W Rybniku Kotwica nie będzie prosiła o remis

Ryszard Wieczorek
 /  fot. Damian Kujawa  /  źródło: 400mm

Drużynę z Kołobrzegu prowadzi znany trener Ryszard Wieczorek, który najpierw utrzymał Energetyk ROW Rybnik w drugiej lidze, a potem awansował z nim na zaplecze ekstraklasy. - Mamy dobry zespół, chociaż jest rzeczą oczywistą, że wyniki mają wpływ na morale zawodników. Wciąż jesteśmy na etapie poszukiwania optymalnego ustawienia i doboru ludzi.

BOGDAN NATHER: Zanim porozmawiamy o piątkowym meczu w Rybniku, chciałbym się dowiedzieć, jakie były przyczyny pańskiego odejścia z Legionovii i przeprowadzki w listopadzie ubiegłego roku do Kołobrzegu. W Legionowie nie miałby pan spokojniejszej pracy?

RYSZARD WIECZOREK: - W Legionowie na pewno miałbym spokojniejszą pracę niż w Kołobrzegu, ale odszedłem z Legionovii, bo nie chciałem mieć spokojnej pracy. Latem uzgodniłem z prezesem klubu, że atakujemy pierwszą ligę. Wiosną stworzył się fajny zespół, chociaż zdawałem sobie sprawę, że nie wszystkich zawodników zdołamy zatrzymać. Mieliśmy wzmocnić skład, miał pojawić się poważny sponsor. Te plany nie wypaliły, od razu wiedziałem, że nie ma perspektyw na pierwsza ligę, a ja nie lubię „spokojnej” pracy, bez adrenaliny. Dlatego postanowiłem zmienić klub i skorzystałem z propozycji Kotwicy. Teraz Legionovia wygrywa i bardzo się z tego cieszę, bo trochę pracy tam włożyłem. Mam jednak poważne wątpliwości, czy to jest kandydat do awansu o szczebel wyżej.

 

Zimą dokonał pan rewolucji kadrowej w Kotwicy, bo przecież z klubu odeszło aż jedenastu zawodników, a przyszło ośmiu nowych piłkarzy. Ta transfuzja krwi była niezbędna?

RYSZARD WIECZOREK: - Kiedy obejmowałem zespół, był on bez zwycięstwa w ostatnich 10 kolejkach. Po moim przyjściu kontynuowaliśmy tę passę, bo bezbramkowo zremisowaliśmy z Wartą Poznań, ale potem wygraliśmy 1:0 z Bełchatowem. Musieliśmy dokonać małej rewolucji kadrowej, bo seria meczów bez zwycięstwa była stanowczo zbyt długa. Zdecydowaliśmy się podziękować niektórym zawodnikom, głównie tych z drugiego planu oraz takich, którzy niewiele wnosili do zespołu. Innych nie mogliśmy zatrzymać. Pomocnik Maciej Załęcki chciał wracać do Kielc (ostatecznie trafił do Kluczborka - przyp. BN), a środkowy obrońca Jakub Poznański przeniósł się do Wisły Puławy. To był dla mnie trudny moment, bo zostaliśmy z dwoma stoperami, Wiktorem Wittem i Mateuszem Jagiełłą. Aleksandr Nowik z Dinamo Brześć trafił do nas bardzo późno.

 

Rundę wiosenną rozpoczęliście od dwóch porażek w identycznych rozmiarach - z Gryfem Wejherowo i… Legionovią. Co nie zagrało na starcie?

RYSZARD WIECZOREK: - Odpowiedź jest bardzo prosta - na razie brakuje nam stabilizacji pewności siebie w grze obronnej. Traciliśmy bramki naiwnie, po błędach jak w LZS-ie. Aż pięć z sześciu straconych goli padło po stałych fragmentach gry, w tym dwa po wyrzutach piłki z autu! To było gapiostwo z naszej strony. Powiem tylko, że z Gryfem po było nas siedmiu w polu karnym, a mimo to przeciwnik zdołał przyjąć piłkę. Druga sprawa to sposób gry przeciwnika, który często parkuje autobus przed własnym polem karnym, potem jest „dzida” do przodu i może coś wpadnie. Ja chcę grać na „tak”, taki futbol preferuję i nie zamierzam tej filozofii zmieniać.

 

Nawet kosztem wyników?

RYSZARD WIECZOREK: - Pod moją wodzą Legionovia była trzecią siłą w rundzie wiosennej w II lidze, a to oznacza, że ten futbol był bardzo skuteczny. Teraz w przegranych meczach nie graliśmy słabo, ale zabrakło skuteczności. Chyba zabrakło nam wymagających sparingpartnerów, bo ich dobór zdeterminowało nasze miejsce w tabeli. Graliśmy z przeciętnymi przeciwnikami, strzeliliśmy im ponad 30 bramek i szlifowaliśmy atak pozycyjny. Ale graliśmy na bardzo dobrych boiskach, nowoczesnych, równych. Tymczasem teraz gramy na takich, które trudno nazwać stołami. Oczywiście warunki do gry są takie same dla obu drużyn, ale na nierównej murawie łatwiej się bronić niż atakować.

 

Kiedy gra pan z ROW-em, taki mecz wywołuje u pana dodatkowy dreszczyk emocji, czy traktuje pan te potyczki jak każde inne spotkanie ligowe? W końcu w Rybniku wylał pan dużo potu,  zostawił dużo pracy i chyba dobre wspomnienia, bo przecież najpierw jako „strażak” utrzymał pan drużynę w II lidze, a potem awansował z nią na zaplecze ekstraklasy.

RYSZARD WIECZOREK: - Zawsze z dużym sentymentem wracam do Rybnika. Jest to jedno z takich miejsc, gdzie praca była bardzo przyjemna. Kibice ROW-u wiedzą, że wspólnie z zespołem coś wartościowego osiągnęliśmy.

 

Jesienią własne boisko nie było atutem drużyny z Rybnika. To w jakiś sposób zwiększa szanse Kotwicy na korzystny wynik?

RYSZARD WIECZOREK: - Rundę wiosenną zaczęliśmy z tej samej pozycji, chociaż ROW teraz wyprzedza nas o trzy punkty. Ale wychodzimy na boisko przy stanie 0:0, więc moim zdaniem trudno wskazać faworyta i drużynę, która ma większe szanse na wygraną. One przed pierwszym gwizdkiem sędziego są równe.

 

Po dwóch porażkach 1:3 widzi pan u swoich zawodników sportową złość, czy przeciwnie - apatię i zniechęcenie?

RYSZARD WIECZOREK: - Nie przyjeżdżamy do Rybnika prosić o remis, ale będziemy walczyć o zwycięstwo i trzy punkty. Pokory oczywiście nigdy za wiele, ale też trzeba wierzyć we własne umiejętności. Mamy dobry zespół, chociaż jest rzeczą oczywistą, że wyniki mają wpływ na morale zawodników. Dlatego szukamy rozwiązań personalnych i będziemy korzystać z całej kadry. Wciąż jesteśmy na etapie poszukiwania optymalnego ustawienia i doboru ludzi. Wierzę, że takowe znajdziemy w piątek w Rybniku. Zespół jest odpowiednio zmotywowany, chociaż zdajemy sobie sprawę z tego, że to samo dotyczy przeciwnika. ROW zdobył w dwóch meczach cztery punkty i zbiera pochlebne recenzje, a to musi budzić respekt i szacunek. Doszli tacy zawodnicy jak Jarabica, Zganiacz, Musiolik, Brychlik, którzy na pewno są wzmocnieniem zespołu. Dlatego spodziewam się w piątek zaciętego, ale ciekawego meczu.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Szpieg szoguna Użytkownik anonimowy
~Szpieg szoguna :
No photo~Szpieg szoguna Użytkownik anonimowy
A powinna prosić o remis, bo inaczej Richard przegra trzeci mecz z rzędu.
17 mar 08:57 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii