Rafał Wójcik: Rybniczanie punktują ostatnio, ale postaramy się ich... ugryźć!

Pilka nozna. II liga. Legionovia Legionowo - Stal Stalowa Wola. 15.10.2016
 fot. z  /  źródło: newspix.pl

W naszym interesie leży zachowanie status quo - przekonuje przed dzisiejszą wizytą na Śląsku trener Stali Stalowa Wola

Zespoły z Rybnika i Stalowej Woli mają podobny bilans punktowy, chociaż Stal - mając jeden mecz rozegrany mniej - plasuje się wyżej. Zmierzy się z zespołem zajmującym miejsce zagrożone spadkiem, co podnosi ważność piątkowej konfrontacji przy Gliwickiej (19.00).

 

- Zdajemy sobie sprawę, że mamy 2 punkty więcej niż rywale. To stawia nas w uprzywilejowanej pozycji, ale za nic nie możemy jej stracić. Nie oznacza to jednak, że przyjedziemy do Rybnika z rozpaczliwą taktyką i będziemy grać na remis. Wiele zależeć będzie od jakości boiska, a z tego co widziałem, to murawa nie jest w najlepszym stanie. Mimo to, na pewno z naszej strony głębokiego murowania przed własnym polem karnym nie będzie. Chcemy pokazać dobrą piłkę i - co tu ukrywać - interesują nas 3 punkty - podkreśla trener „Stalówki”, Rafał Wójcik, który w poprzednim sezonie prowadził Nadwiślana Góra, a więc zespół z regionu, do którego teraz wraca.


Wójcik przyznaje, że pod wodzą Piotra Piekarczyka rybniczanie zmienili oblicze i sposób gry. Grają skutecznie, skoro w dwóch ostatnich meczach zdobyli 4 punkty, a przy tym pokazują charakter, co cechowało poprzednie zespoły prowadzone przez tego szkoleniowca, w tym tę najsłynniejszą jedenastkę z Bukowej.

 

- Osobiście nie znam trenera Piekarczyka, ale za to bardzo dobrze znam Janusza Jojkę. Pochodzę z Ostrowca Świętokrzyskiego, a Janusz z powodzeniem bronił nie tylko bramki GieKSy, ale także KSZO - przypomina Rafał Wójcik. - W Katowicach była wtedy znakomita drużyna, o czym Janusz wielokrotnie mi opowiadał, która miała nie tylko wybitnych piłkarzy, reprezentantów Polski i świetnie radziła sobie w europejskich pucharach, ale był to przede wszystkim team słynący z niesamowitych cech wolicjonalnych, niezwykle ambitny i waleczny, a w ich katowickiej twierdzy pękały najsilniejsze monolity. Z pewnym dystansem można stwierdzić, że tak samo będzie grał ROW Piotra Piekarczyka. Te zalążki innej mentalności już widzieliśmy w ostatnich meczach pod jego wodzą.


Stal po fatalnym starcie i trzech kolejnych porażkach, złapała niejako drugie życie. Miała też serię odwrotną do inauguracji, trzech wygranych z rzędu, którą przerwała dość pechowa porażka w Legionowie.

 

- Początek sezonu faktycznie nam uciekł. Mogło być dużo lepiej, gdybym od początku miał ten konglomerat zawodników, jakich miałem do dyspozycji w ostatnich meczach - zauważa coach Stali. - Doszli do nas Kamil Bętkowski i Egipcjanin Mohamed Essam, którzy zrobili różnicę. Pozostali też jednak już okrzepli, nabrali wiary w siebie, przestaliśmy być chłopcami do bicia. Szkoda, że przełożono nasz ostatni mecz z Rakowem w Częstochowie, ponieważ uważam, że mieliśmy szansę utrzeć nosa wiceliderowi i przerwać jego serię meczów bez porażki. Ale co się odwlecze... Postaramy się to zrobić 9 listopada, gdy będziemy odrabiać tę zaległość.


Trener Rafał Wójcik zdradza nam, że ma w zwyczaju oglądać trzy ostatnie mecze najbliższych przeciwników. Nie inaczej było z ROW-em, który został dobrze rozpracowany. Jest też już plan, jak zagrać przy Gliwickiej.

 

- Tabela jest bardzo spłaszczona. Liga jest wyrównana, bo każdy może wygrać z każdym - co pokazała ostatnio Olimpia Zambrów w Opolu - ale absolutnie to nie oznacza, że jest słaba. Wręcz odwrotnie - jest mocna i ciekawa. Rybniczanie punktują ostatnio, ale postaramy się ich... ugryźć, tym bardziej, że - z całym szacunkiem - to nie Legionovia czy Raków. Gospodarze mają swoje priorytety, my swoje, ale nie ukrywam, że mamy plan na to spotkanie. Jeśli go zrealizujemy, nawet grając bez pauzującego za czerwoną kartkę Essama, to powinniśmy wracać do domów w dobrych humorach - kończy trener Stali.

Z tej samej kategorii