Tomasz Wróbel i jego pasja. Zdobył Koronę Gór Polski!

Tomasz Wróbel nad Morskim Okiem
 źródło: SPORT
20-01-2016 | 10:52

Autor: Maciej Grygierczyk

Kapitan Rozwoju Katowice dla gór zarywał noce. Jak przystało na absolwenta katowickiej AWF im. Jerzego Kukuczki, jest ich wielkim miłośnikiem.

Jak na absolwenta katowickiej AWF im. Jerzego Kukuczki przystało, Tomasz Wróbel to prawdziwy pasjonat gór. Kapitanowi Rozwoju Katowice raptem dwa i pół roku zajęło zdobycie Korony Gór Polski, czyli 28 najwyższych szczytów wszystkich pasm naszego kraju. Zaczął w kwietniu 2013 roku, skończył – niedawno na Rysach.


- Bywały takie dni, że wracałem z meczu o pierwszej czy drugiej w nocy, przespałem się godzinę czy dwie, wsiadałem w auto i nad ranem ruszałem w góry. Zastanawiam się, co w tym jest takiego, że zarywa się noce i jedzie kawał drogi, by wejść na jakiś szczyt. Nie potrafię odpowiedzieć, ale wiem, że to uwielbiam – mówi 33-latek, mający na koncie ponad 170 występów w ekstraklasie.
O Koronie Gór Polski usłyszał przez przypadek. Koncepcja ta zrodziła się w 1997 roku w redakcji czasopisma „Poznaj swój kraj”. Wtedy powstał też Klub Zdobywców Korony Gór Polski.


- To czasochłonne, ale wspaniałe. Zwiedzisz całą Polskę, wszystkie pasma gór. Nie robi się tego na wyścigi, można zaliczać kolejne szczyty przez całe życie. Polecam każdemu! To promowanie Polski i turystyki górskiej. Nieraz jadę gdzieś z córką i nagle pokazuje: „Tatuś, zobacz, ale góry”. Śmieję się wtedy i odpowiadam, że tatuś był na ich najwyższym szczycie. Zarażam Martynkę i teraz cieszy się, gdy słyszy, że jedziemy w góry. Ja sam będąc mały tego nie lubiłem. Czasem jednak jest tak, że coś w tobie drgnie i chcesz tego spróbować – podkreśla Wróbel, który zamierza niebawem wybrać się do Warszawy, gdzie oficjalnie zostanie nadany mu tytuł zdobywcy Korony Gór Polski.

 

– Jako kandydat dostałem taką książeczkę, która jest dokumentacją wejścia na każdy z tych 28 szczytów. Nie wszędzie jest schronisko, więc czasem zamiast pieczątki potrzebne jest zdjęcie. Odznakę, którą otrzymam za zdobycie KGP, z pewnością powieszę w jakimś fajnym miejscu - tłumaczy kapitan Rozwoju.

 

Nie ma stałej grupy towarzyszy, którzy wspólnie z nim odbywali długie wędrówki. - Rozpocząłem „koronę” z przyjacielem, z którym razem chodziliśmy do podstawówki i technikum, do dziś mamy dobry kontakt. Potem odpuścił, a ja z czasem zacząłem zabierać inne osoby. To fajne, że można ludzi zarazić swoją pasją i teraz sami dopytują, kiedy gdzieś jedziemy. Na Tatry mamy już ukształtowaną grupę 4-5 osób. Są w niej policjant czy górnik, a prócz mnie nie ma nikogo grającego w piłkę. Na większości szczytów byłem jednak sam – opowiada Tomasz Wróbel.

Waszym zdaniem
Czy lubisz chodzić po górach?