MKS Kluczbork - Rozwój Katowice, czyli mecz pod napięciem

Rozwoj Katowice - Polonia Warszawa
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Oba zespoły plasują się w strefie spadkowej. Mają na koncie po 7 punktów i jedno zwycięstwo, a na zgarnięcie pełnej puli czekają od pierwszego weekendu sierpnia.

W Kluczborku coraz głośniej mówi się, że w przypadku braku wygranej z Rozwojem (dziś, 19.00), poważnie zagrożona może być posada trenera Andrzeja Konwińskiego. Spodziewano się, że po spadku z zaplecza ekstraklasy MKS-owi może być „pod górkę”. Szkoleniowiec sam zresztą na naszych łamach, zapytany jeszcze w zeszłym sezonie, jak trudno będzie utrzymać się w II lidze, odpowiedział: - Tak samo, jak teraz w pierwszej…

 

Jeszcze ma pomysł

Z rzeczywistością trudno się jednak pogodzić, zwłaszcza że latem do klubu z Opolszczyzny trafili zawodnicy w sporej mierze ograni na szczeblu centralnym. Na razie jednak przełożyło się to jedynie na 7-punktowy dorobek. Wygrana ze Zniczem Pruszków w 2. kolejce, remisy z Garbarnią Kraków, Wisłą Puławy, Radomiakiem i Olimpią Elbląg… Żółte światło zapaliło się przed tygodniem, po klęsce poniesionej w Tarnobrzegu (0:4 z Siarką).

 

- To, co do tej pory ugraliśmy, jest wynikiem zdecydowanie poniżej oczekiwań i poniżej możliwości tego zespołu - nie kryje trener Konwiński. - Liczyłem, że zgromadzimy w tym okresie 4-5 punktów więcej. Starsi zawodnicy, mający doświadczenie z I ligi, powinni dawać zespołowi znacznie więcej. Przypomnę jednak, że przez kontuzje straciliśmy Adama Orłowicza i Michała Kojdera, na których bardzo liczyliśmy. Mamy potencjał, by spokojnie grać na II-ligowym poziomie. Budowa zespołu to jednak proces. Jeśli spojrzymy na tabelę, w czołówce widzimy zespoły, których kadry są stabilne. Naszym najważniejszym założeniem jest podnieść się z kolan po spadku i jeżeli to osiągniemy, w przyszłym roku porozmawiamy o innych celach - podkreśla szkoleniowiec. I dodaje: - Jeśli za Konwińskiego przyjdzie Mourinho, to wygramy wszystko do końca? Jestem krytyczny w stosunku do siebie, ale mam jeszcze pomysł, co w tym zespole zrobić.

 

Gruba kreska

W Rozwoju sytuacja również jest niewesoła. Po zwycięstwie (2:0) w 2. kolejce z Wisłą Puławy, katowiczanie w 7 kolejnych spotkaniach nie sięgnęli po pełną pulę, a w ostatnim tygodniu - w dwóch meczach przed własną publicznością - zawiedli na całej linii. 0:0 z outsiderem z Koszalina, środowe 0:2 z Legionovią… Szansa na wyjście ze strefy spadkowej przepadła.

 

- Potrzebujemy punktów jak tlenu, ale - z drugiej strony - nasze położenie w tabeli nie jest na tyle patowe, by zwieszać głowę i się poddawać. W środę na gorąco po porażce z Legionovią przeprowadziliśmy męską rozmowę. To trudny dla nas czas, ale nie z takich opałów Rozwój wychodził. Zła karta musi się w końcu odwrócić, nasza niemoc strzelecka i defensywna musi dobiec końca. Tracimy bramki po indywidualnych błędach, na co na takim poziomie nie możemy sobie pozwolić. Odcinamy jednak grubą krechą nasze poczynania w ostatnich spotkaniach. Zostawiamy to z tyłu i do Kluczborka jedziemy po zwycięstwo. Czas skupić się tylko i wyłącznie na sobie, swojej grze, swoich atutach, wyeliminowaniu błędów. Nie zastanawiać się, czy Kluczbork jest w strefie spadkowej, czy ma kłopoty organizacyjne lub jakiekolwiek inne. To ważny mecz, najważniejszy jak dotąd w sezonie - zaznacza Bartosz Jaroszek, obrońca Rozwoju.

 

Czy wiesz, że...

Trener Rozwoju, Marek Koniarek, nie będzie mógł dziś skorzystać z pauzującego za kartki kapitana Marcina Kowalskiego oraz kontuzjowanego Mateusza Września. Wypożyczony z Odry Opole zawodnik doznał urazu więzadeł pobocznych w kolanie i czeka go wielomiesięczna przerwa.

 

Liczba - 0

Mimo wszystko, MKS nie przegrał jeszcze w tym sezonie meczu przed własną publicznością, notując wygraną i 3 remisy. Po dwóch z nich jednak, z Garbarnią Kraków i Wisłą Puławy, kiedy tracił gole w końcówce, zespół schodził z murawy jak na tarczy.

Z tej samej kategorii