Napastnik ROW-u Rybnik wierzy w atut własnego boiska

21-letni Sebastian Musiolik powrót do zespołu z Rybnika zaakcentował zdobyciem gola, który dał drużynie trenera Piotra Piekarczyka remis w Stargardzie. Wypożyczony z Piasta Gliwice zawodnik chwali sobie współpracę z partnerem z ataku Przemysławem Brychlikiem, który w pierwszym meczu rundy wiosennej również wpisał się na listę zdobywców bramek.

Sebastian Musiolik
 /  fot. Michał Golda  /  źródło: Pressfocus

Z wyjazdowego meczu z Błękitnymi Stargard drużyna trenera Piotra Piekarczyka wróciła bogatsza o jeden punkt. Gola na wagę remisu zdobył w 5. minucie doliczonego czasu gry Sebastian Musiolik. - Ten mecz toczył się w dziwnych warunkach - przyznał 21-letni napastnik. - Cały czas mieliśmy go pod kontrolą, by w kilka minut stracić dwie bramki i wypuścić z rąk zwycięstwo. Udało się doprowadzić do remisu, chociaż mam mieszane uczucia. Z jednej strony, biorąc pod uwagę okoliczności, trzeba cieszyć się ze zdobytego punktu, ale z drugiej strony pozostaje mały niedosyt, bo można było wygrać w Stargardzie.


Oba gole dla ROW-u w spotkaniu z Błękitnymi zdobyli napastnicy - wynik otworzył Przemysław Brychlik, a zamknął Sebastian Musiolik. - Cieszę się z tej bramki, bo już dawno nie strzeliłem gola na szczeblu centralnym - kontynuuje Musiolik. - Po raz ostatni zrobiłem to w wyjazdowym meczu z Błękitnymi (mecz rozegrano 31 maja 2015 roku, Energetyk ROW Rybnik wygrał wówczas 3:2 - przyp. BN). - Z Przemkiem Brychlikiem gram od niedawna, ale chyba nieźle się już rozumiemy na boisku, o czym świadczą mecze sparingowe rozegrane tej zimy oraz ostatni mecz ligowy. Dobrze to wyglądało i mam nadzieję, że w następnych spotkaniach będzie jeszcze lepiej.


W rundzie jesiennej ROW grał tylko jednym wysuniętym napastnikiem, teraz trener rybniczan Piotr Piekarczyk preferuje system 4-4-2. Kiedy Sebastian Musiolik był poprzednio wypożyczony do ROW-u z Piasta Gliwice, grał na skrzydle, na pozycjach „7” lub „11”. Teraz jest klasyczną „9”. - Piłkarz nie jest do marudzenia, tylko od wykonywania poleceń trenera - zapewnia młody napastnik. - Jeżeli więc trener każe mi grać na skrzydle, będę grał na skrzydle. Nie ukrywam jednak, że najlepiej czuję się jako środkowy napastnik. Na tej pozycji jestem najbardziej pożyteczny, najwięcej daję drużynie. Jestem przecież słusznego wzrostu, więc w powietrznych pojedynkach z obrońcami przeciwnika nie stoję na straconej pozycji.


Przed tygodniem Olimpia Zambrów przegrała na własnym boisku z Legionovią aż 1:5. Nie ma zatem żadnych wątpliwości, że goście zrobią wszystko, by się zrehabilitować. Czy to oznacza, że dla rybniczan będzie to znacznie trudniejszy mecz niż wtedy, gdyby drużyna trenera Piotra Rzepki wygrała bądź zremisowała z Legionovią? - Moim zdaniem to akurat nie ma znaczenia - przekonuje Sebastian Musiolik. - Każdy mecz będzie trudny ze względu na ścisk panujący w tabeli. Ale po cichu liczymy, że dotkliwa porażka obniżyła morale zawodników przeciwnika, co wcale nie znaczy, że poddadzą się bez walki. Na to nie mamy prawa liczyć.


W rundzie jesiennej własne boisko nie było atutem drużyny ROW-u. Z ośmiu spotkań rozegranych w Rybniku tylko dwa z nich rozstrzygnęli na swoją korzyść i ponieśli cztery porażki. - Mam nadzieję, że teraz ROW zmieni kurs i własny stadion rzeczywiście będzie naszym atutem - powiedział Sebastian Musiolik. - Tym bardziej, że w rundzie wiosennej zagramy więcej meczów w Rybniku niż na wyjazdach. Cieszyłbym się, gdyby udało mi się znowu strzelić gola z Olimpią. Ale jeżeli nawet to się nie uda, ale drużyna zdobędzie trzy punkty, będę w stu procentach zadowolony.

Z tej samej kategorii