Jarosław Skrobacz: W ostatnim meczu szwankowały krycie i komunikacja

Szkoleniowiec GKS-u 1962 Jastrzębie nie rozdziera szat z powodu pierwszej porażki na własnym stadionie z Garbarnią Kraków, chociaż dostrzegł mnóstwo mankamentów w grze swojego zespołu. W najbliższym spotkaniu wyjazdowym z Siarką Tarnobrzeg w drużynie beniaminka II ligi zabraknie kartkowiczów - Wojciecha Caniboła, Daniela Szczepana i Dawida Weisa.

Jarosław Skrobacz
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

BOGDAN NATHER: W ostatnim meczu z Garbarnią Kraków niewiele było pożytku z Bartosza Semeniuka, który ewidentnie nie był sobą. Po meczu powiedział pan, że ten zawodnik grał z kontuzją. Czy był zatem sens desygnowania go do gry od pierwszej minuty?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Nie mieliśmy innego wyjścia, bo Kacper Kawula pauzował z powodu czerwonej kartki, a Szymon Stach jest kontuzjowany. Semeniuk miał poważnie stłuczoną nogę, do środy nie trenował. Opuchlizna wprawdzie zeszła, ale przy każdym dotknięciu piłki odczuwał ból, mimo że wziął środki przeciwbólowe, konkretnie ketonal.


Tomasz Dzida nie mógł wybiec w podstawowym składzie?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Tomek jest napastnikiem, a w tej formacji mieliśmy kłopoty bogactwa i duże pole manewru. Oprócz Kamila Jadacha i Daniela Szczepana na ławce rezerwowych siedzieli przecież Wojtek Caniboł i Kamil Adamek.


W najbliższym meczu z Siarką Tarnobrzeg z kadry wypadają - z powodu żółtych kartek - Wojciech Caniboł i Daniel Szczepan. To nie będzie dla pana problem?
JAROSŁAW SKROBACZ: - Gdyby zabrakło tylko jednego z nich, nie byłoby powodu do zmartwienia. Ale wypadają obydwaj, więc robi się problem.


Oba gole w spotkaniu z Garbarnią straciliście po stałych fragmentach gry - jeden po rzucie wolnym, drugi po rzucie rożnym. To pana nie martwi? W takich sytuacjach stosunkowo łatwo zapobiec nieszczęściu, zwłaszcza, gdy dośrodkowania są „miękkie”.
JAROSŁAW SKROBACZ: - Na pewno nie mamy się z czego cieszyć, obejrzałem już powtórki i widać wyraźnie, że szwankowało krycie. W pierwszym wypadku wystarczyło piłkarza Garbarni wytrącić z równowagi i piłka nie znalazłaby drogi do siatki. W drugim zabrakło komunikacji, bo gdyby Grzesiek Drazik wyszedł z bramki, złapałby futbolówkę bez trudu. Tymczasem piłkę odbił głową za siebie Marcin Ruda, ta poleciała na długi słupek, gdzie stoper gości z bliska głową wpakował ją do siatki. Z interwencją w tym przypadku spóźnił się Piotrek Pacholski. Oba gole straciliśmy na początku pierwszej i drugiej połowy, więc moim zdaniem przede wszystkim zabrakło nam koncentracji.


Pańska drużyna nie wygrała meczu od czterech kolejek, po raz ostatni zdobyliście komplet punktów 9 września w meczu z Olimpią Elbląg. Liczy pan na przełamanie złej passy z Siarką?
JAROSŁAW SKROBACZ: - W każdym meczu gramy o trzy punkty, nie może być inaczej. Do kadry wracają już Krzysiek Gancarczyk i Kacper Kawula, ale każdy mecz jest inny, więc trudno przesądzać sprawę przed pierwszym gwizdkiem sędziego.

Z tej samej kategorii