Kapitan beniaminka z Jastrzębia uważa, że jego zespół jest lepszy od ROW-u Rybnik

Kamil Jadach
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Kamil Jadach przekonuje, że w meczach derbowych miejsce w ligowej tabeli nie ma żadnego znaczenia. Wyjdziemy w sobotę odpowiednio zmotywowani . - Będziemy chcieli od początku meczu pokazać, kto rządzi w regionie - mówi popularny "Carlos". - Tym bardziej, że kibiców ROW-u ma być w Jastrzębiu więcej niż na meczach u siebie.

27-letni Kamil Jadach jest nie tylko kapitanem GKS-u 1962 Jastrzębie, ale również najlepszym strzelcem beniaminka II ligi w bieżących rozgrywkach. W 15 meczach popularny „Carlos” zdobył 7 goli. Wychowanek Szkółki Piłkarskiej MOSiR jest związany z Jastrzębiem na dobre i na złe, mimo kilku propozycji zmiany barw klubowych, pozostał wierny GKS-owi.

 

BOGDAN NATHER: Sobotni mecz z ROW-em Rybnik będzie dla pana i zespołu najważniejszy w rundzie jesiennej?
KAMIL JADACH: - Myślę, że w tej rundzie na pewno będzie to dla nas najważniejszy mecz. Aczkolwiek musimy do niego podejść jak do każdego innego meczu, czyli grać to co umiemy i lubimy. Oczywiście nie wyobrażam sobie innego wyniku niż nasze zwycięstwo.


Przystępujecie do niego z pozycji lidera, to wam ułatwia, czy utrudnia zadanie?
KAMIL JADACH: - W spotkaniach derbowych tak naprawdę tabela nie ma znaczenia. Są to mecze innego typu. Będzie mnóstwo kibiców jednej i drugiej drużyny. Dla takich meczy warto grać, dlatego z niecierpliwością wyczekujemy soboty.


Wiadomo nie od dzisiaj, że na przodownika tabeli „sprężarka” zazwyczaj jest podwójna…
KAMIL JADACH: - Zapewne dla zawodników ROW-u w sobotę nie będzie miało znaczenia, na którym miejscu jesteśmy. Rybnik gra w Jastrzębiu i to na pewno jest odpowiednia motywacja. Tym bardziej, że ich kibiców ma być więcej niż na meczach u siebie. (śmiech).


ROW nie znalazł pogromcy w sześciu ostatnich spotkaniach w lidze. To dla was jest dodatkowa motywacja, by przerwać dobrą passę przeciwnika?
KAMIL JADACH: - Nie lubię patrzeć na przeciwnika. Wyjdziemy w sobotę odpowiednio zmotywowani. Będziemy chcieli od początku meczu pokazać, kto rządzi w regionie.


Na własnym stadionie gra się wam łatwiej, czy trudniej, niż na boiskach przeciwników?
KAMIL JADACH: - Wiadomo, że dom to dom i tu powinno grać się najlepiej. Aczkolwiek drużyny, które przyjeżdżają, starają się jak najszybciej zdobyć bramkę i cofnąć na swoją połowę. Na wyjazdach jest trochę inaczej, ale my zawsze w głowach mamy zakodowane jedno - atak.


Trener Jarosław Skrobacz ostrożnie wypowiada się na temat ewentualnego awansu GKS-u 1962 Jastrzębie do I ligi. Pan złoży bardziej odważną deklarację?
KAMIL JADACH: - My w każdym meczu gramy o 3 pkt. Jednak skłamałbym, gdybym powiedział, że nie myślę o awansie. Z meczu na mecz - chcąc nie chcąc - trzeba myśleć o awansie. Ale… skupmy się na najbliższym meczu. Pamiętam trenera ROW-u Rolanda Buchałę z czasów gry w Jastrzębiu. Niezły z niego był śmieszek. Mam nadzieję, że w sobotę nie będzie miał powodów do radości.


W czym jest największa siła zespołu, którego jest pan kapitanem?
KAMIL JADACH: - Większość z nas jest z tego regionu i mocno utożsamia się z klubem. Do tego mamy w drużynie kilku chłopaków, którzy w szatni dbają o odpowiednią atmosferę.


GKS 1962 Jastrzębie wygra w sobotę mecz, bo?
KAMIL JADACH: - Bo jest lepszym klubem, piłkarskim i kibicowskim. O ile do piłkarzy z ROW-u mam szacunek, Dawida Bobera znam i pamiętam jeszcze, gdy miałem 1,20 m wzrostu i już wtedy rywalizowaliśmy jako Rybnik - Jastrzębie, o tyle - chcąc nie chcąc - ci drudzy są tylko nie honorowym fanclubem jednego wielkiego klubu w Polsce.

 

Z tej samej kategorii