„Przeklęte” końcówki drugoligowca z Rybnika

Po zakończeniu ostatniego meczu ligowego z Polonią Warszawa (1:1) pomocnik ROW-u 1964 Rybnik Paweł Jaroszewski powiedział do kamery telewizyjnej „Ta porażka bardzo nas boli”. Wychowanek Concordii Knurów, grający w zespole z Rybnika przejęzyczył się, czy też potraktował remis z „Czarnymi koszulami” jako porażkę?

Paweł Jaroszewski
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Po zakończeniu meczu z Polonią Warszawa (1:1) pomocnik ROW-u Paweł Jaroszewski powiedział do kamery telewizyjnej „Ta porażka bardzo nas boli”. Piłkarz drużyny z Rybnika przejęzyczył się, czy też potraktował remis z „Czarnymi koszulami” jako porażkę? Obojętnie, który z tych wariantów miał na myśli wychowanek Concordii Knurów, nie sposób odmówić mu racji. Przecież podopieczni trenera Piotra Piekarczyka wydawali się mieć w ręku wszystkie atuty - prowadzili 1:0 i grali z przewagą jednego zawodnika, a mimo to pozwolili strzelić przeciwnikowi gola, dzięki czemu wracał on do stolicy bogatszy o punkt.


Jakkolwiek to zabrzmi, w tym sezonie piłkarze ROW-u przyzwyczaili swoich kibiców (pozostała ich garstka) do naiwnych strat punktów na własnym boisku w końcówkach spotkań. Pierwszy raz zaserwowali tę „specjalność zakładu” w jesiennym meczu z Polonią Bytom. Dla gości zwycięskiego gola zdobył wówczas Aleksander Januszkiewicz w 86 minucie gry. Historia powtórzyła się dwa miesiące później w pojedynku ze Stalą Stalowa Wola, z tą jednak różnicą, że rybniczanom przeciwnik wydarł zwycięstwo. Tą złośliwą „bestią” okazał się Konrad Korczyński, który zmusił Daniela Kajzera do kapitulacji w 89 minucie spotkania.


Minęło kolejnych kilka miesięcy i rybniczanie wypuścili wygraną z rąk w pojedynku z Polonią Warszawa. Do szatni - w 84 minucie - został odesłany Litwin Donatas Nakroszius i wydawało się, że gospodarzom nic złego już się stać nie może. Okazało się jednak, że ROW zbyt szybko zaksięgował 3 punkty, bo w 89 minucie meczu Rafał Zembrowski doprowadził do wyrównania.


Powtórka z rozrywki w dzisiejszej potyczce z Olimpią Elbląg jest mało prawdopodobna, bo przecież hojność rybniczan była rejestrowana co kilka miesięcy, a nie co tydzień. A może winny jest „atut” własnego boiska? Na wyjazdach ROW dwukrotnie ratował remis w końcówkach meczów. Z Legionovią Sebastian Siwek zdobył gola na wagę podziału punktów w 89 minucie, zaś Sebastian Musiolik strzelił wyrównującą bramkę z Błękitnymi Stargard w 95 minucie…

 

Z tej samej kategorii