Trener Gryfa Wejherowo ma z GKS-em Jastrzębie rachunek do wyrównania

Piotr Rzepka nie ma wątpliwości, że dwuletni okres jego pracy w Jastrzębiu Zdroju był najlepszy w jego przygodzie z futbolem w charakterze trenera. Szkoleniowiec ma jednak ze swoją byłą drużyną rachunek do wyrównania - prowadząc Odrę Opole przegrał potyczkę z jastrzębianami i ma nadzieję, że w sobotę jego zespół pokona beniaminka.

Piotr Rzepka
 /  fot. Grzegorz Radtke  /  źródło: 058sport.pl

BOGDAN NATHER: Przez dwa lata pracował pan z zespołem GKS-u Jastrzębie. Z tego okresu zachował pan same miłe wspomnienia, czy też coś wciąż „leży panu na wątrobie”?
PIOTR RZEPKA: - To były najlepsze dwa lata w mojej przygodzie z piłką nożną jako trenera. W tym okresie awans do „starej” II ligi, czyli na zaplecze ekstraklasy, wywalczyła pierwsza drużyna, również rezerwy awansowały wyżej. Wiele meczów zostało w mojej pamięci, chociażby derbowy z GKS-em Katowice, na który przyszło 10 tysięcy kibiców. Z Górnikiem Zabrze grałem na słynnym Santiago Bernabeu w Madrycie, ale podczas pobytu w Jastrzębiu też przeżyłem wiele wspaniałych, niezapomnianych chwil.


Od momentu odejścia z GKS-u Jastrzębie zagrał pan mecz mistrzowski przeciwko tej drużynie?
PIOTR RZEPKA: - Raz stanąłem po przeciwnej stronie barykady. To było wiosną 2009 roku, gdy prowadziłem w I lidze Odrę Opole. Z Jastrzębiem przyjechał do mnie śp. Jurek Wyrobek i wygrał 1:0 (mecz odbył się 14 marca, zwycięskiego gola dla GKS-u zdobył Robert Żbikowski - przyp. BN). Poza tym prowadząc Bogdankę Łęczna zagrałem w Ustroniu sparing z GKS-em, wynik był hokejowy na naszą korzyść.

 

Ten mecz akurat rozegraliście w Szczyrku, wygrywając aż 8:0. To było 14 lutego 2013 roku. Z tamtej drużyny w Jastrzębiu wciąż grają Grzegorz Drazik, Bartosz Szelong, Piotr Pacholski, Damian Tront, Tomasz Musioł… Wy graliście wtedy w I lidze, GKS - w czwartej.

PIOTR RZEPKA: - To było dawno temu, GKS nie jest tuż tą samą drużyną, a Gryf Wejherowo który aktualnie prowadzą, nie jest Łęczną z tamtego okresu.


Skoro płynnie przeszliśmy do sobotniego meczu Gryfa Wejherowo z beniaminkiem z Jastrzębia, zwycięstwo GKS-u 5:1 z MKS-em Kluczbork w pierwszej kolejce zrobiło na panu wrażenie?
PIOTR RZEPKA: - Oczywiście! Niewielki procent meczów w piłce nożnej kończy się takim rezultatem, zwłaszcza, gdy wygrywa beniaminek danej ligi. Tak wysokie rozmiary zwycięstwa naprawdę trudno osiągnąć, tym większe brawa należą się drużynie z Jastrzębia. Musiała zaimponować ich chęć zdobywania kolejnych bramek, mimo „bezpiecznego” prowadzenia 3:1.


Gryf też zasłużył na słowa uznania, remisując w Stalowej Woli ze znacznie wyżej notowaną Stalą 1:1.
PIOTR RZEPKA: - Powiem więcej, mogliśmy ten mecz nawet wygrać! Prowadziliśmy 1:0 i Hieronim Gierszewski nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Stali. Nie minęły nawet dwie minuty po tej akcji, gdy przeciwnik doprowadził do wyrównania. Sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło, niewykorzystane sytuacje mszczą się okrutnie. Potem przez kwadrans graliśmy w dziesiątkę, w tym czasie przeciwnik stworzył jedną bardzo groźną sytuację, ale wspaniale zachował się nasz bramkarz, Wiesław Ferra. W Stalowej Woli zaskoczyła nas bardzo wysoka temperatura, wyjeżdżając z Wejherowo na termometrze było tylko 17 stopni Celsjusza, a musieliśmy grać w 40-stopniowym upale. To nie są optymalne warunki do gry w piłkę nożną.


Co pan wie o obecnym zespole z Jastrzębia?
PIOTR RZEPKA: - Śledziłem ich występy w poprzedniej edycji Pucharu Polski, ich gra zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Zresztą śledzę na bieżąco ich postępy i wyniki, to zespół budowany bardzo rozsądnie, w kadrze jest dużo zawodników z Jastrzębia i najbliższej okolicy. Być może kilku z nich wypłynie an znacznie szersze wody niż druga liga. Przypomnę, że w mojej drużynie grali między innymi Artur Jędrzejczyk, Kamil Wilczek, Maciej Małkowski, Tomek Foszmańczyk. Oni właśnie w Jastrzębiu zebrali doświadczenie i ostrogi prawdziwych piłkarzy. Nie wolno również zapominać, jaką jakość tamtej drużynie dali wówczas chociażby Robert Żbikowski, czy Bartek Grabczyński.


Obawia się pan sobotniego pojedynku?
PIOTR RZEPKA: - Podejdziemy do zespołu z Jastrzębia z respektem i pełną mobilizacją, ale bez strachu. Pierwsze mecze nowego sezonu to zawsze jest loteria, więc każdy wynik jest możliwy. Ale oczywiście mam nadzieję, że w sobotę to mój zespół zgarnie komplet punktów.

Z tej samej kategorii