Szansa dla Buchały. „To duże wyzwanie i odpowiedzialność”

Mam wokół siebie grono wspaniałych przyjaciół. Razem jesteśmy w stanie wiele osiągnąć Znam tę drużynę bardzo dobrze. Wiem kogo na co stać i będę się starał maksymalnie to wykorzystać - zapowiada nowy szkoleniowiec ROW-u 1964 Rybnik, Roland Buchała.

ROW RYBNIK - LIMANOVIA LIMANOWA
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Zaledwie 8 punktów w 9 meczach, 2 zwycięstwa, 2 remisy, 5 porażek, bilans bramkowy 12:17 i 14. miejsce - ostatnie nad strefą oznaczającą spadek - w tabeli II ligi - tak przedstawiają się jesienne dokonania zespołu z Rybnika. We wtorek od ostatniego zwycięstwa (4:2 z Wisłą Puławy) minął miesiąc. Od tego czasu zielono-czarni rozegrali 5 spotkań, zdobywając zaledwie punkt (2:2 z Rozwojem Katowice).

 

Bez strachu

Po sobotnim 1:3 w Legionowie zarząd klubu podjął decyzję o zakończeniu współpracy z trenerem Piotrem Piekarczykiem, który za wyniki zespołu odpowiadał od 3 października zeszłego roku. Z przedstawieniem następcy doświadczonego szkoleniowca działacze ROW-u czekali do środy, ale już w poniedziałek można było przypuszczać, że opiekę nad drużyną przejmie Roland Buchała, dotychczasowy II trener zespołu. On też, w towarzystwie Daniela Pawłowskiego i Mateusza Kurca, prowadzi zajęcia z zespołem. 33-letni Buchała to były napastnik rybnickiego klubu, od dwóch lat członek sztabu szkoleniowego, a od wczoraj stojący na jego czele. - Nie ukrywam, że się cieszę, iż prezes Henryk Frystacki to właśnie mnie zaproponował funkcję pierwszego trenera - mówi Buchała, mający za sobą również występy w Concordii Knurów, GKS-ie Jastrzębie i Ruchu Zdzieszowice. - To duże wyzwanie i odpowiedzialność, ale strachu przed ogromem pracy nie odczuwam. Mam bowiem wokół siebie grono wspaniałych przyjaciół. Razem jesteśmy w stanie wiele osiągnąć. Trenerka to moja pasja. Kończąc grę w piłkę, byłem na nią nastawiony. Wiedziałem, że właśnie to będę chciał robić. W tym kierunku się kształciłem, zdobywałem szlify i nadal się edukuję. Znam tę drużynę bardzo dobrze. Wiem kogo na co stać i będę się starał maksymalnie to wykorzystać.

 

Owocne lata

Wspomnianych szlifów Buchała nabierał jako asystent. - Zaczynałem u boku Dietmara Brehmera, którego zastąpił Piotr Piekarczyk. Obaj są fachowcami, od których wiele mogłem się nauczyć, a przede wszystkim poznać szatnię z drugiej strony. Te dwa lata bardzo dużo mi dały. Jestem gotowy do działania i osiągnięcia satysfakcjonujących wyników. Wierzę, że z tą grupą ludzi mi się to uda. Oddam temu całe serce, co zresztą robię zawsze. Nie należę do osób, które przychodzą do pracy jedynie po to, by odbębnić dniówkę - podkreśla trener rybniczan, który szkolił w Rybniku grupy młodzieżowe. - Prowadzenie juniorów i seniorów to dwa różne światy. W przypadku tych pierwszych, nie ma aż takiej presji, chyba że trener sam sobie ją stworzy. Ja to zrobiłem, czego efektem były awanse - dodaje Roland Buchała.

 

Czysta karta

Nowy szkoleniowiec II-ligowca liczy na zespół, który przez dwa lata wspólnej pracy doskonale poznał. - Zawsze szliśmy w tym samym kierunku i nie zejdziemy z tej drogi. Powiedziałem chłopakom, by nie patrzyli w tabelę. Poleciłem im, by wyobrazili sobie, że to początek sezonu, że mamy 0 punktów i zaczynany z czystą kartą. Może takie podejście pomoże w osiąganiu zwycięstw, które są nam bardzo potrzebne - mówi trener Buchała, który liczy, że będzie mu dane prowadzić zespół w więcej niż trzech meczach, wbrew temu co głosi klubowy komunikat. - Mam licencję UEFA A, skompletowałem dokumenty i planuję ubiegać się o przyjęcie do Szkoły Trenerów, by starać się o UEFA Pro. Na podstawie odpowiedniej uchwały, otrzymałem zgodę na trzy spotkania, ale ponoć są sposoby na jej obejście i otrzymanie pozwolenia na prowadzenie zespołu do końca roku, czyli w dziesięciu meczach. Muszę jednak najpierw dać działaczom powód do tego, by w odpowiedniej "komórce" przedłużyli mi tę zgodę - podkreśla trener rybniczan, wierząc jednocześnie, że już od sobotniego meczu w Bełchatowie jego podopieczni rozpoczną marsz w górę tabeli.

 

Odwiedziny poprzednika

- Zagramy na trudnym terenie, ale mamy pomysł, jak zaskoczyć rywala, o którym wiele wiemy - nie ukrywa Roland Buchała, który nie zamierza diagnozować, dlaczego w poprzednich meczach jego drużynie szło jak po grudzie. - Byłem członkiem sztabu. Często we własnym gronie dyskutowaliśmy na wiele tematów, ale ostatnie słowo zawsze należało do pierwszego trenera, niezależnie od tego, czy był nim Dietmar Brehmer czy Piotr Piekarczyk - podkreśla były napastnik ROW-u, zdradzając, że w poniedziałek rozmawiał z trenerem Piekarczykiem, zapraszając go na środowe zajęcia. - Przywitaliśmy się, wymieniliśmy uprzejmości, pozostajemy w dobrych relacjach i myślę, że tak pozostanie - kończy Roland Buchała.

Z tej samej kategorii