„Braterski” pojedynek trenerów Radomiaka i Odry Opole

Robert Podoliński
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Dziś wieczorem w Radomiu po przeciwnych stronach barykady staną trenerzy, którzy całkiem niedawno pracowali ze sobą w ekstraklasowym Podbeskidziu Bielsko-Biała. Robert Podoliński był wówczas przełożonym Jana Furlepy, ale teraz to zespół tego drugiego jest wyżej w tabeli drugiej ligi. Obaj szkoleniowcy myślą o awansie do I ligi.

Inaugurujący 27. kolejkę II ligi mecz w Radomiu jest nie tylko pojedynkiem czwartej drużyny w tabeli z liderem, ale ma jeszcze dodatkowy smaczek. Otóż szkoleniowcy obu zespołów - Robert Podoliński i Jan Furlepa - przed dwoma laty pracowali ze sobą w grającym wówczas w ekstraklasie Podbeskidziu Bielsko-Biała. Podoliński był szefem, a Furlepa podwładnym.

 

Pierwsza kawa


- Po raz pierwszy z Robertem spotkałem się w 2014 roku, gdy prowadził w I lidze Dolcan Ząbki, a ja byłem trenerem Energetyka Rybnik - wspomina Jan Furlepa. - Wygraliśmy wtedy w Ząbkach 2:0 po golach Daniela Ferugi i Kamila Kosteckiego. Jego drużyna walczyła wtedy o awans do ekstraklasy, a moja o utrzymanie. Żadnemu z nas nie udało się wykonać zadania, ale wtedy po raz pierwszy wspólnie wypiliśmy kawę.


- Straciłem pracę w Rybniku, ale potem zaangażował mnie ówczesny prezes Podbeskidzia, Wojciech Borecki - kontynuuje trener Furlepa. - Byłem asystentem Dariusza Kubickiego. W rundzie jesiennej sezonu 2014/15 najpierw wygraliśmy w Poznaniu z Lechem 1:0, lecz w następnej kolejce w Bielsku-Białej zmasakrowała nas Wisła Kraków. Przegraliśmy przed własną publicznością aż 0:6 i „Kuba” odszedł z klubu. Zastąpił go Robert Podoliński. Początkowo chciałem odejść z Podbeskidzia, ale prezes Borecki przekonał mnie, bym został, zaś nowy szkoleniowiec nie miał nic przeciwko temu. Muszę powiedzieć, że byłem bardzo zadowolony ze współpracy z Robertem. Byłem odpowiedzialny za obserwację przeciwników Podbeskidzia, a ponadto zajmowałem się skautingiem. Monitorowałem 40 zawodników, ale ta praca mi odpowiadała. Naprawdę byłem zadowolony. Zimą pojawiła się propozycja z Odry Opole, która walczyła o awans do II ligi. Po rozmowie z prezesem Boreckim rozwiązałem kontrakt z Podbeskidziem, a Robert Podoliński zaakceptował moją decyzję i życzył mi powodzenia. Autentycznie cieszył się, że będę mógł popracować na swój rachunek. Jestem mu za to wdzięczny. Do dziś utrzymujemy ze sobą kontakt.

 

Walka o swoje


Współpracę z Janem Furlepą ceni sobie obecny szkoleniowiec Radomiaka. - Nadawaliśmy na tych samych falach - zapewnia Robert Podoliński. - Janek jest bardzo skromnym człowiekiem, ale jednocześnie trenerem o ogromnej wiedzy. Bez problemów znajdywał uzdolnionych piłkarzy w niższych ligach. Jego obserwacje były bardzo fajne i rzetelne, a charakterystyka naszych przeciwników kompleksowa. Doskonale zna się na futbolu, ja w większości przypadków zgadzam się z nim. Kilku obserwowanych przez niego piłkarzy zaszło wysoko, chociaż czasami miałem wątpliwości. Klasycznym przykładem jest Rafał Pietrzak, który grał wtedy w I-ligowym GKS-ie Katowice, a potem trafił do Wisły Kraków. Janek potrafi rozpracować drużynę i poszczególnych piłkarzy w 5 minut, podczas gdy inni potrzebują na to 3 miesięcy.


Po raz ostatni obaj trenerzy spotkali się… przed tygodniem w Bytomiu. - Robert zaprosił mnie na kawę w Radomiu - mówi trener Odry. - Na boisku jednak nie będzie Wersalu, ani sentymentów. Każdy z nas bowiem walczy o swoje, czyli o zwycięstwo. Jakimkolwiek wynikiem zakończy się nasz mecz, o niczym nie będzie rozstrzygał. Do zakończenia rywalizacji pozostaje przecież 8 kolejek, więc na razie jeszcze nikt nie awansował, ani nikt nie spadł.

 

Bez „pompowania”


- Podjąłem pracę w Radomiu po to, by awansować z drużyną na zaplecze ekstraklasy - przyznaje Robert Podoliński. - Czy zrobimy to bezpośrednio, czy po meczach barażowych, jest kwestią drugorzędną. Chodzi o to, by dojść do celu. Nie jestem zaskoczony wysoką pozycją w tabeli naszego najbliższego przeciwnika. Wystarczy spojrzeć na składy Odry i Rakowa. Nie brakuje w nich piłkarzy doświadczonych i o określonych umiejętnościach. Wielu z nich grało w ekstraklasie. Zgadzam się z Jankiem, że ten mecz jeszcze o niczym nie będzie decydował, dlatego nie ma u nas żadnego „pompowania”. Nie będę jednak zaprzeczał, że chciałbym bardzo, żeby nasze drużyny w czerwcu zapewniły sobie awans do I ligi. To byłaby supersprawa.

 

 

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~NATHERUżytkownik anonimowy
~NATHER :
No photo~NATHERUżytkownik anonimowy
NATHER twoja rzetelonosc dziennikarska jest równa 0. cepie bez wiedzy.
21 kwi 18:59 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
| odpowiedzi: 3
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Big BenUżytkownik anonimowy
~Big Ben
No photo~Big BenUżytkownik anonimowy
do ~NATHER:
No photo~NATHERUżytkownik anonimowy
21 kwi 18:59 użytkownik ~NATHER napisał
NATHER twoja rzetelonosc dziennikarska jest równa 0. cepie bez wiedzy.
Tylko taki koziołek-matołek jak ty może zarzucić kłamstwo trenerom Podolińskiemu i Furlepie. Ty jesteś na poziomie mniej niż zero, to znaczy twój poziom to dno i jeszcze dwa metry mułu.
22 kwi 13:16 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~MaxUżytkownik anonimowy
~Max
No photo~MaxUżytkownik anonimowy
do ~NATHER:
No photo~NATHERUżytkownik anonimowy
21 kwi 18:59 użytkownik ~NATHER napisał
NATHER twoja rzetelonosc dziennikarska jest równa 0. cepie bez wiedzy.
Ty nie jesteś cepem, tylko capem.
22 kwi 00:26 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii