Trener ROW-u jedzie do Jastrzębia po komplet punktów

Roland Buchała
 /  fot. Mirosław Szozda  /  źródło: własne

Roland Buchała liczy na zwycięstwo swojej drużyny i ma nadzieję, że w sobotę w Jastrzębiu kibice nie będą się nudzili. - Lepszy mecz nie mógł się nam przytrafić - stwierdził szkoleniowiec drużyny z Rybnika. - To są derby, na boisku przeciwnika, które traktujemy jako nagrodę. Pojedziemy do Jastrzębia z oddechem i luzem, by delektować się meczem, wygrać go, a po zakończeniu - cieszyć się.

BOGDAN NATHER: Wielu piłkarzy twierdzi, że mecze derbowe są dla nich szczególne, a zwycięstwo w nich smakuje wyjątkowo. Czy dla trenerów także są to spotkania „specjalnego znaczenia”?
ROLAND BUCHAŁA: - Nazwa jest fajna, ale ja używam określenia „wisienka na torcie”. To wielkie wydarzenie kibicowsko-sportowe w tej rundzie. Musimy wszyscy wziąć się do roboty, by zapewnić kibicom świetne widowisko, by nikt na trybunach się nie nudził. Mam nadzieję, że ciekawie będzie zarówno na boisku, jak i na widowni. Nie muszę kombinować, jak zmotywować drużynę, by była na boisku agresywna i walczyła przez cały mecz. Cała „18”, którą zabiorę do Jastrzębia, będzie zasuwała - dla siebie, dla kibiców, dla miasta. Na takie mecze po prostu się czeka. Gramy u lidera, na pełnym mam nadzieję stadionie i chcemy zdobyć trzy punkty. Na to czekamy, na to liczymy i po to tam jedziemy.


Fakt, że najbliższy przeciwnik pańskiej drużyny jest liderem powoduje, że nie musi pan specjalnie motywować swoich piłkarzy? To bodziec, którego znaczenie trudno przecenić?
ROLAND BUCHAŁA: - Lepszy mecz nie mógł się nam przytrafić. To są derby, na boisku przeciwnika, które traktujemy jako nagrodę. W ostatnich sześciu kolejkach zdobyliśmy 12 punktów, Jastrzębie też gra bardzo dobrze i gromadzi punkty, wiec są spełnione wszystkie warunki, by był to bardzo ciekawy spektakl piłkarski. Dzięki ostatnim zdobyczom punktowym złapaliśmy głębszy oddech i pojedziemy do Jastrzębia z tym oddechem i luzem, by delektować się meczem, wygrać go, a po zakończeniu - cieszyć się.


W sobotę zmierzą się dwa zespoły, które w ostatnich tygodniach nie tylko inkasują punkty, ale także zbierają pochlebne recenzje za swoją grę. Tak szczerze - czy „wrażenie artystyczne” ma jakiekolwiek znaczenie? Przed wieloma laty Franz Beckenbauer, gdy był jeszcze piłkarzem Bayernu Monachium, powiedział: „Wolę wygrać mecz w kiepskim stylu niż przegrać go w znakomitym”. Podpisuje się pan pod wywodem „Cesarza”?
ROLAND BUCHAŁA: - Dla mnie najważniejsze jest zwycięstwo, nie ma nic cenniejszego dla trenera. Pamiętam swoje mecze, gdy jeszcze sam grałem w piłkę. Zdarzało się, że mieliśmy 7-8 dogodnych sytuacji i nie strzelaliśmy bramki. Przeciwnik nie wychodził ze swojej połowy, ale wystarczyła jedna magiczna kontra i schodziliśmy z boiska pokonani. Wtedy złość nie była nawet podwójna, czy potrójna, potęgowała się z każdym dniem, aż do następnego meczu. Dlatego muszę zgodzić się z opinią Franza Beckenbauera.


Rozłożył już pan najbliższego przeciwnika na czynniki pierwsze?
ROLAND BUCHAŁA: - Już w poniedziałek dokonałem analizy gry Jastrzębia. To zespół, który gra ze sobą bardzo długo, zawodnicy grają praktycznie na pamięć, trener Skrobacz lubi tzw. małą grę. Ja też taką lubię, ale w defensywie nie będziemy podejmowali zbędnego ryzyka, ten sposób gry preferujemy w ofensywie, na połowie przeciwnika. Grę defensywną na razie tylko doskonalimy, więcej uwagi poświęcimy jej w zimowym okresie przygotowawczym. Zawodników mam kapitalnych, ćwiczymy małe gry i utrzymywanie się przy piłce. Jastrzębie po awansie do II ligi nie robiło wielkich zakupów, przeprowadziło 2-3 transfery. Budują drużynę w oparciu o stabilizację składu, dlatego czeka nas bardzo trudny pojedynek. Liczę jednak na to, że GKS będzie zbyt pewny siebie, popełni jakiś błąd, który my wykorzystamy.


Pańska drużyna lepiej gra przeciwko bardziej wymagającemu przeciwnikowi?
ROLAND BUCHAŁA: - W drugiej lidze nie jest ważne, kto jest pierwszy w tabeli, a kto ostatni. Każdy może wygrać z każdym, nikogo nie można lekceważyć lub liczyć na to, że z tym będzie łatwiej, a z tym zespołem trudniej. Na pewno zawodnicy reagują podświadomie - z teoretycznie lepszym przeciwnikiem, znajdującym się wyżej w tabeli „sprężarka” jest większa.


Na stadionie w Jastrzębiu będzie was wspierać 500-osobowa zorganizowana grupa kibiców, czyli znacznie więcej niż ostatnimi czasy pojawia się na waszych meczach w Rybniku. To może być dla was jakiś bonus?
ROLAND BUCHAŁA: - Już nie mogę doczekać się tego spotkania. Moi piłkarze w każdym meczu dają z siebie sto procent, więc teraz niesieni dopingiem tylu kibiców, dadzą z siebie 110, a nawet 120 procent. W takich okolicznościach o wynik jestem spokojny.


Jakie ma pan życzenie związane z sobotnim meczem w Jastrzębiu?
ROLAND BUCHAŁA: - Powiem krotko i treściwie - tylko zwycięstwo. Nic innego mnie nie interesuje. Mamy w sobie mnóstwo pozytywnej energii. Ktoś kiedyś powiedział – jesteś tak wielki, jak twój ostatni mecz. Mam nadzieję, że o sobotnim meczu w Jastrzębiu będą mówili długo i w samych superlatywach. Oczywiście na nasz temat.

 

Z tej samej kategorii