Skrzydłowy ROW-u 1964 Rybnik wierzy w wygraną z Legionovią

Sebastian Siwek jest przekonany, że jeżeli jego zespół zagra z taką ambicją i determinacją jak w ostatnim meczu z Gryfem Wejherowo, to uzyska korzystny wynik. Zapewnia przy tym, że chociaż w przeciwnej drużynie grają dwaj jego koledzy - Marek Krotofil i Michał Płonka, na boisku sentymentów nie będzie.

Sebastian Siwek
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

BOGDAN NATHER: Przychodząc do Energetyka ROW-u Rybnik był pan czołowym snajperem III ligi. Jako zawodnik Górnika Wesoła zdobył pan wówczas 14 goli w 18 meczach. Co się z panem stało po przeprowadzce do Rybnika? Kłopoty z aklimatyzacją w nowym zespole?
SEBASTIAN SIWEK: - Powiem szczerze - w Górniku Wesoła zagrałem najlepszą rundę w swojej przygodzie z futbolem. Grałem jako środkowy napastnik, czyli na „9” albo „10”, czyli cofniętego napastnika. Wtedy też strzeliłem jedynego gola głową, to było w zwycięskim 2:0 meczu z Ruchem Zdzieszowice, po mojej główce z 15 metrów piłka wylądowała w okienku bramki przeciwnika. A dlaczego tak dobrze mi nie szło w ROW-ie? Trudno mi znaleźć odpowiedzieć na to pytanie. Może dlatego, że nie grałem w ataku, tylko na skrzydle?


Rozmawiając z pańskim byłym trenerem Mieczysławem Agafonem dowiedziałem się, że był pan przymierzany jako dubler Mariusza Muszalika. Co pan na to?
SEBASTIAN SIWEK: - Pierwszy raz słyszę o tej koncepcji, więc trudno mi się do niej odnieść. Mogę powiedzieć tylko tyle, że wspólne treningi z Mariuszem to czysta przyjemność.


Na skrzydle czuje się pan jak przysłowiowa ryba w wodzie, czy bardziej panu odpowiada rola środkowego napastnika, klasycznej „9”?
SEBASTIAN SIWEK: - Może nie jest to dla mnie optymalna pozycja na boisku, ale nie narzekam. W przeszłości zagrałem na skrzydle kilkadziesiąt meczów w zespole Młodej Ekstraklasy Korony Kielce, a potem w III lidze w Skrze Częstochowa, gdy tę drużynę prowadził trener Jan Woś. Nie jest o dla mnie zatem nowość, chociaż skrzydłowy nie ma tylu okazji do zdobycia goli, co środkowy napastnik. Ale też może je zdobywać, o czym świadczy chociażby nasz ostatni mecz z Gryfem Wejherowo.


Początek obecnego sezonu nie był dla was udany, straciliście mnóstwo punktów na własnym boisku. Co było powodem tej mizerii, bo tak trzeba potraktować zdobycie jednego punktu w czterech meczach?
SEBASTIAN SIWEK: - Gdybym znał odpowiedź na to pytanie… Zresztą moi koledzy też mieliby chyba problemy z postawieniem właściwej diagnozy.


Może brak koncentracji, szczęścia?
SEBASTIAN SIWEK: - Braku szczęścia bym do tego nie mieszał. Weźmy taki mecz z Polonią Bytom. Prowadziliśmy 1:0, mieliśmy spotkanie pod kontrolą i w ciągu 5 minut wszystko się posypało. Przegraliśmy 1:2, takie są po prostu fakty.


Na wyjazdach spisywaliście się zdecydowanie lepiej, ale w najbliższym meczu z Legionovią raczej nie będziecie faworytem. Wolicie być tym „gorszym” zespołem?
SEBASTIAN SIWEK: - Na pewno czeka nas bardzo trudny mecz, bo Legionovia jest w czołówce tabeli. Na dodatek grają w nim Marek Krotofil i Michał Płonka, którzy w poprzednim sezonie zakładali koszulkę ROW-u. To fajnie spotkać się z nimi, lecz zaręczam, że na boisku sentymentów nie będzie. Uważam, że jeżeli zagramy z taką ambicją i determinacją jak w ostatnim meczu z Gryfem, to powinniśmy uzyskać korzystny wynik. A za taki uważam nasze zwycięstwo.


Po raz pierwszy od ponad dwóch lat ROW stracił na kilka meczów Mariusza Muszalika. Kto go zastąpi? Może pan?
SEBASTIAN SIWEK: - Trener Piotr Piekarczyk ma pomysł jak zastąpić Mariusza, lecz nie będę ujawniał szczegółów. Musimy radzić sobie bez naszego kapitana, bo kontuzje w futbolu były, są i będą. Tym niemniej z niecierpliwością czekamy na jego powrót do drużyny i na boisko.


W ostatnim meczu z Gryfem Wejherowo zdobył pan dwa gole. Czy to jest sygnał, że pańska forma idzie zdecydowanie w górę?
SEBASTIAN SIWEK: - Nie będę zaprzeczał - czuję się coraz lepiej i gram swobodniej. Dodatkowo mobilizuje mnie fakt, że w końcu przełamaliśmy fatum swojego boiska i odnieśliśmy zwycięstwo u siebie. Ale w ostatnią wygraną wkład mają wszyscy moi koledzy, którzy byli na boisku. Ja tylko postawiłem kropkę nad „i”.

 

Z tej samej kategorii