Sentymentalny powrót do Łodzi. Rozwój z Markiem Koniarkiem zagra z ŁKS-em

Drużyna ze Starej Ligoty gra dziś (14.00) na wyjeździe z ŁKS-em. Marek Koniarek zawita do tej części Łodzi, gdzie na rękach go nie noszono, ale - jak zapewnia - również miał u kibiców szacunek.

ROZWOJ KATOWICE - BLEKITNI STARGARD SZCZECINSKI
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Marek Koniarek zawsze z sentymentem wraca do Łodzi. Gdy kilka miesięcy temu gościł na otwarciu stadionu Widzewa, mógł poczuć, jak wielką jest tam legendą, nie mogąc odpędzić się od dziesiątek kibiców, proszących o wspólne zdjęcie, autograf, czy chwilę rozmowy. Dziś aktualny szkoleniowiec Rozwoju o takie „czułości” raczej obawiać się nie musi - w końcu zawita z zespołem na przeciwną stronę miasta.

 

Nie czuł się obcy

- Ale z nią też mam dobre wspomnienia! - zaznacza Koniarek. - Gdy pierwszy raz trafiłem do Widzewa i grałem w Łodzi, mieszkałem na Retkinie, zaraz przy boisku ŁKS-u. I wcale nie czułem się w tym rewirze obcy! Kibice ŁKS-u też mnie szanowali. Auto śmiało mogłem zostawiać nawet na noc otwarte - opowiada w swoim stylu były król strzelców ekstraklasy.

 

Dziś jednak do śmiechu może mu nie być. ŁKS, choć jest beniaminkiem, walczy o drugi z rzędu awans. Przegrał tylko raz, stracił raptem 9 goli, 7-krotnie wygrywając i 7-krotnie remisując, co plasuje go na 4. miejscu. Rozwój po ostatniej porażce (0:1 ze Zniczem Pruszków) znów zameldował się w strefie spadkowej, a w dodatku pojechał do Łodzi bardzo osłabiony. Wskutek kontuzji, do końca roku nie zagrają Mateusz Wrzesień, Bartosz Marchewka, Przemysław Gałecki i Paweł Szołtys. Za kartki pauzuje Kamil Łączek, z kolei Kacper Tabiś udał się na zgrupowanie reprezentacji U-18.

 

To się rzadko zdarza

- Przed sezonem, gdy spojrzałem na naszą kadrę, byłem pewien, że końcówka jesieni będzie trudna. Nie przypuszczałem jednak, że posypiemy się tak mocno. Powiedziałem jednak w czwartek chłopakom: nie patrzmy na to, w jak okrojonym składzie jedziemy do Łodzi. Że nie może grać jeden, drugi czy trzeci zawodnik. Zgoda, ale dla tych, którzy zagrają, będzie to okazja i motywacja. Na stadion przyjdzie pewnie koło 4000 ludzi. Takie mecze rzadko zdarzają się w II lidze. Możemy pokazać się zarówno jako zespół, jak i indywidualnie. ŁKS to jeden z faworytów tej ligi, może i najsolidniejsza w niej drużyna. Musimy jednak postarać się jej jakoś przeciwstawić. Życie pokazało, że z trudnego, niezdobytego wcześniej terenu w Stargardzie, mimo osłabień, byliśmy w stanie wywieźć punkty - przypomina z nutą optymizmu Marek Koniarek.

 

Z tej samej kategorii