18-letni napastnik z Jastrzębia czeka na swoją szansę

Tomasz Dzida
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Tomasz Dzida nie ma żalu do trenera, że na razie grywa tylko „ogony” w meczach. Czeka na swoją prawdziwą szansę, chociaż jego epizody bywają „treściwe”. Spędził w II lidze na boisku zaledwie 46 minut, ale zdążył strzelić gola Stali Stalowa Woli, a w meczu z Siarką Tarnobrzeg asystował przy trafieniu Dominika Szczęcha.

BOGDAN NATHER: Był pan bardzo rozczarowany, że w poprzednim sezonie w III lidze zagrał tylko w 7 spotkaniach i przebywał na boisku w sumie tylko 45 minut?
TOMASZ DZIDA: - Nie jestem rozczarowany. Staram się trenować jak najlepiej, ciężko pracuję, a reszta przyjdzie w swoim czasie. Oczywiście, bardzo chciałbym grać, ale to jest decyzja trenera Skrobacza. Rozumiem to i… czekam na swoją szansę.

 

Dobrze gra pan w siatkówkę?

To może jest pan najlepszym szachistą w GKS-ie 1962 Jastrzębie?

 

Grał w Czechowicach- Dziedzicach. Jak trafił pan do Szkółki Piłkarskiej MOSiR Jastrzębie? Do Bielska-Białej miał pan przecież zdecydowanie bliżej.

W bieżących rozgrywkach wystąpił pan w 8 meczach, w których zagrał łącznie tylko 46 minut. Pańskie występy są wprawdzie krótkie, ale treściwe. Strzelił pan gola w Stalowej Woli, w Tarnobrzegu wyłożył pan piłkę jak na tacy Dominikowi Szczęchowi, dzięki czemu miał ułatwione zadanie, by strzelić gola. To daje panu pełną satysfakcję?


Kiedy wybiegnie pan w podstawowym składzie GKS-u?

Jesteście faworytem w najbliższym meczu z Rozwojem Katowice, ale moim zdaniem to wcale nie oznacza, że będzie to „łatwizna”. Proszę podać kilka argumentów przemawiających za tym, że wygracie ten mecz.

 

Odpowiedzi Tomasza Dzidy na te i inne pytania przeczytasz tylko w papierowym, piątkowym (20 października) wydaniu "Sportu".

Z tej samej kategorii