Czapki z głów! Zachowanie fair play Radomiaka zaskoczyło Rozwój

Rywale zachowali się z klasą. Coś takiego rzadko się ogląda - podkreślił trener Rozwoju Katowice, Marek Koniarek, oceniając sytuację, po której jego podopieczni zdobyli gola.

Pilka nozna. II liga. Rozwoj Katowice - Wisla Pulawy. 04.08.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Nie jedziemy tam jako faworyci, ale postaramy się poszukać jakichś punktów - zapowiadał przed wyjazdem do Radomia szkoleniowiec Rozwoju, Marek Koniarek. Jego drużyna wróciła jednak na tarczy, przegrywając 1:4, a jedynego gola zdobyła w sytuacji, o której będzie się mówić i pokazywać bardzo długo. Zostanie ona zapamiętana i będzie pokazywana adeptom futbolu jako coś godnego do naśladowania.

 

W 49 min na murawie leżał jeden z miejscowych zawodników. Katowiczanie wybili piłkę. Po udzieleniu pomocy medycznej piłka trafiła pod nogi Macieja Świdzikowskiego, który chciał oddać ją rywalom. Zrobił to jednak na tyle mocno, że z odległości kilkudziesięciu metrów... przelobował niefortunnie interweniującego Bartosza Golika. Konsternacja była spora, ale przerwali ją miejscowi. Po szybkiej wymianie zdań pozwolili rywalom... zdobyć gola. Nieatakowany przez nikogo Michał Płonka ruszył od środka i wjechał z piłką do pustej bramki. - Rywale zachowali się z klasą. Coś takiego rzadko się ogląda - podkreślił trener Rozwoju, komplementując Radomiaka. - Od dziś trzymam za niego kciuki i życzę awansu. Takie zachowania są bardzo ważne.

 

Swoich zawodników chwalił też opiekun miejscowych. - To była szlachetna, dość nietypowa i bardzo rzadka postawa. To świadectwo, że w drużynie panuje dobry klimat, że zawodnicy czują swoją wartość, że można w takich sytuacjach zachować się szlachetnie, a mecz i tak wygrać - powiedział Jerzy Cyrak.

Z tej samej kategorii