fragmenty gry, bo od dwóch spotkań nie strzeliliśmy po nich bramki. Czas to zmienić.


Do rozgrywek II ligi został właśnie zgłoszony 15-letni napastnik Wiktor Piejak. To nie jest tylko „chwyt marketingowy”?
ROLAND BUCHAŁA: - To utalentowany chłopak, regularnie strzelający bramki w naszych rezerwach. Trenuje z pierwszym zespołem dopiero od trzech miesięcy, na razie „oswajamy” go z drużyną seniorów. Mogę się o nim wypowiadać tylko w samych superlatywach. Wygląda bardzo dobrze i jeżeli zasłuży na grę choćby przez kilka minut, na pewno wpuszczę go na boisko. Nie patrzę bowiem na wiek, ani na doświadczenie, liczy się tylko aktualna dyspozycja. Nie wiem, czy Wiktor zagra w II lidze już w tym roku, czy w przyszłym.

Z tej samej kategorii