Beniaminek z Jastrzębia na wyjazdach gra pod mniejszą presją

Jarosław Skrobacz
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

W meczach wyjazdowych drużyna trenera Jarosława Skrobacza radzi sobie więcej niż przyzwoicie, tylko raz wróciła do domu z pustymi rękami. Jastrzębianie w sześciu potyczkach zdobyli 11 punktów, co daje średnią 1,83 pkt na mecz. Warto zwrócić uwagę, że na obcych boiskach GKS 1962 Jastrzębie stracił tylko trzy gole!

Mecze wyjazdowe chyba najlepiej pokazują, ile naprawdę warta jest drużyna. Trener beniaminka II ligi z Jastrzębia Zdroju, Jarosław Skrobacz nie ma powodów do narzekań na osiągnięcia swoich podopiecznych na obcych stadionach. Jastrzębianie w sześciu potyczkach zdobyli 11 punktów, co daje średnią 1,83 pkt na mecz. Gdyby nie ewidentny błąd sędziego Marcina Szreka w Radomiu o przyznaniu gospodarzom rzutu karnego, ten wynik byłby jeszcze lepszy (2,16 pkt). Ba, lepszy od średniej na własnym boisku, która wynosi 2,125 pkt (17 punktów w 8 spotkaniach).


Warto zwrócić uwagę, że na obcych boiskach GKS 1962 Jastrzębie stracił tylko trzy gole! Czy to oznacza, że beniaminek lepiej czuje się na wyjazdach? - Tego bym nie powiedział, po prostu nasi przeciwnicy grają u siebie inaczej - zauważył szkoleniowiec drużyny z Jastrzębia. - Na naszym boisku rywale się nie otwierają, ale nie krytykuję ich sposobu gry, tyko stwierdzam fakt. Natomiast u siebie są bardziej odważni, nie chowają się za podwójną gardą. Gdy rywal gra otwarty futbol, jest nam łatwiej, mamy więcej miejsca na ich połowie. Wiem, że straciliśmy tylko trzy gole, lecz nie uważam, że lepiej gramy w defensywie na obcych boiskach. Może jesteśmy bardziej skoncentrowani? A może na meczach w Jastrzębiu na moich zawodnikach ciąży większa presja? Wymagania naszych kibiców stale rosną, lecz nie użalamy się nad sobą i nie narzekamy, bo sami nałożyliśmy na siebie taka presję już w poprzednim sezonie. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale my nie chodzimy z głową w chmurach. Euforia jest nam obca, przede wszystkim chcemy się utrzymać w II lidze, w której jesteśmy nowicjuszem. Jeżeli mielibyśmy włączyć się do walki o awans do I ligi, musiałby się pojawić poważny sponsor, a co za tym idzie - znacznie zwiększony budżet klubu. To już jednak nie moje zadanie.


Najbliższym przeciwnikiem jastrzębian będzie Legionovia, która zajmuje w tabeli 9 miejsce z 18 punktami na koncie. U siebie zespół trenera Mirosława Jabłońskiego nie uznaje kompromisów – albo zwycięża, albo schodzi z boiska pokonany. W ekipie z Legionowa bryluje Mateusz Żebrowski, który do tej pory zdobył 7 bramek. Niewiele gorsi są Grzegorz Mazurek i Przemysław Rybkiewicz, którzy czterokrotnie zaskakiwali bramkarzy przeciwnika.

 

- Żebrowski wcześniej grał w Wigrach Suwałki, ale nie zamierzamy kryć go indywidualnie - powiedział Jarosław Skrobacz. - Legionovia nie jest chłopcem do bicia, chociaż przegrała u siebie z Kluczborkiem oraz zremisowała w Wejherowie. To solidny drugoligowiec, który potrafi zmobilizować się na mecze z wyżej notowanymi zespołami. Dlatego w sobotę czeka nas trudne zadanie, ale jak zawsze jestem dobrej myśli. Tym bardziej, że mam do dyspozycji pełną kadrę - nikt nie jest kontuzjowany, nikt nie musi pauzować z powodu kartek.


Mecze wyjazdowe
Gryf Wejherowo - GKS 0:2 (bramki: Daniel Szczepan, Kamil Jadach)
Stal Stalowa Wola - GKS 0:2 (bramki: Farid Ali, Tomasz Dzida)
ŁKS Łódź - GKS 1:1 (bramka: Bartosz Semeniuk)
Warta Poznań - GKS 1:0
Radomiak - GKS 1:1 (bramka: Kamil Jadach)
Siarka Tarnobrzeg - GKS 0:2 (bramki: Kamil Adamek, Dominik Szczęch)
RAZEM: 6 meczów, 11 pkt, 3 zw. 2 rem. 1 por. bramki: 8:3.

 

Z tej samej kategorii