Utalentowany Bartosz Slisz testowany przez klub z Serie B

Bbartosz Slisz
 /  fot. z  /  źródło: newspix.pl

Drużynie z Rybnika konieczne są wzmocnienia, by obronić drugoligowy byt, tymczasem ekipa prowadzona przez trenera Piotra Piekarczyka doznała pierwszej straty zaledwie w kilka dni po zakończeniu tegorocznych zmagań. W towarzystwie drugiego trenera Rolanda Buchały do Włoch wyjechał Bartosz Ślisz, który jesienią rozegrał 14 meczów w II lidze i zdobył jednego gola.

Drużynie z Rybnika konieczne są wzmocnienia, by obronić drugoligowy byt, tymczasem ekipa prowadzona przez Piotra Piekarczyka doznała pierwszej straty zaledwie w kilka dni po zakończeniu tegorocznych zmagań. W towarzystwie drugiego trenera ROW 1964 Rybnik, Rolanda Buchały, do Włoch wyjechał Bartosz Ślisz, który jesienią rozegrał 14 meczów w II lidze, z tego 13 w podstawowej jedenastce i strzelił jednego gola w przegranym u siebie 1:2 pojedynku z Błękitnymi Stargard Szczeciński.

 

Klub zarobi


17-letni reprezentant kraju w swej kategorii wiekowej, grający na pozycji defensywnego pomocnika, udał się na testy do jednego z klubów włoskiej Serie B. - O tym mówiło się od jakiegoś czasu, z tym należało się liczyć – mówi trener PiotrPiekarczyk. - Jeśli klub zarobi na tym transferze, a Bartek trafi do lepszego klubu, gdzie dalej będzie się rozwijał, to jest to normalna kolej rzeczy – przekonuje szkoleniowiec ROW-u 1964, którego podopieczni po serii pięciu potyczek bez zwycięstwa i trzech meczach bez punktu poprawili sobie nastroje w ostatnim tegorocznym występie. Wygrywając w derbach z Rozwojem Katowice (2:1), będą mieli nieco spokojniejszą zimę, choć nie udało się zrealizować planu wydostania się ze strefy spadkowej. Na szczęście dla rybniczan, strata do bezpiecznego miejsca w tabeli wynosi zaledwie „oczko”.

 

Gdyby nie Stalówka...


- W kilku meczach punkty bardzo głupio nam uciekły - przyznaje trener Piotr Piekarczyk - a już zupełnie nie mogę sobie podarować straty punktów ze Stalą Stalowa Wola. Objęliśmy prowadzenie w końcówce meczu (gola strzelił w 83 minucie Marek Gładkowski – przyp. ZC.) i grając w przewadze jednego zawodnika, straciliśmy bramkę przy końcu regulaminowego czasu gry. Gdyby nie to, dziś mielibyśmy na koncie 20 punktów i nie zimowalibyśmy na miejscu spadkowym, tylko w płytkiej strefie środkowej tabeli. Pocieszające w naszej sytuacji jest to, że w ostatnich meczach nasza gra zaczęła się wreszcie kleić, wreszcie udało się optymalnie ustawić skład. Co z różnych względów wcześniej nie było możliwe.

 

Priorytetowy napastnik


Piotr Piekarczyk nie ukrywa, że trzy pewne „strzały” w zimowym okienku, w tym priorytetowy z napastnikiem, są w Rybniku potrzebą chwili. Praktycznie do każdej formacji przydałoby mi się wzmocnienie - nie ukrywa „Orzech” - choć priorytetem jest napastnik. Już zgłaszają się do nas zawodnicy lub ich menedżerowie, ale proponują zwykle zawodników po kontuzjach, do odbudowania się, a my potrzebujemy do składu „na już”. Niestety, zima nie jest najlepszym okresem na łowy, ponieważ większość piłkarzy ma ważne do czerwca umowy ze swoimi klubami.

 

Z rezerwami Legii


Rybniczanie trenować będą jeszcze przez dwa tygodnie na własnych obiektach. W tym czasie rozegrają dwa sparingi. Wiadomo już, że w piątek zmierzą się w Kamieniu z tyskim pierwszoligowcem, a za tydzień w sobotę z Ruchem Zdzieszowice lub LKS-em Unia Turza Śląska. - Półtoramiesięczna przerwa byłaby przesadą, więc jeszcze trochę sobie potrenujemy - tłumaczy Piekarczyk. - W sparingach zagrają jednak głównie ci zawodnicy, którzy mniej grali lub piłkarze testowani. W tym okresie czekają nas też badania wydolnościowe i nastąpi powolne wygaszanie organizmów. Do zajęć wrócimy po nowym roku. 30 stycznia udamy się do Kamienia na zgrupowanie, a w trakcie okresu przygotowawczego planujemy sparingi między innymi z GKS-em Katowice, Odrą Opole, Pniówkiem Pawłowice oraz rezerwami Legii Warszawa, które przebywać będą na obozie w Wodzisławiu Śląskim.

 

Więcej na temat:ROW 1964 Rybnik
Z tej samej kategorii