Rozwój zadowolony z Pawłowskiego. „Widać zdecydowany progres”

Bramkarz wypożyczony na pół roku z Udinese ze sparingu na sparing prezentuje się coraz lepiej.

Wojciech Pawłowski bramkarz Rozwój Katowice
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Wojciech Pawłowski po raz ostatni piłkę z siatki wyciągał niemal miesiąc temu, w sparingu z czeskim FK Fotbal Trzyniec. Potem zachowywał czyste konto przeciw Karpatom Krosno, Polonii Bytom i Rekordowi Bielsko-Biała.

- Każde zero z tyłu mocno cieszy. W grze Wojtka widać zdecydowany progres. Dużo w tym zasługi Bartka Solińskiego, który mocno depcze mu po piętach. Na treningach rywalizują ze sobą bardzo mocno i denerwują się każdą puszczoną bramką. To potem przekłada się na sparingi, a oby przełożyło się i na ligę. Skoro Wojtek nie traci i pomaga zespołowi, to serce się raduje. „Solin” ostatnio też nic nie puścił. Kocham takie weekendy, jak ten ostatni – mówi Marek Kolonko, trener golkiperów beniaminka I ligi.

 

Początki Pawłowskiego w Rozwoju nie były łatwe. 23-latek, który kilka sezonów temu ruszył z Lechii Gdańsk na podbój Italii, ale przepadł tak w Udine, jak i na kolejnych wypożyczeniach, w ciągu 2 dni dał sobie wbić… 6 goli: Podbeskidziu i Koronie Kielce.

- Skoro nowy bramkarz w niecały kwadrans miał już puszczone cztery bramki, to pojawił się lekki niepokój. Nie był on związany z brakiem wiary w jego umiejętności. Obwiałem się raczej o psychikę Wojtka; o to, że może się podłamać. Nowy klub, a tu czwórka na „dzień dobry”… Wiedziałem też jednak, na jakim boisku wtedy graliśmy. Wojtek już przed sparingiem z Podbeskidziem zgłaszał, że ostatnimi miesiącami nie trenował na śniegu – tłumaczy Kolonko.


Lechia, Udinese, potem jeszcze Śląsk Wrocław… Rzeczywistość małego, kopalnianego katowickiego I-ligowca mogła wręcz przerazić 23-latka. Sztab przygotował go na to zderzenie.

- Nie ukrywam, że bardzo się tego bałem. Prosiłem Wojtka, by nawet nie porównywał klubów, w których do tej pory grał, bo wtedy stracimy w jego oczach na każdym kroku. Od pierwszej rozmowy zapewniał mnie jednak, że nie robi to na nim żadnego wrażenia; że dostosuje się do każdej sytuacji i warunków. Trzeba szczerze przyznać, że faktycznie to czyni. Nie marudzi, nie grymasi, choć przykładowo sprzęt, który dostał na początku, delikatnie mówiąc nie był najwyższej jakości. Dopiero niedawno porządnie go ubraliśmy. Zachowuje się jak profesjonalista i za to dla niego „szacun” – podkreśla trener bramkarzy Rozwoju.


Widać, że Pawłowski czuje się przy Zgody coraz lepiej. Ma dystans do przeszłości, śmieje się ze swoich dawnych wpadek językowych, uaktywnił się w mediach społecznościowych.

- Ostatnio opublikował zdjęcie z wypadu z chłopakami na kawę. Nikt postronny nie widzi, co dzieje się na obozie czy w autobusie, jaki kontakt złapał. Wojtek ma też do wypełnienia określone zadania – by tę szatnię trochę trzymać w ryzach z kilkoma starszymi zawodnikami. To też czyni. Pierwszy raz prowadzę chłopaka, który trenował zagranicą w tak poważnej lidze jak Serie A, z trenerami z najwyższej półki. To dla mnie wyzwanie, by nie zaszkodzić, a sprawić, że po czasie będzie wspominał wspólne zajęcia jak najmilej – zaznacza Kolonko.

 

Wydaje się przesądzone, że 23-latek wybiegnie w wyjściowym składzie na pierwszy mecz wiosny w Bytowie. Czując jednak na plecach oddech Solińskiego, który niegdyś też miał być rezerwowym przy Macieju Budce, a bardzo szybko wskoczył do bramki.

Czy Wojciech Pawłowski zagra jeszcze kiedyś w ekstraklasie?
Z tej samej kategorii