Rozwój ma problem, gra coraz gorzej

Katowiczanie coraz bardziej „okopują się” w strefie spadkowej, z meczu na mecz prezentując się gorzej.

Rafał Maciejewski, Michał Szeliga
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Tak słabego występu Rozwoju przed własną publicznością nie było już dawno. Kto wie - może był to nawet najsłabszy domowy mecz drużyny od chwili, gdy ponad 5 lat temu awansowała na szczebel centralny.

 

Stójka
Owszem, wcale nie tak dawno, bo w maju, 5:0 przy Zgody wygrała Odra Opole. Odra to jednak Odra, a Gryf… Zawitał do Katowic, mając na koncie - podobnie jak gospodarze - jedno zwycięstwo w 10 kolejkach (w Elblągu). Przyjechał jednak jak po swoje i choć zaprezentował się przeciętnie, to wygrał bezdyskusyjnie. - Ze swojej strony przede wszystkim chcę przeprosić kibiców. Tych, którzy przyszli na mecz, którzy regularnie chodzą na Rozwój i którzy oglądali to, co działo się na boisku; taką stójkę naszych chłopaków - smucił się trener Marek Koniarek.
Katowiczanie przypominali w sobotę zespół w stanie rozkładu. Bez przekonania, „zęba”, charakteru… Był to ich 9. z rzędu mecz bez wygranej! Jedyny raz po 3 punkty sięgnęli w pierwszy weekend sierpnia z Wisłą Puławy (2:0). Zagrali wtedy koncertowo. Dziś próżno szukać w składzie zawodnika - może poza stoperem Michałem Czekajem - który prezentuje formę choćby zbliżoną do tej z tamtego dnia. A przecież tacy Kamil Łączek czy Michał Płonka to w II-ligowych realiach „panowie piłkarze” - o ile są w odpowiedniej dyspozycji. Do takowej im jednak daleko.
Efekt jest bolesny - Rozwój wciąż ma jednocyfrową liczbę punktów na koncie. Właśnie takie miesiące, jak wrzesień, mogą wygenerować przyszłych spadkowiczów. Skoro w spotkaniach z ROW-em, Gwardią, Legionovią, Kluczborkiem i Gryfem zdobywa się ledwie 3 punkty, nie wykorzystuje się trzech rzutów karnych, to o czym tu myśleć?

 

Łzy 16-latka
Paradoks polega na tym, że po bezbarwnych i po prostu nudnych 45 minutach, na samym początku II połowy to gospodarze byli o włos od wyjścia na prowadzenie. Dawid Leleń jednak w fantastycznym stylu wyjął piłkę z „okienka” po strzale głową Płonki, a jego koledzy z pola wyszli z kontrą, którą zwieńczył wprowadzony z ławki Rafał Maciejewski. Asystował mu Piotr Okuniewicz. Rosły snajper mógł przed dwoma laty trafić do Rozwoju, gdy ten grał w I lidze. Ostatecznie zdecydowano się na Adama Czerkasa. W sobotę Okuniewicz miał udział przy wszystkich trzech golach. Wywalczył jeszcze rzut karny (faulował Michał Szeliga), aż wreszcie sam trafił do siatki, przecinając niefrasobliwe, zbyt słabe podanie Oliviera Lazara do Bartosza Solińskiego. - „Lazarek” po meczu się rozpłakał. Przeżywał to bardzo, ale ma dopiero 16 lat i uczy się piłki. Inni, starsi, też popełniają błędy. W przerwie uczulałem chłopaków: „nie możemy stracić bramki z kontry, nie stać nas dziś na to”. I co? I w 48 minucie dostajemy bramkę z kontry! Chwilę wcześniej bramkarz Gryfa wyciągnął „setkę”. Zdziwiłem się, bo tydzień wcześniej przepuścił strzał z połowy boiska - dzielił się wrażeniami trener Koniarek, podczas gdy wejherowianie mogli w kółku cieszyć się, śpiewając… „Zagraj, Gryfie jak za dawnych lat”. By wygrać w Katowicach, wejherowianie wcale nie musieli wspinać się na poziom z sezonu, w którym dotarli do ćwierćfinału Pucharu Polski i zremisowali z Legią przy Łazienkowskiej.

 

Z tej samej kategorii