Dwa oblicza drugoligowca z Rybnika

Sebastian Siwek zapewnia, że jego koledzy nie zlekceważą najbliższego przeciwnika - Garbarni Kraków i że wkrótce zespół z Rybnika przełamie złą passę na wyjazdach. - Sami dbamy o pełną koncentrację i mobilizację przed meczem, trener Piotr Piekarczyk przypomina nam o tym na każdej odprawie - mówi zawodnik ROW-u.

Sebastian Siwek
 /  fot. Jakub Piasecki  /  źródło: Cyfrasport

BOGDAN NATHER: ROW Rybnik u siebie i na wyjeździe do dwa inne zespoły?
SEBASTIAN SIWEK: - Wyniki, jakie uzyskujemy na własnym boisku i na stadionach przeciwników wskazywałyby na to, że ta właśnie jest. Ale to tylko pozory.


Na pewno?! Na wyjazdach w trzech meczach zdobyliście tylko jeden punkt i nie strzeliliście jeszcze ani jednej bramki. Skąd ta mizeria?
SEBASTIAN SIWEK: - Sam się nad tym zastanawiam, bo z przebiegu gry mecz tak tragicznie nie wygląda. Weźmy chociażby ostatni mecz z Radomiakiem. Moim zdaniem nie zasłużyliśmy na porażkę, bo w II połowie mieliśmy mecz pod kontrolą i wypracowaliśmy trzy stuprocentowe okazje do zdobycia gola. Dawid Bober sam stał na środku bramki, ale nieczysto trafił w piłkę głową, potem Szymon Jary miał piłkę na 10 metrze, a Sebastian Musiolik nie trafił głową. Powinniśmy wykorzystać przynajmniej jedną z tych sytuacji, a nie wracalibyśmy do Rybnika z pustymi rękami.


Na własnym boisku imponujecie skutecznością, siedem goli w dwóch meczach daje średnią 3,5 bramki na jedno spotkanie. Z Garbarnią utrzymacie ten poziom?
SEBASTIAN SIWEK: - Każdy mecz jest inny, nie zapominajmy o tym. W sobotę zrobimy jednak wszystko, by podtrzymać dobra passę na własnym boisku i by trzy punkty pozostały w Rybniku. Poza tym wierzę w szybki przełom w meczach wyjazdowych.


Nie zlekceważycie przeciwnika?
SEBASTIAN SIWEK: - W II lidze nie można nikogo lekceważyć. Sami dbamy o pełną koncentrację i mobilizację, trener Piotr Piekarczyk przypomina nam o tym na każdej odprawie.


W obu meczach rozegranych w Rybniku, z Olimpia Elbląg i Wisłą Puławy, prowadząc 3:0 oddaliście inicjatywę przeciwnikowi i pewne - wydawało się - zwycięstwo, stanęło pod znakiem zapytania. Zbyt szybko poczuliście się zwycięzcami?
SEBASTIAN SIWEK: - Nie wiem, co czuli w tym momencie koledzy, mogę odpowiedzieć tylko za siebie. Na pewno przy tak wysokim prowadzeniu nie rozluźniłem się, ale być może w poczynania innych kolegów wkradła się nonszalancja. Prowadząc 3:0 nie powinniśmy przeciwnikowi pozwolić nawet pomyśleć, że może jeszcze odwrócić losy meczu, tymczasem my dajemy mu szansę i nadzieję, że jest to możliwe. Poza tym wydaje mi się, że w takich momentach zbyt szybko pozbywamy się piłki, nie przytrzymujemy jej.


Kiedy pan ostatni raz strzelił gola głową? Nie licząc trafienia z Wisłą Puławy…
SEBASTIAN SIWEK: - Od ostatniego mojego gola zdobytego głową minął szmat czasu. Grałem wtedy w Górniku Wesoła, a jako piłkarzowi ROW-u zdarzyło mi się to pierwszy raz.


W poprzednim sezonie grał pan głównie na skrzydle, teraz trener Piotr Piekarczyk przesunął pana do środka. Czuje się pan teraz pewniej, swobodniej?
SEBASTIAN SIWEK: - W Górniku Wesoła grałem na „10”, w ROW-ie na tej pozycji ustawiał mnie trener Marcin Prasoł. Dopiero Dietmar Brehmer przekwalifikował mnie na skrzydłowego. Kiedy do klubu przyszedł trener Piotr Piekarczyk, miał pomysł na mnie jako klasyczną „10”, ale uboga kadra spowodowała, że dograłem sezon jako skrzydłowy. Teraz gram już tam, gdzie czuję się najlepiej i gdzie mogę dać najwięcej drużynie.

Z tej samej kategorii