Napastnik ROW-u 1964 Rybnik nie rozdrapuje starych ran

Przemysław Brychlik
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

W ubiegłym roku 28-letni obecnie Przemysław Brychlik trafił do Odry Opole. W drużynie trenera Jana Furlepy nie zagrzał zbyt długo miejsca, bo rozstał się z nią po pół roku. Dano mu jasno do zrozumienia, że w drugiej lidze wiosną nie pogra. Napastnik nie czuje jednak żalu do byłego pracodawcy, ani do byłego szkoleniowca.

BOGDAN NATHER: ROW Rybnik jest dopiero pana piątym klubem w karierze. Znam wielu młodszych od pana piłkarzy, którzy mają w rejestrze więcej drużyn. Nie lubi pan przeprowadzek, zmiany otoczenia?
PRZEMYSŁAW BRYCHLIK: - To prawda, przywiązuję się do drużyn, ludzi w ogóle… Ale w swojej przygodzie z piłką miałem też dwa krótkie przystanki - pół roku grałem w Iskrze Pszczyna i Odrze Opole.


Dopiero latem ubiegłego roku trafił pan na szczebel centralny. Dlaczego tak późno?
PRZEMYSŁAW BRYCHLIK: - Może zabrzmi to dziwnie, ale wydaje mi się, że przez brak znajomości. W trzecioligowym BKS-ie Bielsko przez pewien czas ciągnąłem drużynę do góry, strzelałem bramki i… zero zainteresowania ze strony klubów z wyższych lig. Dopiero trener Jan Furlepa dał mi szansę w Opolu.


Wykorzystał pan tę szansę?
PRZEMYSŁAW BRYCHLIK: - Wydaje mi się, że tak. Pod koniec rundy jesiennej regularnie wychodziłem na boisko w podstawowej jedenastce, strzeliłem trzy bramki. Chyba byłem pożytecznym zawodnikiem dla drużyny.


Tym większe było pańskie rozczarowanie, że Odrze nie jest pan potrzebny?
PRZEMYSŁAW BRYCHLIK: - Nie będę ściemniał - byłem zaskoczony. Ale nic więcej nie mogłem zrobić. Przyjąłem to do wiadomości i tyle.


Widzę, że nie należy pan do ludzi gwałtownych…
PRZEMYSŁAW BRYCHLIK: - Byłem zdziwiony, lecz wcale z tego powodu nie czuję żalu. Ani do trenera Furlepy, ani do działaczy Odry. Dlaczego? Ponieważ są przede mną teraz nowe wyzwania i skupiam się wyłącznie na grze w ROW-ie.


ROW Rybnik to była jedyna alternatywa dla pana? Czy może miał pan inne oferty do wyboru?
PRZEMYSŁAW BRYCHLIK: - To w tej chwili bez znaczenia, ale powiem - łącznie z tą z Rybnika - miałem cztery propozycje. Jedną z pierwszej ligi, pozostałe - z drugiej.


ROW wybrał pan dlatego, że z Suszca - gdzie pan na stałe miesza - do Rybnika jest najbliżej?
PRZEMYSŁAW BRYCHLIK: - Zdziwi się pan, ale nie to było decydujące. Po prostu od bardzo dawna jestem kibicem ROW-u Rybnik. Zawsze chciałem grać w tym zespole, jeżeli pozwalał czas, jeździłem na mecze do Rybnika. Jeszcze kiedy grali w pierwszej lidze, a potem w drugiej. Dlatego kiedy odebrałem telefon od trenera Piotra Piekarczyka, nie namyślałem się długo.


Obecny trener Odry Opole Jan Furlepa powiedział, że kiedy po raz pierwszy zobaczył pana na boisku - w barwach Krupińskiego Suszec - grał pan na bocznej pomocy. Teraz jest pan ustawiany na środku ataku. Na pozycji numer „9” rzeczywiście czuje się pan jak przysłowiowa ryba w wodzie?
PRZEMYSŁAW BRYCHLIK: - To prawda, w Krupińskim grałem na prawej pomocy. Potem zdarzało mi się grać na innych pozycjach – lewej pomocy, jako defensywny pomocnik, często byłem ustawiany na „10”. Raz zdarzyło mi się nawet zagrać na stoperze, pamiętam, że było to w meczu sparingowym z GKS-em Katowice. Chyba wyszło nie najgorzej, bo mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Na środku ataku ustawił mnie trener Rafał Górak i to jest dla mnie optymalna pozycja na boisku. Potrafię grać tyłem do bramki, radzę sobie w grze głową.


Jak przebiega aklimatyzacja w nowym klubie? Grał pan już wcześniej z którymś z piłkarzy ROW-u w jednej drużynie?
PRZEMYSŁAW BRYCHLIK: - Nie zdarzyło mi się. W rundzie jesiennej zagrałem przeciwko nim w meczu w Opolu, a wcześniej tylko przeciwko Dawidowi Boberowi w III lidze. Ja byłem wtedy zawodnikiem BKS-u Bielsko, on - Czańca. A moja aklimatyzacja? Bez zarzutu, atmosfera w szatni jest bardzo dobra, więc mam nadzieję, że wiosną pokażemy, na co nas stać.


Robi pan jakieś indywidualne plany? Na przykład ile bramek chce zdobyć?
PRZEMYSŁAW BRYCHLIK: - Moim celem jest doprowadzenie do tego, by moja drużyna na mecie znalazła się w górnej połówce tabeli. Jeżeli to uda nam się osiągnąć, będę zadowolony. Indywidualne osiągnięcia schodzą u mnie zawsze na drugi plan.

 

Z tej samej kategorii