Damian Zajączkowski: Mam kaca po Radomiaku

Damian Zajączkowski
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Obrońca beniaminka z Jastrzębia Zdroju nie może przeboleć remisu w Radomiu. - Przeciwnik tak naprawdę nam nie zagroził, nie stworzył ani jednej stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola. Straciliśmy bramkę i dwa punkty po rzucie karnym, którego po prostu nie było - nie kryje żalu 22-letni wychowanek Szkółki Piłkarskiej MOSiR Jastrzębie.

BOGDAN NATHER: Ma pan kaca po niedzielnym meczu z Radomiakiem?
DAMIAN ZAJĄCZKOWSKI: - To chyba oczywiste. I to jakiego! Przeciwnik tak naprawdę nam nie zagroził, nie stworzył ani jednej stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola. My natomiast mieliśmy kilka okazji do zmiany wyniku, nim „Carlos” (Kamil Jadach) trafił do siatki. W I połowie na listę zdobywców goli mogli wpisać się Damian Tront i Krzysiek Gancarczyk, a przy wyniku 1:1 szalę zwycięstwa na naszą stronę mógł przechylić „Dżidżi”, czyli Tomek Dzida. Wszyscy do tej pory czujemy ogromny niedosyt po meczu w Radomiu, bo straciliśmy gola po rzucie karnym, którego po prostu nie było.

 

Cały wywiad z obrońcą GKS-u 1962 Jastrzębie przeczytasz tylko w piątkowym, papierowym wydaniu "Sportu".

 

Z tej samej kategorii