Trener Radomiaka jest zadowolony, że jego zespół nie znalazł pogromcy

Jerzy Cyrak nie jest zaskoczony wysoką lokatą w tabeli beniaminka z Jastrzębia Zdroju, z którym jego drużyna zmierzy się w niedzielę. - Wiele o tej drużynie słyszałem, jak jeszcze grała w trzeciej lidze. Jej wysoka pozycja w tabeli nie jest dziełem przypadku, o takowym moglibyśmy mówić po 5-6 kolejkach - twierdzi szkoleniowiec Radomiaka.

Jerzy Cyrak
 /  fot. Aleksandra Krzemińska  /  źródło: 400mm

BOGDAN NATHER: Kiedy latem podpisywał pan kontrakt z Radomiakiem, prezesi Sławomir Stempniewski i Grzegorz Gilewski powiedzieli jednoznacznie, że interesuje ich tylko awans do I ligi?
JERZY CYRAK: - Byliśmy wówczas w takim momencie, tzn. ja i klub, że nie musieli mi tego mówić. Od razu mieliśmy wspólny mianownik, myśl, że Radomiak powinien zrobić krok do przodu i „uciec” z drugiej ligi.


Jesteście w tej chwili jedyną drużyną w II lidze bez porażki. To cieszy pana najbardziej, że jeszcze nie znaleźliście pogromcy?
JERZY CYRAK: - To jest bardzo dobre i bardzo ważne, zarówno dla nas, trenerów, jak i zawodników. Pocieszające jest również to, że obok Warty Poznań i Jastrzębia straciliśmy najmniej bramek. Jedną - w ramach fair play – „oddaliśmy” Rozwojowi Katowice, a gdyby nie ten gest mielibyśmy wszyscy taką samą liczbę straconych goli - sześć.

 

Dobra organizacja
Nie może pan chyba również narzekać na skuteczność swojej drużyny. Więcej goli od was strzeliła tylko Warta Poznań…
JERZY CYRAK: - Statystyki są bardzo ważne, bo to oznacza, że zespół bardzo dobrze funkcjonuje, chociaż na pewno są jeszcze rezerwy. Jesteśmy jako drużyna dobrze zorganizowani w obronie, ale również w ataku, o czym świadczy liczba strzelonych bramek. Strzelamy dużo goli i dzięki temu jesteśmy wysoko tabeli, podobnie jak Warta, Jastrzębie i ŁKS Łódź.


W tych zespołach upatruje pan najgroźniejszych konkurentów w walce o awans na zaplecze ekstraklasy?
JERZY CYRAK: - W tej chwili te cztery zespoły nadają ton, ale do zakończenia rozgrywek jest jeszcze bardzo daleka droga. Ostatniego słowa nie powiedziały takie zespoły jak Bełchatów, Siarka. Moim zdaniem wkrótce obudzą się takie zespoły jak Wisła Puławy, czy Znicz Pruszków.

 

Kolektyw, nie indywidualności
Znalazł pan odpowiedni balans między grą ofensywną i defensywną?
JERZY CYRAK: - Trener musi wiedzieć, czego może oczekiwać po zespole. U mnie liczy się gra kolektywna, nie ma indywidualności, chociaż w trakcie poszczególnych meczów taką indywidualność można wykreować. Ale w mojej koncepcji wszyscy piłkarze atakują oraz wszyscy zawodnicy bronią. Wyznaję taką filozofię gry i będę się jej trzymał.


Brazylijczyk Leandro, który do tej pory zdobył 7 goli, jest dla drużyny i dla pana bezcenny?
JERZY CYRAK: - Jest zawodnikiem bardzo wartościowym i bardzo ważnym. To nie przypadek, że strzelił 7 bramek. Na każdym treningu pracujemy jednak nad tym, że gdyby z jakiś powodów zabrakło Leandro, a raz już się to zdarzyło, musi być gotowy zawodnik, który go zastąpi na boisku. Nieobecność jednego piłkarza jest szansą dla innego. Każdy z naszych piłkarzy znajdujący się w kadrze jest tak samo ważny. Tych 22 z pola plus czterech bramkarzy. Drużyna jest tak silna, jak ostatni zawodnik w jej kadrze. Wszyscy musimy nad tym pracować.

 

Zaczynają od zera
Niedawno rozmawiałem z obrońcą GKS-u Jastrzębie, Piotrem Pacholskim. Powiedział wówczas: „W tym sezonie kilka spotkań wygrali nam rezerwowi. Każdy z nas zna swoją rolę i chce dołożyć swoją cegiełkę do zdobyczy drużyny”. Potwierdził pańskie słowa – jeżeli tzw. zawodnik rezerwowy nie osłabia zespołu, tylko dodaje mu jakości, to świadczy o jego sile.
JERZY CYRAK: - To zrozumiałe i oczywiste, tylko rywalizacja w zespole podnosi jego jakość. U mnie nie ma podstawowej jedenastki i rezerwowych. Każdy tydzień każdy piłkarz zaczyna od zera i jego postawa na treningach w ciągu tygodnia decyduje, czy zagra w następnym meczu w podstawowej jedenastce, usiądzie na ławce rezerwowych, czy zagra w drużynie rezerw.


Ma pan 167 meczów w ekstraklasie na trenerskiej ławce w roli asystenta, czy drugiego trenera, to bardzo duży bagaż doświadczenia. Współpraca z trenerami Tomaszem Kafarskim, Mariuszem Rumakiem i Leszkiem Ojrzyńskim teraz procentuje w Radomiu, ułatwia panu pracę?
JERZY CYRAK: - Zgromadzony kapitał rzeczywiście się przydaje, ale ekstraklasa jest ligą bardzie transparentną. W niej bardzo ważne są nie tylko taktyka, ale przede wszystkim komunikacja z piłkarzami oraz ich przygotowanie motoryczne. Chodzi o to, by piłkarz w optymalnej dyspozycji był właśnie w dniu meczu, ani wcześniej, ani później. Na poziomie II ligi te zasady też obowiązują, chociaż sztaby szkoleniowe i medyczne nie są tak rozbudowane jak w ekstraklasie. W Lechu Poznań na przykład w sztabie było 14 osób. Z tego powodu największe różnice są w organizacji treningów, ale komunikacja z zawodnikami jest tak samo ważna, bo oni zarabiają na życie graniem w piłkę nożną. Trzeba okazywać im szacunek i wymagać od nich tego samego, by innym też okazywali szacunek.

 

Odrębna historia
Szybko rozpoczął pan pracę jako trener. Już w 2002 roku, czyli mając 26 lat, zdobył pan z juniorami starszymi Amiki Wronki mistrzostwo Polski. Od początku postawił pan na pracę jako szkoleniowiec?
JERZY CYRAK: - Mała korekta. Byłem wtedy drugim trenerem w Amice, pierwszym był Maciej Skorża. Mistrzostwo Polski z juniorami jako pierwszy trener zdobyłem z Amiką w 2007 roku. A dlaczego tak szybko rozpocząłem pracę jako trener? Zaczynałem przygodę z futbolem w Górniku Wałbrzych, przebiłem się do zespołu seniorów, ale względy zdrowotne spowodowały, ze nie mogłem się realizować jako piłkarz. Wyjechałem na studia do Poznania i w Wielkopolsce zacząłem pracę jako trener w Amice Wronki.


Niedzielny mecz z GKS-em 1962 Jastrzębie rozpocznie cykl spotkań z ligową czołówką na własnym boisku. Potem do Radomia zawitają kolejno: ŁKS Łódź, Warta Poznań, GKS Bełchatów, Siarka Tarnobrzeg. Te mecze dadzą panu odpowiedź, jakie są możliwości Radomiaka, czy też zna je już pan doskonale?
JERZY CYRAK: - Każdy mecz traktujemy jako inną historię. Wiem, że jesteśmy w stanie zagrać lepiej niż we wcześniejszych spotkaniach, ale mogą również przyjść mecze gorsze. Nasze podejście do każdego przeciwnika jest zawsze takie samo, niezależnie od rangi i klasy. Obojętnie, czy mierzymy się z czołowym zespołem tabeli, czy takim, który jest niżej. Do każdego rywala trzeba podchodzić z respektem. Takie podejście jest bardzo ważne.


Wysoka lokata w tabeli najbliższego przeciwnika, który jest beniaminkiem II ligi, to dla pana zaskoczenie?
JERZY CYRAK: - Nie jest zaskoczeniem, chociaż jako beniaminek jest to zespół mniej znany w II lidze. Ale wiele o tej drużynie słyszałem, jak jeszcze grała w III lidze. Jej wysoka pozycja w tabeli nie jest dziełem przypadku, o takowym moglibyśmy mówić po 5-6 kolejkach. Mamy za sobą dziesięć, a oni wciąż są w czołówce. W niedzielę na pewno czeka nas trudne zadanie, ale wierzę w swoją drużynę i jej zwycięstwo.

 

 

Z tej samej kategorii