I po „Marchewie”, ale z nadzieją na punkty

BARTOSZ MARCHEWKA
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: FOCUSMEDIA

Na sobotni (14.00) mecz do Jastrzębia drużyna Marka Koniarka jedzie po dwóch z rzędu zwycięstwach, ale bez nominalnego napastnika.

Dzięki wygranym (po 2:1) z Błękitnymi Stargard i Stalą Stalowa Wola katowiczanie wyskoczyli ze strefy spadkowej tabeli II ligi. W dzisiejszym starciu z GKS-em 1962 zamierzają pójść za ciosem i zanotować kolejny występ bez porażki.
- Po dwóch zwycięskich meczach jest w nas optymizm. Spróbujemy więc wrócić do Katowic z jakąś zdobyczą, podtrzymując naszą passę. Wygrana w Stargardzie była pierwszym krokiem. Tydzień temu ze Stalą postawiliśmy drugi, a teraz czekamy na ten trzeci. Złapaliśmy głębszy oddech, ale możemy przecież odetchnąć… jeszcze bardziej. Nie ma rzeczy niemożliwych. Drużyna jest podbudowana psychicznie ostatnimi zwycięstwami. Sądzę, że nikt na mecz w Jastrzębiu nie wyjdzie spięty - mówi trener Rozwoju, Marek Koniarek.
Szkoleniowiec drużyny z ul. Zgody był świetnym snajperem, królem strzelców ekstraklasy, dlatego pewnie tym bardziej martwi go, że dziś nie będzie miał do dyspozycji nominalnego napastnika. Adam Żak pauzuje jeszcze za czerwoną kartkę, którą ujrzał w Stargardzie, z kolei Bartosz Marchewka przed tygodniem doznał kontuzji.
- Wyskoczył mu obojczyk. Wypadł na osiem tygodni. Cztery tygodnie - unieruchomienia, kolejne cztery - rehabilitacji. Szkoda wielka, bo to młody synek, niedawno zdobył swoją pierwszą bramkę w dorosłej piłce, jest naszym ważnym młodzieżowcem. W tej rundzie jednak już nam nie pomoże - przyznaje trener Koniarek, który dziś w roli „dziewiątki” desygnuje zapewne na boisko Daniela Paszka. Nominalny skrzydłowy latem wrócił do Rozwoju po wielu sezonach spędzonych w niższych ligach (ostatnio - Karpaty Krosno). 24-latek zgłosił się do klubu sam, trenerzy postanowili dać mu szansę na obozie w Zakopanem. „Pacho” nie dość, że zapracował na kontrakt, to w dodatku tej jesieni jest jednym z najjaśniejszych punktów Rozwoju.
Abstrahując od napastników, sytuacja kadrowa zespołu uległa znacznej poprawie. Po pauzie za kartki wracają Marcin Kowalski i Michał Płonka, a w pełni zdrowi są już też Przemysław Gałecki i Paweł Szołtys, dlatego katowiczanie mogą postarać się dziś o niespodziankę. Zwłaszcza że nie przegrali trzech ostatnich wyjazdowych spotkań.

 

Z tej samej kategorii