Napastnika GKS-u 1962 Jastrzębie piłka „szuka”

Kamil Adamek jeszcze ani jednego gola w swojej karierze nie strzelił uderzeniem zza pola karnego. - Przychodząc do GKS-u Jastrzębie od początku wiedziałem, że będę zmiennikiem i zaakceptowałem ten układ - powiedział snajper beniaminka z Jastrzębia. - Nie wiem, na jak długo starczyłoby mi sił, gdybym zaczynał mecze od początku,

Kamil Adamek
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

BOGDAN NATHER: Podoba się panu określenie superdżoker? A może woli pan etykietkę „as z rękawa”?
KAMIL ADAMEK: - Nie wiem. Prawdę powiedziawszy nie zastanawiałem się nad tym .


Wystąpił pan na razie w sześciu meczach GKS-u 1962 Jastrzębie, spędził na boisku 170 minut i zdążył strzelić cztery gole. Średnia imponująca - gol co 42,5 minuty. Utrzyma pan tę przeciętną w następnych meczach?
KAMIL ADAMEK: - W każdym meczu staram się grać na sto procent. Ponadto jestem napastnikiem, więc spoczywa na mnie obowiązek strzelania bramek. Mogę powiedzieć, że mam trochę szczęścia, bo piłka mnie „szuka”. Dodam, że żadnej ze swoich bramek w dotychczasowej karierze nie strzeliłem zza pola karnego.

 

Jak Gerd Mueller

 

Czyli - traktując wątek z przymrużeniem oka – jest pan sobowtórem słynnego snajpera Bayernu Monachium i reprezentacji RFN, Gerda Muellera. On strzelił w Bundeslidze 365 bramek i chyba tylko jedną zza „16”.
KAMIL ADAMEK: - Znam to nazwisko, tata mi o nim opowiadał. Zresztą, czy to ważne, w jaki sposób ktoś strzela gole? Za kilka miesięcy nikt o tym nie będzie pamiętał, a poza tym bramka strzelona biodrem z bliska ma taką samą wartość jako gol zdobyty z 30 metrów uderzeniem w „okienko”.


To prawda, ale wróćmy na właściwe tory. Trener Jarosław Skrobacz mówi, że nie jest pan jeszcze gotowy do gry od pierwszej minuty. Powodem jest pańska ostatnia kontuzja i długa przerwa w treningach. A pan czuje się na siłach, by zagrać 90 minut?
KAMIL ADAMEK: - Argumenty trenera są logiczne, bo po zabiegu byłem cztery miesiące bez treningu. Odwiedzałem różnych lekarzy, różne były ich diagnozy. Przychodząc do GKS-u Jastrzębie od początku wiedziałem, że będę zmiennikiem i zaakceptowałem ten układ. Gdybym po odejściu z Wigier nie doznał kontuzji, najprawdopodobniej nie grałbym w Jastrzębiu. Wracając do pytania - nie wiem, na jak długo starczyłoby mi sił, gdybym zaczynał mecze od początku, ale na pewno nie na 90 minut. Wchodząc na boisko z ławki zawodnik ma dać drużynie impuls, pomóc jej w trudnych momentach.

 

Rezerwowi dają jakość

 

Ten model na razie sprawdza się w Jastrzębiu doskonale, bo zawodnicy rezerwowi strzelili do tej pory 10 goli. Czyli 33,3 procenta całej zdobyczy bramkowej.
KAMIL ADAMEK: - To bardzo dobrze świadczy o rezerwowych, bo wchodząc na boisko nie obniżają wartości drużyny, dają jej odpowiednią jakość.


Szkoleniowiec GKS-u przyznaje jednocześnie, że bez pańskich goli jego zespół miałby kilka punktów mniej. Ta „laurka” trochę rekompensuje panu rozpoczynanie meczów na ławce rezerwowych?
KAMIL ADAMEK: - Staram się zdobywać bramki w każdym meczu, by pomóc drużynie. Trener Skrobacz ma plan na każdy mecz i jak widać nie są te plany najgorsze, co pokazuje miejsce w tabeli i liczba zdobytych punktów. A ja zostawiam serce dla drużyny, by wiodło jej się jak najlepiej.


Na ile procent swoich możliwości gra w tej chwili Kamil Adamek?
KAMIL ADAMEK: - Na pewno jeszcze nie an sto procent. Z powodu tak długiej przerwy brakuje mi jeszcze dynamiki, chociaż z każdym treningiem jest coraz lepiej. Rezerwy są jeszcze bardzo duże, ale ja wolę iść do przodu powoli, ale systematycznie, małymi krokami. Kiedyś się śmiałem, że na treningach jestem… leniem, bo uważałem, że trzeba „sprzedać siebie” w trakcie meczu. Liga zawsze weryfikuje piłkarza, mistrzowie na treningach często nie radzą sobie w pojedynkach ligowych, bo nie nadąża głowa. Ja na początku też nie byłem pewny siebie, bo przeskok z okręgówki do ekstraklasy był bardzo duży. Teraz każdego przeciwnika traktuję z szacunkiem, ale bez zbytniego respektu.

 

Ekstraklasa? Z Jastrzębiem…

 

Co skłoniło pana do gry w Jastrzębiu? To była podpowiedź pańskiego menadżera Tomasza Kaczmarczyka, czy też sam pan dokonał wyboru? A może to trener Skrobacz ściągnął pana do swojej drużyny?
KAMIL ADAMEK: - Trener Skrobacz i mój menadżer znają się od dawna. Rozmawiali ze sobą na mój temat, a ja po długiej przerwie chciałem sprawdzić się, jak będę wyglądał na tle regularnie trenujących kolegów. Ja nie żałuję decyzji o grze w GKS-ie Jastrzębie, mam nadzieję, że trener Skrobacz też nie ma powodów do narzekania.


GKS 1962 Jastrzębie to była jedyna opcja? Nie miał pan innych propozycji?
KAMIL ADAMEK: - Trenując już z piłkarzami GKS-u pojechałem na testy do Stali Mielec, zrobiłem badania szybkościowe i wydolnościowe. Trener Zbigniew Smółka uczciwie mi powiedział, że mam duże zaległości treningowe i wystarczy mi sił na 20 minut, może pół godziny. Wróciłem więc do Jastrzębia.


Obecny klub to tylko krótki przystanek przed skokiem do wyższej ligi? Nie wierzę, że nie korci pana powrót do ekstraklasy.
KAMIL ADAMEK: - Oczywiście, że chciałbym zagrać w ekstraklasie. Kto wie, jak dobrze pójdzie, to może z GKS-em Jastrzębie? Ekstraklasa to inne stadiony, inna oprawa meczów, otoczka. To kusi…

 

Z tej samej kategorii