Obrona beniaminka z Jastrzębia szczelnym murem

Dominik Kulawiak
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

GKS 1962 Jastrzębie w pięciu spotkaniach w II lidze na razie stracił tylko jednego gola. Dominik Kulawiak, który jest członkiem formacji defensywnej beniaminka, zapewnia, że znikome straty bramkowe to zasługa nie tylko obrońców i bramkarza, ale całej drużyny. - Zwycięstwa nie przychodzą nam łatwo, każda wygrana jest wybiegana, wywalczona - twierdzi "Kula".

Kibice futbolu w Jastrzębiu Zdroju do zwycięstw swojej drużyny zdążyli się już przyzwyczaić w poprzednim sezonie. Na trzecim froncie GKS 1962 Jastrzębie rozstrzygnął na swoją korzyść aż 20 potyczek ligowych i tylko cztery razy zszedł z boiska pokonany. Ale II liga to już zupełnie inna bajka, tymczasem zespół dowodzony przez Jarosława Skrobacza ani myśli schodzić ze zwycięskiej ścieżki. A obrońcy beniaminka to prawdziwi dentyści, którzy rywalom wyrywają zęby, którymi mogliby kąsać.

 

Stado głodnych wilków

 

W bieżących rozgrywkach jastrzębianie - zajmują w tabeli 3 miejsce - w 5 meczach zdobyli aż 13 punktów, ale naprawdę imponujący jest ich bilans bramkowy: 11:1! W poprzednim sezonie w 5 spotkaniach zdobyli „tylko” 11 punktów, a bilans bramkowy nie powalał na kolana: 8:5. Czy to oznacza, że w grze obronnej GKS 1962 w ciągu 12 miesięcy zrobił ogromny skok do przodu? - Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca - powiedział trener jastrzębian, Jarosław Skrobacz. - Poprawa w grze defensywnej całego zespołu, nie tylko obrońców, jest zauważalna. I świadczą o tym nie tylko suche wyniki, chociaż gra na zero z tyłu jest bardzo ważna. W ostatnim naszym meczu z GKS-em Bełchatów trener rywali Mariusz Pawlak powiedział, że to był najsłabszy mecz jego zespołu. Być może, ale to my zmusiliśmy ich do takiego grania, jakie nam było wygodne. Powiedzenie „gra się tak, jak przeciwnik pozwala”, nie wzięło się z niczego. To dzięki nam Bełchatów zagrał słabo, bo moi zawodnicy rzucili się na rywali jak stado wygłodniałych wilków. Nie powieliliśmy błędów z meczów z Kluczborkiem i Błękitnymi Stargard, które rozpoczęliśmy za spokojnie. Wracając do naszych znikomych strat bramkowych - cieszy mnie jeszcze jedna rzecz. Mianowicie to, że przeciwnicy stworzyli bardzo mało klarownych sytuacji do zdobycia gola. My mieliśmy ich znacznie więcej tylko w I połowie ostatniego meczu z Bełchatowem.

 

Koncert z Bełchatowem

 

Jednym z czterech filarów defensywy GKS-u 1962 Jastrzębie jest grający na prawej obronie niespełna 21-letni Dominik Kulawiak. - Nie będę kłamał, wynik przeszedł moje najśmielsze oczekiwania - przyznał popularny „Kula”. - Nie spodziewałem się tak udanego startu w II lidze, ale teraz pokazujemy, na co nas stać. Nie wybiegamy daleko w przyszłość, skupiamy się na najbliższym meczu, który chcemy wygrać. Teraz koncentrujemy się na sobotnim pojedynku ze Zniczem Pruszków, następnym będziemy martwić się później.


Tylko jeden stracony gol w pięciu meczach robi wrażenie nie tylko na kibicach, ale również na zespołach, którym przyjdzie zmierzyć się z zespołem z Jastrzębia Zdroju. - To zasługa całej drużyny, nie tylko obrońców i bramkarza - przekonuje Kulawiak. - Wszyscy gramy bardzo ambitnie, agresywnie, nie pozwalamy przeciwnikom rozwinąć skrzydeł i stworzyć dogodnych okazji do zdobycia gola. Sami natomiast mamy ich mnóstwo. Szwankuje jeszcze trochę skuteczność, ale na pewno ją poprawimy. Pierwsza połowa meczu z Bełchatowem to była nasza najlepsza gra, odkąd jestem zawodnikiem GKS-u. Najsłabiej wypadliśmy z Błękitnymi Stargard, chociaż to my mieliśmy lepsze sytuacje do strzelenia bramki.

 

Biegaj i walcz!

 

Defensywę jastrzębian tworzą w tej chwili młodzi wiekiem piłkarze, którymi kieruje doświadczony Kamil Szymura. - To „Szymi” jest szefem, on zarządza defensywą, instruuje, podpowiada, a kiedy zachodzi potrzebna - strofuje - potwierdza Dominik Kulawiak. – Jak coś nie idzie, krzyknie, udzieli kilku wskazówek i znów wszystko chodzi jak w zegarku.


W sobotę do Jastrzębia Zdroju zawita spadkowicz z I ligi, Znicz Pruszków. Teoretycznie jest to najłatwiejszy przeciwnik, z którymi mierzył się zespół Jarosława Skrobacza. Pruszkowianie zajmują w tabeli dopiero 15 miejsce z dorobkiem zaledwie 4 punktów. Ale pozory często mylą… - Na pewno nie zlekceważymy przeciwnika, będziemy od początku skoncentrowani - deklaruje prawy obrońca GKS-u 1962. - To nie jest tak, że zwycięstwa przychodzą nam łatwo. Każda wygrana jest wybiegana, wywalczona. Wiemy, że każda seria musi się kiedyś skończyć, ale zrobimy wszystko, by ta trwała jak najdłużej.

 

Pięć szwów

 

W meczu z GKS-em Bełchatów skórę na głowie rozciął Bartosz Semeniuk. Wizyta w szpitalu po zakończeniu spotkania skończyła się założeniem pięciu szwów, ale w sobotę „Semen” będzie do dyspozycji trenera Skrobacza. Nie pojawi się jeszcze na boisku Damian Tront, który skręcił kolano w wyjazdowej potyczce z Gryfem Wejherowo. Defensywny pomocnik powinien zagrać w wyjazdowym spotkaniu z ŁKS-em Łódź, które zaplanowano 2 września.

 

Tak zaczynali

 

Sezon 2017/2018
5 m 13 pkt 11:1

 

Sezon 2016/2017
5 m 11 pkt 8:5

 

 

Z tej samej kategorii