Piłkarzy z Rybnika poniosła ułańska fantazja. Koniecznie chcieli strzelić drugiego gola, ale zabrakło cwaniactwa

Pilka nozna. 2 liga. Row 1964 Rybnik - Stal Stalowa Wola. 29.04.2016
 fot. z  /  źródło: newspix.pl

Mecz w Rybniku dwukrotnie przerywała awaria oświetlenia. Gospodarze pozwolili sobie wyszarpać zwycięstwo, mimo że przeciwnicy grali w dziesiątkę.

Największą „atrakcją” spotkania w Rybniku była dwukrotna awaria oświetlenia. Po raz pierwszy jupitery zgasły w 6 minucie. Po kwadransie gra została wznowiona, ale po kolejnych 9 minutach mieliśmy „powtórkę z rozrywki”. W trakcie drugiej przerwy w grze kierownik drużyny ze Stalowej Woli, Wojciech Nieradka, zasugerował sędziom, że w przypadku kolejnej awarii zawody należy zakończyć.


Teraz pora na sportowe aspekty tego meczu. Już w 2 min gospodarze mieli okazję na objęcie prowadzenia, ale po ładnym uderzeniu Sebastian Siwka z 16 m futbolówka zatrzymała się na poprzeczce. Potem były wspomniane przerwy, a po nich jedyną godną odnotowania sytuacją w I połowie był strzał kapitana Stali, Adriana Gębalskiego, w 16 min z ostrego kąta, po którym Daniel Kajzer spisał się bez zarzutu, parując piłkę.
Szanse miejscowych na korzystny wynik wzrosły na początku II odsłony, gdy w ciągu 5 minut dwukrotnie żółtą kartką ukarany został Bruno Żołądź. Gdy wydawało się, że rybniczanie nie zdołają zdyskontować liczebnej przewagi, wprowadzony kwadrans wcześniej na boisko Marek Gładkowski strzałem głową zmusił do kapitulacji Bartosza Konckiego. Goście nie pogodzili się jednak z porażką i w 88 minucie rezerwowy Konrad Korczyński posłał piłkę do siatki, doprowadzając do wyrównania.


Głos trenerów


Rafał WÓJCIK: - Z I połowy zapamiętałem tylko dwukrotną awarię światła. Po przerwie natomiast pokazaliśmy charakter, bo grając w osłabieniu zdobyliśmy się na wysiłek i potrafiliśmy wyrównać. Zastanawia mnie jednak fakt, że mój zespół już w drugim meczu zareagował dopiero po stracie gola...


Piotr PIEKARCZYK: - Zaczęliśmy dobrze, bo już w 2 minucie Siwek mógł strzelić bramkę. Awaria światła wybiła nas z rytmu, a naszą grę skomplikowała dodatkowo kontuzja Szymona Jarego i w I połowie Stal była od nas lepsza. Po czerwonej kartce musieliśmy grać w ataku pozycyjnym i w takich momentach wychodzi wartość zespołu. Szło nam jak po grudzie, ale w końcu udało się strzelić bramkę. Korzystny wynik powinniśmy dowieźć do końca, ale moich zawodników poniosła ułańska fantazja. Koniecznie chcieli strzelić drugiego gola i zabrakło nam cwaniactwa

 

ROW 1964 Rybnik - Stal Stalowa Wola 1:1 (0:0)

1:0 - Gładkowski, 83 min (głową)
1:1 - Korczyński, 88 min
Sędziował Sylwester Rasmus (Toruń). Widzów 721.


ROW 1964: Kajzer - Jaroszewski, Bober, Balul, Gojny - Siwek, Jary (19. B. Slisz), Muszalik (78. Drozdowski), G. Nowak, Koch (60. Koleczko) - Spratek (68. Gładkowski). Trener Piotr PIEKARCZYK.


STAL: Koncki - Mistrzyk, Jarosz, Kolbusz, Dziubiński - Bętkowski (66. Korczyński), Żołądź, Stelmach, Wasiluk (85. Piechniak), M. Wójcik - Gębalski. Trener Rafał WÓJCIK.
Żółte kartki: G. Nowak, Siwek - Żołądź, M. Wójcik, Wasiluk, Mistrzyk.

Czerwona kartka: Żołądź (57, druga żółta).

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~EgonUżytkownik anonimowy
~Egon :
No photo~EgonUżytkownik anonimowy
ROW stracił punkty we frajerski sposób. Grać w przewadze i stracić gola to wstyd!
29 paź 16 08:41 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii