Dobre otwarcie drugoligowca z Rybnika

Marek Krotofil
 /  fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

Marek Krotofil, który powrócił na „stare śmieci”, zapewnia, że jego drużynie wicelider tabeli nie jest straszny. - Warta bardzo fajnie wystartowała, ale my nie pękamy, bo wiemy, że nie stoimy na straconej pozycji. O wyniku piątkowego meczu zadecydują detale oraz zaangażowanie zawodników - twierdzi doświadczony obrońca.

BOGDAN NATHER: Przed kilkoma dniami Przemysław Brychlik powiedział, że po dwóch kolejkach ROW powinien mieć sześć punktów. Podziela pan pogląd kolegi z zespołu?
MAREK KROTOFIL: - Muszę się z nim zgodzić. Mecz z Olimpią Elbląg wygraliśmy zdecydowanie, natomiast w Łodzi mieliśmy sytuacje, które mogliśmy, a nawet powinniśmy zamienić na gole. Nie udało się, ale nie będziemy z tego powodu rozdzierać szat.


Przed startem cztery „oczka” przyjąłby pan z przysłowiowym pocałowaniem ręki, czy też liczył pan na więcej?
MAREK KROTOFIL: - Cztery punkty w dwóch spotkaniach to dobre otwarcie. Jeżeli w dwóch następnych meczach też zdobędziemy cztery punkty, to nie będzie powodów do narzekań. Musimy pamiętać, że w II lidze stawka jest bardzo wyrównana i nie ma łatwych meczów. Oczywiście wolałbym komplet punktów, ale cztery „oczka” przed rozpoczęciem rozgrywek wziąłbym w ciemno. Chociaż jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia…


Wziął pan roczny rozbrat z zespołem z Rybnika. Wchodząc teraz do szatni, więcej było kolegów, czy nieznajomych?
MAREK KROTOFIL: - Większość „starej” ekipy została, a to zawsze ułatwia wejście do drużyny. Oczywiście jest kilka nowych twarzy, wcześniej nie grałem na przykład z Przemkiem Brychlikiem, czy bramkarzem Kacprem Rosą.


Trener Piotr Piekarczyk po pucharowym meczu z Górnikiem Zabrze stwierdził, że pański powrót do zespołu to poważne wzmocnienie defensywy. Czuje się pan w tej formacji pewniakiem?
MAREK KROTOFIL: - Mam nadzieję, że będę wzmocnieniem całej drużyny. Nie mogę jednak osiadać na laurach, muszę cały czas solidnie pracować podczas treningów, a w meczach dawać z siebie wszystko, bo w zespole są zawodnicy, którzy chętnie wskoczyliby na moje miejsce. Muszę się „pilnować”, nie mogę sobie pozwolić choćby na moment rozluźnienia. Chcę wygrywać rywalizację z konkurentami, ale również podnosić swoje umiejętności, być coraz lepszym piłkarzem.


Jedziecie do wicelidera tabeli. Liczy pan na komplet punktów?
MAREK KROTOFIL: - Do Poznania jedziemy po zwycięstwo. Warta bardzo fajnie wystartowała, ale my nie pękamy, bo wiemy, że nie stoimy na straconej pozycji. O wyniku piątkowego meczu zadecydują detale oraz zaangażowanie zawodników.


Jest pan zaskoczony postawą Warty? W poprzednim sezonie - podobnie jak ROW - walczyła o utrzymanie w II lidze.
MAREK KROTOFIL: - W II lidze co rundę zmienia się skład osobowy drużyn. Praktycznie każdy zespół wzmacnia się. Obecne wyniki Warty trochę mnie zaskoczyły, ale to świadczy o tym, że transfery zostały przeprowadzone z rozsądkiem i… pomysłem.


Po kilku latach posuchy - pańskim zdaniem - ROW jest w stanie włączyć się do walki o awans na zaplecze ekstraklasy?
MAREK KROTOFIL: - Każdy ma jakieś aspiracje, lecz my na razie niczego nie planujemy. Dla nas najważniejszy jest najbliższy mecz. Runda jesienna dostarczy nam informacji i określi cele, które sobie postawimy. Jeżeli bilans zysków i strat będzie pozytywny, to być może włączymy się do walki o czołowe lokaty. Chcielibyśmy zakręcić się w czołówce, uzbierać dużo punktów, a wtedy wszystko jest możliwe.

 

Z tej samej kategorii