Obrońca ROW-u Rybnik: - Do Radomia po punkt

Po zwycięskim meczu z Wisłą Puławy obrońca rybniczan Dawid Bober "wziął na klatę" dwa stracone przez gospodarzy gole. - Może ze względu na to, że wygraliśmy ten mecz, trener Piotr Piekarczyk udzieli mi rozgrzeszenia? Stoper ROW-u nie ukrywa, że w najbliższym spotkaniu ligowym z Radomiakiem zadowoli go remis.

Dawid Bober
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

BOGDAN NATHER: Prowadzenie 3:0 to jest wasze przekleństwo? Z Olimpią Elbląg w tym momencie oddaliście rywalom inicjatywę i gdyby nie kapitalna postawa Kacpra Rosy w bramce, stracilibyście więcej niż jednego gola. W spotkaniu z Wisłą Puławy scenariusz się powtórzył - trzybramkowa zaliczka i zespół osiadł na laurach. To brak koncentracji, nonszalancja?
DAWID BOBER: - To prawda, po strzeleniu trzeciej bramki jest jakiś przestój, nie wiem, czym to jest spowodowane. Dobrze weszliśmy w mecz, wysoko usiedliśmy na przeciwniku, co nalazło odzwierciedlenie w wyniku do przerwy.


Po przerwie dorzuciliście trzeciego gola i... po prostu stanęliście.
DAWID BOBER: - Muszę uderzyć się w piersi, bo przy pierwszej bramce dla Wisły popełniłem błąd. Piłka odbiła się ode mnie, spadła przeciwnikowi pod nogi i strzelili z tego bramkę. Przy drugiej też nie do końca interweniowałem tak, jak powinienem. Spodziewam się, że będę miał problemy, bo dwa gole dla rywali padły po moich błędach.


Jakie problemy? Trener Piotr Piekarczyk odsunie pana od składu?
DAWID BOBER: - Trener Piekarczyk na pewno mi to wytknie. Najważniejsze, że mecz wygraliśmy, więc może moje potknięcia pójdą w zapomnienie?


Kiedy Wisła zdobyła drugiego gola, mieliście moment zwątpienia? Baliście się, że nie dowieziecie korzystnego wyniku do końcowego gwizdka sędziego?
DAWID BOBER: - Momentu zwątpienia nie mieliśmy, bo widzieliśmy, że gole dla przeciwnika nie padły po dobrych akcjach, lecz po naszych indywidualnych błędach. Dobrze, że Sebastian (Siwek) strzelił głową czwartego gola i uspokoił wszystkich, na boisku i na trybunach.


Siedem punktów na koncie po czterech kolejkach. To dorobek, który pana i kolegów z drużyny satysfakcjonuje?
DAWID BOBER: (po chwili zastanowienia) - Myślę, że satysfakcjonuje, chociaż szkoda straconych punktów w wyjazdowym meczu w Łodzi z ŁKS-em. Powinniśmy go rozstrzygnąć na swoją korzyść, bo mieliśmy okazje do zdobycia bramek. Powinniśmy go wygrać, ale z drugiej strony cieszymy się z tego, co mamy. W środę jedziemy do Radomia, potem zagramy u siebie z Garbarnią Kraków. Cztery punkty w tych dwóch spotkaniach bierzemy w ciemno.


Poprzeczka teraz idzie zdecydowanie w górę - Radomiak jest nie tylko wiceliderem, ale w czterech spotkaniach zdobył komplet punktów i jest postrzegany jako jeden z głównych kandydatów do awansu do I ligi. Na pewno nie będziecie w środę faworytem, więc każda zdobycz punktowa będzie na wagę złota?
DAWID BOBER: - Jednym punktem na pewno nie pogardzimy. Nie będzie to może naszym sukcesem, ale remis jest - w tych okolicznościach - do przyjęcia. W ubiegłym sezonie polegli w barażach, teraz też sa jednym z faworytów do awansu. Zobaczymy, co uda nam się ugrać.

 

Z tej samej kategorii